• Wpisów: 1594
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 15 dni temu, 21:13
  • Licznik odwiedzin: 331 757 / 2452 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack: youtu.be/H0VF6X7xbvE

Katrin klęczała na podwyższeniu przy królewskim tronie, kiedy Gandalf wkładał jej na głowę królewski diadem. Legolas uśmiechnął się do niej, kiedy wstała z klęczek. Odwzajemniła uśmiech. Nagle jednak drzwi sali tronowej z hukiem otworzyły się na oścież. Do środka wpadła zgraja orków, siejąc popłoch wśród elfów. Zaraz za nimi trzyma się człowiek w czarnym płaszczu. Czarnoksiężnik... Katrin stała jak sparaliżowana, wpatrując się w niego, gdy odrzucał kaptur z twarzy i wyciągał rękę w ich stronę.
- Dalej ścierwa! Brać obydwoje! - orkowie w jednej chwili znaleźli się na podwyższeniu, nadgarstki dziewczyny oplotły żelazne kajdany. Katrin zrywem rzuciła się ku ukochanemu.
- Proszę nie! - jęknęła rozpaczliwie. - Legolas...
- Krzyk nic ci tu nie pomoże, moja panno! To i tak niczego nie zmieni! - po sali niósł się głos Czarnoksiężnika.
- Nie! - krzyknęła dziewczyna. - Zostawcie mnie, Legolas!
- Katrin! - elf siekł sztyletem na prawo i lewo.
- Przestańcie się z nim bawić ścierwa! Zabijcie go jeśli trzeba! Przeklęty elf. Pożałujesz dnia, w którym wszedłeś mi w drogę. Każę cię poćwiartować i wyrwać członki. Będziesz błagał o śmierć! A ciebie droga królowo... - w dłoni Herumora błysnęło ostrze.
- Katrin! - wrzasnął Legolas. Sztylet ze stukotem upadł na kamienną posadzkę.
- Osadzę w swojej wieży. Do końca życia! - dziewczyna szarpnęła się, ale nie na wiele się to zdało. - Zaprowadzę tu porządek! Idealny porządek! Idealny ład! - Katrin oddychała z trudem. Z każdą chwilą była coraz słabsza.
Katrin zerwała się z łóżka bez tchu. Całe szczęście znajdowała się w ciemnej, bezpiecznej sypialni. A Czarnoksiężnik był martwy. Przyłożyła dłoń do piersi. Nie mogła oddychać. Legolas westchnął przez sen, a zaraz potem również podniósł się do pozycji siedzącej.
- Nic ci nie jest? Znowu ten sam koszmar? - spytał, gładząc ją kojąco po plecach. Dziewczyna potaknęła, oddychając głęboko. - Mithrandir mówił, że to minie. Pamiętaj, najważniejszą rolę odgrywa tu czas. Połóż się jeszcze. Jutro koronacja, musisz być wypoczęta. - Legolas mocno przytulił do siebie małżonkę.
- Nie wiem czy dam radę jeszcze zasnąć. - odpowiedziała Katrin, ale już chwilę potem spała głęboko, bezpieczna w ramionach ukochanego.

Katrin klęczała na podwyższeniu przy królewskim tronie. Uśmiechnęła się lekko do Aragorna, gdy brał w dłoń jej miecz. Zarówno król Gondoru, jak i Legolas, stojący obok niego odpowiedzieli jej tym samym. Dziewczyna odetchnęła głębiej, z powrotem opuszczając wzrok. Mimo wszystko... Była zdenerwowana.
- Katrin... - Aragorn uniósł ostrze wyżej. - Czy przyjmujesz na siebie brzemię władzy i ślubujesz wierność swemu królestwu? - dziewczyna poczuła stal własnej klingi na głowie, gdy potakiwała.
- Noś ten miecz z odwagą, w twym sercu jednak niechaj gości dobroć. Nigdy nie dobywaj go w gniewie, lecz tylko by chronić swoich poddanych. Przyjmij te razy i tylko te, na pamiątkę przysięgi, którą właśnie składasz... - Katrin uśmiechnęła się, gdy miecz dotknął jej obu ramion i głowy. Legolas podał przyjacielowi diadem na aksamitnej poduszce, który teraz Aragorn włożył jej na głowę. Dziewczyna powstała. Ręce jej drżały, gdy brała w dłonie królewskie berło i własny miecz. Stanęła przodem do innych elfów. Swoich poddanych.
- Przysięgam... - zaczęła. - Przysięgam być wierną Zielonemu Królestwu, bronić jego wolności i granic, jeśli zajdzie potrzeba, o oddanych troszczyć się jak o własną rodzinę. Za sprawę mojego królestwa w potrzebie, krwi własnej, ani życia nie szczędzić, a o moich poddanych walczyć ze wszystkich sił. - powiedziała z mocą, jakiej dawno w sobie nie czuła. Stojąca na samym końcu sali elfka w bieli i płaszczu, w kapturze naciągniętym głęboko na twarz i podpierająca się o ścianę, z uśmiechem skinęła głową. Potem po sali tronowej poniosły się oklaski i wiwaty.
- Wasza Wysokość... - odezwał się Legolas, podchodząc do Katrin po wypiciu pierwszego toastu. - Jako małżonek Waszej Wysokości mam niepowetowany zaszczyt poprosić ją do pierwszej pary. - Katrin wzięła go za rękę.
- Z miłą chęcią. - powiedziała. Legolas objął ją w talii i poprowadził w tańcu. Bawili się długo w noc i wcale nie mieli dosyć dopóki nie zastał ich świt.
- Katrin... - odezwał się Legolas, podchodząc do dziewczyny. Katrin przerwała rozmowę z Elrondem. W dłoni trzymała kieliszek trunku, policzki miała zarumienione, a oczy błyszczały iskierkami radości. Legolas uśmiechnął się.
- Jesteś proszona. - powiedział, wyjmując jej z dłoni kieliszek i poprowadził na górny taras. Stała tam elfka. Długie czarne włosy powiewały na wietrze. Białą suknia migotała w pierwszych promieniach słońca. Elfka odwróciła wzrok, a Katrin wstrzymała oddech. Widziała już tę twarz. W Zwierciadle...
- Limmaniel... - odezwała się, podchodząc do niej.
- A ty musisz być Katrin... - odpowiedziała elfka. Dziewczyna wpatrywała się w twarz matki, nie mogąc wydobyć z siebie słowa, dopóki Limmaniel nie przytuliła jej do siebie. Katrin niepewnie objęła elfkę, żeby za chwilę wtulić się mocno w jej ramiona. Limmaniel uśmiechnęła się, głaszcząc córkę po plecach.
- Mamy sobie dużo do opowiedzenia. - powiedziała.

Legolas stał na tarasie, obejmując w talii ukochaną. Goście porozchodzili się już do swoich siedzib, a oni nareszcie mieli chwilę dla siebie.
- Znikniesz teraz. - odezwał się elf. - Ja cię pocałuję, a ty znikniesz. Nie chcę ci na to pozwolić.
- Nie Legolas. - odpowiedziała Katrin. - Przejście miedzy światami zostało zerwane, kiedy zginął Czarnoksiężnik. Już nigdy tam nie wrócę i nigdy cię nie zostawię. Z drugiej strony może to i lepiej. Moje miejsce jest tutaj. - dziewczyna pokazała na koronę. - Przy tobie. I na tronie Zielonego Królestwa. Legolasie... Twój ojciec byłby z ciebie dumny. Czasami wydaje mi się... Że on o wszystkim wiedział. Od samego początku. O tym kim jestem.
- Wiec dlaczego nie powiedział ci tego od razu? - zastanowił się Legolas. - Zaoszczędziłoby nam to kłopotów. - Katrin wzięła elfa za rękę.
- Może tak miało być od początku. To nie od niego miałam się tego dowiedzieć. Ale on wiedział. Znał moją matkę.
- Ważne, że jest już po wszystkim. Że ty jesteś bezpieczna. - elf już bez słowa pochylił się nad dziewczyną i pocałował. A był to pocałunek długi i czuły.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków