• Wpisów: 1590
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 22:56
  • Licznik odwiedzin: 329 587 / 2393 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack: youtu.be/cTb4TnSJEH0

Katrin siedziała pod drzewem, owinięta w płaszcz, a mimo to drżąca z zimna. Niedaleko płonęło ognisko, ale dziewczyna nie miała ochoty na towarzystwo. Wolała być sama. Okropnie się czuła. Miała dreszcze, gorączkę i wszystko ją bolało. Dziewczyna jęknęła, szczelniej otulając się płaszczem. Po policzku poleciała jej łza.
- Katrin... - obok małżonki usiadł Legolas. - Jak się czujesz?
- Zimno mi. - odpowiedziała słabo Katrin. Elf zrzucił z ramion płaszcz i otulił nim dziewczynę, nie słuchając słabych protestów.
- Nie płacz Katrin. - Legolas przytulił ją do siebie, kiedy dziewczyna zaszlochała. - Potrzebujesz czegoś? Przynieść ci wody? - Katrin pokiwała głową.
- Jej trzeba czegoś mocniejszego. - odezwał się Gandalf, podchodząc do nich i podał dziewczynie manierkę. - Pij Katrin. - Katrin spojrzała na niego i z wahaniem upiła łyk z manierki. Niemal od razu zaczęła kaszleć.
- Mocne. - powiedział Gandalf. - Ale powinno pomóc. - dziewczyna skuliła się pod płaszczem i oparła głowę na ramieniu Legolasa. Elf objął ją czule, przytulając do siebie.
Katrin leżała zwinięta pod dwiema warstwami płaszczy, pogrążona w niespokojnym śnie. Drżała i szlochała cicho przez sen. Legolas uniósł się na łokciu i wysunąwszy spod koca, przyklęknął przy dziewczynie.
- Katrin... - odezwał się, kładąc jej dłoń na ramieniu. - Zbudź się, melisse. - dziewczyna drgnęła i przebudziła się z jękiem. Spojrzała na Legolasa mokrymi od łez oczami, spazmatycznie łapiąc oddech. Elf uśmiechnął się, biorąc ją za rękę, ale Katrin zignorowała ukochanego, z powrotem kuląc się pod płaszczem. Legolas odgarnął jej włosy z twarzy i przyłożył dłoń do czoła.
- Katrin, jesteś rozpalona. - odezwał się znowu. - Katrin, słyszysz mnie? - elf pociągnął ją za nadgarstek i pomógł jej podnieść się do pozycji siedzącej. Dziewczyna była słaba, leciała mu przez ręce, spieczonymi ustami z trudem łapała powietrze. Legolas sięgnął po manierkę z wodą, z resztą wyposażenia złożoną pod drzewem i przytknął jej do ust. Katrin łapczywie upiła kilka łyków.
- Zostań ze mną... - poprosiła słabo. Elf w odpowiedzi mocniej uścisnął jej dłoń. Trwał przy niej aż do świtu.
- Mithrandirze... - odezwał się Aragorn, kiedy o świcie nadszedł czas na wyruszenie w dalszą drogę. - Nie możemy teraz jechać. Legolas mówi prawdę, dziewczyna jest tak słaba, że nie usiedzi w siodle. Majaczy w gorączce, ma dreszcze, jeśli masz dla niej choć odrobinę litości, nie zmuszaj jej do podróży.
- Dobrze. - odpowiedział Gandalf. - Podróżowanie z chorą będzie uciążliwe. Ale jesteśmy zbyt blisko Isengardu, żeby ryzykować ukrywanie się tutaj. To tereny orków i jeśli będzie trzeba, musimy być przygotowani, żeby chwycić za miecze.
- Mówiłem, że będą z nią same kłopoty. - odezwał się Eomer. Legolas w ułamku sekundy nałożył strzałę na cięciwę i napiął łuk.
- Jeśli jeszcze raz wyrazisz się o niej w ten sposób, wypuszczę strzałę. - zagroził. - Pierwsza przeszyje ci bark, druga utkwi w żołądku, a po trzeciej przestanie bić twoje serce.
- Legolasie, opuść łuk. - upomniał go Gandalf. - Nie chcemy w drużynie konfliktów. Zajmij się małżonką, ona cię teraz potrzebuje. - elf posłał Eomerowi ostatnie spojrzenie i odszedł. Czarodziej miał rację, przy dziewczynie musiał ktoś czuwać.
Katrin zakaszlała, kryjąc twarz w płaszczu i oddała Legolasowi miskę z niedokończonym gulaszem.
- Przepraszam, już nie mogę. - powiedziała. Elf skinął głową.
- Połóż się, odpocznij. - poradził łagodnie, dotykając jej ramienia i podniósł się z miejsca, wracając do towarzyszy.
- Gorączka nie ustępuje. - powiedział, widząc pytające spojrzenia.
- To niedobrze. - stwierdził Aragorn.
- Przynajmniej nigdzie nie widać orków. - dodał Gandalf. - Szczęście w nieszczęściu. - Legolas uśmiechnął się słabo, biorąc od przyjaciela swoją porcję i bez słowa wrócił do dziewczyny. Katrin poruszyła się niespokojnie pod dwiema warstwami płaszczy.
- Katrin... - elf delikatnie dotknął jej ramienia. - Ledwie ruszyłaś swoją porcję. Może zjesz ze mną po połowie?
- Nie jestem głodna... - odpowiedziała, nie otwierając nawet oczu.
- To chociaż napij się wody.
- Nie chcę... - zaprotestowała. Legolas patrzył na nią z troską, gdy z jękiem przekręcała się na bok.
- Legolas... - odezwała się, podnosząc się do siadu chwilę później. - Opowiedz o Berenie i Luthien. - elf uśmiechnął się. Dziewczyna wiele razy słyszała z jego ust tę historię, ale wciąż nie miała jej dosyć. Legolas objął ją ramieniem, a kiedy dziewczyna oparła się o niego, zaczął cicho nucić Balladę o Leithian. Katrin wsłuchiwała się w pieśń, w zamyśleniu skubiąc brzeg płaszcza. Elf odgarnął jej włosy z twarzy i zakończył śpiew czułym pocałunkiem w policzek.
- Legolas... - odezwała się dziewczyna. - Co jeśli nasza miłość nie przetrwa próby czasu? Jeśli się rozpadnie? Jeśli nie będziemy mogli już kochać i nie będziemy potrafili martwić się o siebie?
- Obiecałem ci Anar, le mellin. - odpowiedział Legolas. - Nawet jeśli los rzuci nas daleko od siebie, ja zawsze będę cię kochał. I zawsze cię odnajdę. - Katrin przywarła doń całym ciałem. Wierzyła. Ufała. I była pewna słów ukochanego.
Legolas pilnował małżonki aż do zapadnięcia zmroku. Było już zupełnie ciemno, gdy podszedł do niego Aragorn. Elf podniósł głowę, czując dłoń przyjaciela na ramieniu.
- Myślę, że ty też potrzebujesz wypoczynku. - odezwał się mężczyzna.
- Wolałbym jednak przy niej zostać.
- Jeśli chcesz, mogę cię zastąpić.
- Nie, dziękuję. - Legolas pokręcił głową przecząco.
- Wiem, że się o nią martwisz, ale Katrin w końcu stanie na nogi. Zobacz, śpi jak dziecko. To znaczy, że niedługo wyzdrowieje.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków