• Wpisów: 1590
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 22:56
  • Licznik odwiedzin: 329 587 / 2393 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Ponieważ natchnienie dalej nie pofatygowało się z powrotem, a fabuła w miejscu stoi (na wyjątkowo nudnym momencie utknęłam i zniechęcenie mnie bierze) poniżej fragmencik pisany pod ten kawałek, bo niesamowicie mnie on inspiruje. Taki ciepły jest, spokojny i nastrojowy (w każdym razie bardziej mi się podoba niż oryginalna wersja, tamta jest beznadziejna) i starałam się, żeby tekst też taki był.
.

.
Ithlin siedziała na kanapie tuż obok Thorina, wprowadzającego do programu internetowego najnowsze dane dotyczące ostatnich płatności. Dziewczyna podciągnęła kolana pod brodę, mocniej przytulając się do poduszki, którą ściskała w ramionach niczym tarczę. Usiłowała skupić się na filmie w telewizji, ale była śpiąca, oczy same jej się zamykały. Z półsnu wyrwała się dopiero, kiedy Thorin delikatnie położył jej dłoń na przedramieniu. Spojrzała na niego.
- Powinnaś się już położyć. - odezwał się łagodnie mężczyzna.
- Nie jestem zmęczona. - odpowiedziała, starając się stłumić ziewnięcie. Wiedział, że to kłamstwo, ale nie nalegał. Nie chciał jej do niczego zmuszać. Zamiast tego podał jej pilot od telewizora.
- W takim razie wybierz przynajmniej coś, co zainteresuje cię bardziej i na czym nie uśniesz. - uśmiechnął się lekko. Ithlin niepewnie wzięła od niego pilot i oddała mu po chwili przerzucania kanałów w telewizji. Thorin zerknął na nią kątem oka, gdy zwijała się w kłębek na kanapie i uśmiechnął lekko, wracając do pracy.
Kiedy czterdzieści minut później wyłączył komputer, Ithlin od dawna już spała, oddychając równo i spokojnie. Mężczyzna z uśmiechem patrzył przez chwilę na jej twarz; na opadającą na oczy przydługą grzywkę, na lekko rozchylone usta i kilka piegów. Przykrył ją dokładnie miękkim wełnianym pledem (poruszyła się przez sen, ale nie obudziła) i wyszedł z pokoju.

Ithlin szlochała przez sen rozpaczliwie, tuląc się do poduszki. Po policzkach leciały jej łzy. Drgnęła, czując dotyk czyjejś dłoni na ramieniu i wreszcie przebudziła się, gwałtownie łapiąc oddech.
- Ithlin... - odezwał się łagodnie siedzący na skraju kanapy Thorin. - W porządku? - spytał, delikatnie biorąc ją za rękę. Dziewczyna zaszlochała, podnosząc się do pozycji siedzącej i gestem poprosiła, żeby ją przytulił. Tylko tyle. Potrzebowała go. Wiedział o tym, więc o nic już nie pytając objął ją mocno. Ithlin zamknęła oczy, przytulając się do niego. W jego ramionach powoli się uspokajała. Bez względu na wszystko, co się działo, wiedziała, że przy nim jest bezpieczna.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków