• Wpisów: 1590
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 22:56
  • Licznik odwiedzin: 329 587 / 2393 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack: youtu.be/8Wg1MYjOguI

Katrin powoli przechadzała się po ogrodach Lorien. Był późny wieczór. Galadriela i Celeborn powitali ich w swoim królestwie jeszcze przed zachodem słońca. Drużyna posiliła się, a teraz korzystała z zasłużonego odpoczynku. Dziewczyna była wręcz oczarowana pięknem miejsca, w którym się znalazła i panującą w nim atmosferą. Nie zwracała uwagi na towarzyszy, gawędzących niedaleko, dlatego drgnęła, kiedy Aragorn położył jej dłoń na ramieniu.
- W porządku, Katrin? - spytał mężczyzna. - Nie idziesz na spoczynek?
- Martwię się, Aragornie. - odpowiedziała. - Wszyscy we mnie wierzycie. Wierzycie, że to ja jestem waszą nadzieję... Ale ja jej nie dostrzegam. Straciłam ją dawno temu... - mężczyzna spojrzał na nią z uwagą. Odwzajemniła spojrzenie. - Widzę, że oczekujecie, bym coś zmieniła. Chętnie bym to zrobiła... Ale nie wiem jak...
- To nic złego. - mężczyzna uśmiechnął się lekko. - Wszyscy mamy wątpliwości, gdy spada na nas taka odpowiedzialność. - Katrin spojrzała na niego. - Są sprawy, na które nie mamy wpływu. Które powinniśmy zostawić losowi, a skupić się na tym...
- Co rzeczywiście możemy zmienić... - dokończyła dziewczyna. Aragorn skinął głową z uśmiechem.
- Legolas wydaje się być niespokojny. Sądzę, że powinnaś z nim pomówić. - mężczyzna odprowadził ją wzrokiem, kiedy się oddalała, ale odwrócił wzrok, gdy podszedł do niego Gandalf.
- Jest pełna wątpliwości. - odezwał się czarodziej.
- Nic dziwnego. - odparł Aragorn. - Daje nadzieję ludziom... Sobie nie zostawia żadnej...
Katrin podeszła do elfa, siedzącego samotnie pod drzewem i usiadła obok, biorąc go za rękę. Legolas spojrzał na nią.
- Aragorn mówił mi, że czymś się martwisz. - odezwała się. - Chcesz ze mną porozmawiać? Pierwszy raz widzę cię w takim stanie. - powiedziała, gładząc kojąco jego dłoń.
- Nic mi nie jest Katrin. - elf objął ją ramieniem. - Niepokoję się o losy naszej wyprawy. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Do tej pory nie musiałem się o ciebie martwić, ale teraz... - Legolas ukrył twarz w dłoniach.
- Teraz też nie musisz się o mnie martwić. - Katrin uśmiechnęła się delikatnie. - Nawet jeśli zło mnie dosięgnie, nie dam się złamać mocom ciemności.
- Możesz mi to obiecać? - spytał Legolas, podnosząc wzrok. Katrin zawahała się. Nie składało się obietnic, których nie będzie się w stanie dotrzymać. Skinęła głową.
- Tak. - odpowiedziała. Elf objął ją mocno, najwyraźniej potrzebując bliskości. Dziewczyna odwzajemniła uścisk. Obecność ukochanego dodawała jej otuchy.

Katrin otworzyła oczy, wyrwana ze snu. Nad dziewczyną pochylała się Galadriela, uśmiechając się lekko.
- Chodź ze mną Katrin. - odezwała się elfka. Dziewczyna podniosła się na posłaniu i poszła za Galadrielą na jedno z wyższych pięter cudownego ogrodu. Przy okazji zauważyła, że w półmroku Pani Lorien lśni własnym wewnętrznym światłem. Przypominała Katrin gwiazdę, świecącą najjaśniej ze wszystkich. Tą, która zawsze pierwsza wschodzi i zawsze jest obecna na nocnym nieboskłonie. Galadriela przystanęła przy kamiennej misie i nalała do niej wody z przeczystego źródła, płynącego obok.
- Zwierciadło pokazuje to, co było, to, co jest, a czasem nawet to, co się jeszcze nie zdarzyło. - powiedziała. - Jesteś świadoma swojej decyzji?
- Tak. - odpowiedziała Katrin. Galadriela skinęła głową i dała znak dziewczynie, że ta może spojrzeć w zwierciadło. Katrin pochyliła się nad misą. W jednej chwili ogrody Lorien gdzieś zniknęły, a ona znalazła się w środku pola bitwy. Między mężczyznami w zbrojach i walczącymi orkami wyróżniała się ciemnowłosa elfka w lekkiej białej sukni i cienkiej kolczudze, wymachująca mieczem na wszystkie strony. Z jej ręki raz po raz padali orkowie. Chwilę potem ujrzała inną scenę. Ta sama elfka trzymała w ramionach nowo narodzone dziecko. Płakała nad córką. Scena znowu się zmieniła. Postać w ciemnym płaszczu, z twarzą ukrytą pod kapturem, położyła maleństwo owinięte w szarą tkaninę na progu domu tak dobrze znanego Katrin. Potem zobaczyła siebie, Czarnoksiężnika i szalejącą w Śródziemiu wojnę. Legolas z rozciętą wargą, z włosami przesiąkniętymi krwią, krzyczał coś do niej. Chwilę potem na jego gardle zacisnęła się ręka orka. Ona sama była już zakuta w łańcuchy, czarnoksiężnik śmiał się, zrywając jej z szyi kryształ górski. Śródziemie pogrążało się w chaosie. Wszystkie królestwa krainy, która byłą dla dziewczyny domem, oddały złu hołd. Katrin oderwała wzrok od zwierciadła, oddychając spazmatycznie.
- Wiem co ujrzałaś. - odezwała się Galadriela, kiedy Katrin otworzyła usta, chcąc coś powiedzieć. - Widziałaś, co się wydarzy, jeśli zawiedziesz. A wcześniej widziałaś także swoją matkę, Limmaniel. I zaginioną księżniczkę z przepowiedni. - elfka uśmiechnęła się.
- Kim jest Limmaniel? - spytała Katrin.
- Nie dane ci jest usłyszeć odpowiedź z moich ust.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków