• Wpisów: 1594
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 36 dni temu, 21:13
  • Licznik odwiedzin: 332 192 / 2472 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack (który działa mniej więcej do 1:40):
youtu.be/LbpHB9wbDhY

Katrin otworzyła oczy i przewróciła się na bok. Pod warstwą skóry i w objęciach ukochanego był jej wygodnie i ciepło i przez chwilę znów mogła wierzyć, że wszystko jest w porządku. Miała zamiar na powrót usnąć, ale uniosła się na łokciach, słysząc głos Gandalfa. Gdzieś niedaleko trwała burzliwa dyskusja. Poza tym spomiędzy drzew wciąż prześwitywała łuna ognia.
- Nadal uważam, że popełniliśmy błąd, zabierając ją ze sobą. - odezwał się drugi głos, w którym dziewczyna rozpoznała Eomera.
- Dorównuje swoją siłą i uporem niejednemu mężczyźnie. - odpowiedział Gandalf. - Jej moc jest nam bardzo pomocna.
- Niemniej to młoda kobieta. Nie powinna brać udziału w tak niebezpiecznym przedsięwzięciu, nawet jeśli jest tak silna jak mówisz. Kobiety nie angażują się w tego typu wyprawy.
- Twoje poglądy nie wnoszą niczego nowego do tej dyskusji. Poza tym nie mają w dzisiejszych czasach najmniejszego sensu. Eomerze... Czy o Eowinie też myślałbyś w ten sposób?
- Mówisz o jej wyczynach podczas Wojny o Pierścień? Nigdy, przy zdrowych zmysłach, nie pozwoliłbym jej jechać w zastępie konnych. Mithrandirze, pomyśl, ledwo ją znamy. Zjawiła się nie wiadomo skąd. To od niej zaczęły się nasze kłopoty, z którymi nie możemy sobie poradzić. W tym starciu też jesteśmy bez szans. Nie obchodzi mnie jej moc, to zwykła śmiertelniczka. I jest słaba, Mithrandirze. Nie podoła w dźwiganiu brzemienia, które na nią nałożyłeś. Już teraz zachowuje się nieodpowiedzialnie. Nie możemy liczyć na to, że dzięki niej przetrwamy ten niebezpieczny czas.
- Wydaje mi się Eomerze, że nie masz pojęcia o czym mówisz. Katrin niejeden już raz dowiodła swojej waleczności. Sama stawiła czoło mocom ciemności i wyszła zwycięsko z pojedynku. Podczas szarży na Minas Tirith sama poprowadziła do zwycięstwa zastęp zbrojnych. Jej siła woli jest niezwykła. To o niej mówi przepowiednia. Jej przybycie było zapisane w gwiazdach. Eomerze... Nie mów, że nie widzisz tego w jej oczach.
- Skoro to naprawdę legendarna księżniczka, powinna umieć to udowodnić.
- Eomerze... Mało dostałeś już dowodów? Czytałeś przepowiednie. Wiesz, co widziała ta dziewczyna. Wiesz, skąd przybywa. To nie pierwszy w historii taki przypadek.
- Nasza rozmowa jest jałowa Mithrandirze i do niczego nie prowadzi. To wszystko jest nieważne. Dziewczyna sobie nie poradzi.
- Jesteś głupcem Eomerze! - wrzasnął Gandalf, ale zreflektował się, przypominając sobie, że towarzysze podróży są pogrążeni we śnie. - Jesteś głupcem nie dostrzegając jej talentu.
- Kilka magicznych sztuczek nazywasz talentem?! - warknął Eomer. - Wojna to nie miejsce dla kobiety. Słabej i bezbronnej. W ogóle nie powinno jej u z nami być. Dziwię się Legolasowi, że na tak dużo jej pozwala. Na jego miejscu starałbym się ją utemperować. - Katrin podniosła się z ziemi, wysuwając się z objęć Legolasa i - choć z początku nie zamierzała się wtrącać - ruszyła ku mężczyznom siedzącym przy ognisku.
- Miło, że masz o mnie właśnie takie mniemanie. - odezwała się, stając za plecami Eomera. Władca Rohanu odwrócił głowę. - Ale na twoim miejscu miałabym się na baczności. - w oku dziewczyny błysnął gniew. - Nigdy nie wiesz, kiedy moje bezużyteczne zdolności uratują ci życie. - powiedziała i nie oczekując odpowiedzi wróciła do śpiących towarzyszy.

Katrin siedziała w siodle z nisko opuszczoną głową. Po tym co usłyszała w nocy, nie potrafiła już zasnąć. Choć sama nie chciała tego przed sobą przyznać, słowa Eomera dotknęły ją do żywego.
- Katrin, me Anar, ilya mi ana man? (Katrin, słońce, wszystko w porządku?) - odezwał się Legolas zrównawszy się z jej wierzchowcem.
- Mhm. - dziewczyna pokiwała głową. - Ilya Mare. (Wszystko dobrze.) - dodała, rzucając spojrzenie Eomerowi. Mężczyzna odwrócił wzrok, najwyraźniej zawstydzony słowami, które padły nocą. Katrin poczuła łzy napływające jej do oczu mimo woli. Otarła oczy rękawem, ale łzy już płynęły strumieniami. Dziewczyna szarpnęła za lejce, zatrzymując konia i ukryła twarz w dłoniach. Legolas położył jej dłoń na plecach, również zatrzymując wierzchowca.
- Katrin... - szepnął, pomagając jej zsiąść z konia i mocno objął.
- Źle zrobiłeś żeniąc się ze mną! - zaszlochała Katrin. - Nie zasługuję na twoją miłość, ani na miejsce u twego boku.
- Co ty pleciesz Katrin? Nie wolno ci mówić takich rzeczy. - szepnął kojąco elf.
- W głębi duszy... Ty też tak uważasz...
- Ćśś... Nawet nie wasz się tak mówić. - Legolas pogładził ją po włosach, gdy szlochała wtulona w jego płaszcz. Gandalf spojrzał na Eomera karcąco.
- Zobacz do czego doprowadziłeś swoim gadaniem. Powinieneś być jej wdzięczny głupcze.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków