• Wpisów: 1594
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 15 dni temu, 21:13
  • Licznik odwiedzin: 331 757 / 2451 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Specjalnie dla was odgrzebałam rysunek jeszcze z marca, rysowany kiedy rozpaczliwie musiałam się czymś zająć, a ołówek był pod ręką. Korci mnie strasznie, żeby znowu coś narysować, bo przez tę maturę i związany z rekrutacją na studia ciągły stres nie było na to czasu (jeszcze żeby natchnienie się znalazło, to byłoby miło). Poniższe wyszło śmiem twierdzić nieźle, nie mam mu nic do zarzucenia.
20190714_193620 - Kopia - Kopia.jpg

Inspiracja na dziś: youtu.be/oozQ4yV__Vw
Poważnie, proszę kliknąć, odpalić i przesłuchać do fragmentu, który zostawiam poniżej. Jutro już myślę regularny rozdział.

--------------------------------------------------------------------------------------------

Ithlin z rozmarzeniem wpatrywała się w prawie pustą o tej porze plażę. Turyści powoli zbierali swoje rzeczy, surferzy korzystali z ostatnich fal, żeby za chwilę też odłożyć już sprzęt. Zachodzące słońce zaczynało muskać taflę wody barwiąc ją na niemal złoty kolor. Kobieta powoli wciągnęła do płuc rześkie, morskie powietrze. Wiatr od strony morza delikatnie rozwiewał jej włosy.
- Byłem tu już tyle razy i nigdy nie mogę się napatrzeć. - odezwał się z uśmiechem siedzący obok niej na murku Thorin.
- A jest na co patrzeć. - Ithlin odpowiedziała mu uśmiechem. - Już właśnie sam widok zapamiętam na długo. To... Piękne. - Thorin spojrzał na nią. Na jej lekko zrumienione z emocji policzki, na oczy w których połyskiwały iskierki podniecenia i lekko rozchylone usta. Uśmiechnął się, kiedy podłapała jego spojrzenie i zawstydzona spuściła wzrok, rumieniąc się. Przygryzła wargę.
- Poza tym... Pan się właśnie uśmiechnął. - dodała.
- No widzisz, czasem mi się zdarza. - stwierdził Thorin, uśmiechając się jeszcze szerzej. Ithlin odgarnęła włosy z twarzy i odetchnęła głębiej, zbierając się na odwagę. Potem lekko musnęła ustami jego policzek. W podziękowaniu za... Za wszystko. Thorin nachylił się do niej, delikatnie dotykając jej policzka. Spojrzał jej prosto w oczy.
- Jeżeli chce pan to zrobić, to niech pan to zrobi teraz... - wyszeptała, bojąc się, że za chwilę zabraknie jej odwagi.
Chciała coś powiedzieć, cokolwiek, ale wydało jej się, że tonie w tych błękitnych oczach, i zabrakło jej słów. Nachylił się do niej jeszcze bardziej, zawahał, przekrzywił lekko głowę. Ona też to bezwiednie zrobiła. I zamknęła oczy, gdy delikatnie dotknął wargami jej ust.
Pocałunek nie był długi an szczególnie namiętny, ale ledwie ich usta się złączyły, wiedziała już z całą pewnością, że nie przeżyła dotąd niczego tak bezpretensjonalnego i tak naturalnego. Była to idealna puenta niewyobrażalnie idealnego popołudnia.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków