• Wpisów: 1575
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 20:03
  • Licznik odwiedzin: 328 165 / 2356 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Jakieś dwa tygodnie temu wspominałam o lekkiej historii miłosnej, którą zaczęłam pisać i pomyślałam, że przydałaby się choć mała zapowiedź. Nie mając się czego czepić stwierdziłam, że czemu by nie napisać czegoś w wersji modern. A ponieważ na papier uparcie (i skutecznie) pchał mi się Thorin Dębowa Tarcza, to trochę się nad nim poznęcałam. Poniżej fragmencik, pierwsze rozdziały przewidywane na przełomie sierpnia/września.

--------------------------------------------------------------------------------------------

Ithlin wyglądała przez szybę samochodu na rozświetlany latarniami i światłami samochodów Nowy Jork. Podniosłą jeszcze wzrok na niebo, szukając gwiazd, ale tego wieczoru nie znalazła żadnej.
- Wiesz... - podjęła rozmowę, zerkając na siedzącego za kierownicą Thorina. - Właściwie to już dawno powinnam ci podziękować za wszystko, co dla mnie zrobiłeś. Jesteś pierwszą osobą, dla której w jakiś sposób się liczę. - mężczyzna uśmiechnął się lekko.
- Zawsze będziesz się dla mnie liczyć... - odpowiedział.
- I ty dla mnie też... - Ithlin ściszyła głos, odwracając wzrok. Serce waliło jej jak oszalałe, niezdolne do dalszego tłumienia uczuć. Miała wręcz wrażenie, że za chwilę wyskoczy jej z piersi. Thorin zerknął na nią, delikatnie dotykając jej dłoni. Wjeżdżali na teren osiedli strzeżonych, jezdnia była niemal pusta. Dziewczyna zamknęła oczy, odwzajemniając uścisk jego dłoni. Dopiero po chwili odważyła się podnieść na niego wzrok. Odetchnęła głębiej, gdy w oczach stanęły jej łzy i odruchowo przytrzymała się fotela, kiedy Thorin skręcił gwałtownie na pobocze.
- Ithlin, co się dzieje? - spytał z troską, zaglądając jej w oczy. Delikatnie dotknął dłonią jej policzka. Dziewczyna tylko pokręciła głową przecząco, przez ściśnięte gardło nie mogąc powiedzieć ani słowa. Odetchnęła raz jeszcze, starając się uspokoić, ale łzy już leciały jej strużkami po policzkach. Rozpłakała się.
- Ithlin, proszę... Powiedz mi, co się dzieje? Dlaczego płaczesz...? - mężczyzna delikatnie wziął ją za rękę. Spojrzała na niego przez łzy. Wydawał się naprawdę przejęty sytuacją.
- Nie masz pojęcia, jak ciężko mi udawać przed sobą, że nic do ciebie nie czuję... - zaszlochała, patrząc mu prosto w oczy.
- Ithlin... Ty nie musisz niczego udawać... Wiesz, że mimo iż nie nadaję się na stały związek... To i tak bardzo mi na tobie zależy. Nie płacz, proszę... Nie z mojego powodu. - Ithlin wtuliła się w niego ufnie, kiedy przygarnął ją do siebie i przytulił. Ukryła twarz w jego marynarce, zawstydzona, że się przed nim popisała, ale nie mogła tak dłużej.
- Mam do ciebie... Całkowite zaufanie... - powiedziała powoli drżącym głosem. Thorin pogłaskał ją delikatnie po włosach.
- A ja nigdy nie pozwolę, żebyś je straciła. - wyszeptał.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków