• Wpisów: 1575
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 20:03
  • Licznik odwiedzin: 328 165 / 2356 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack: youtu.be/Q5cIfvmIgpI

Katrin usiadła w siodle i zerknęła na Legolasa, który właśnie wkładał do juków resztę niezbędnych rzeczy.
- Jak się czujesz Katrin? - spytał elf, podchodząc do niej.
- Ze mną wszystko w porządku. - dziewczyna uśmiechnęła się.
- Sądzę, że to nie jest odpowiednie zajęcie dla kobiety. - odezwał się Eomer, zatrzymując się obok.
- Nie martw się, nie będę dla was ciężarem. - odparła Katrin. - Potrafię o siebie zadbać. - dodała gniewnie, popędzając wierzchowca. Chwilę potem zrównał się z nią Aragorn.
- Eomer nie miał na myśli nic złego. - odezwał się.
- Niemniej czuję się urażona. - odpowiedziała dziewczyna. - To, że jestem kobietą, nie znaczy, że jestem słaba.
- Nikt tak nie twierdzi, moja droga! - Katrin odwróciła się, słysząc Gandalfa. - To właśnie na tobie spoczywa największa odpowiedzialność.
- Katrin... - z wierzchowcem dziewczyny zrównał się Gimli. - Jeśliby ktoś próbował pozbawić cię godności, przyślij go do mnie złociutka. Ostro go oćwiczę. - Katrin roześmiała się.
- Dziękuję Gimli. - odpowiedziała.
Po całym dniu w siodle, odpoczynek na skraju Mrocznej Puszczy przyniósł wszystkim sporo ulgi i wytchnienia. Zaraz też zdecydowano, że tam rozbije się obóz na noc. Powoli zaczynało się ściemniać. Skóry i koce były już rozłożone na trawie i każdy zajmował się sobą. Gandalf, Aragorn i Eomer od dobrej godziny ślęczeli nad mapami Sródziemia, a także pojedynczych królestw, obmyślając strategię i zastanawiając się co będzie, jeśli do negocjacji nie dojdzie. Gimli ostrzył toporek i również zajmowało mu to sporo czasu - broń ciągle nie była należycie ostra. Katrin wpatrywała się w niewielką kupkę drewna, którą ułożyła przed sobą. Wyszeptała krótką inkantację i drewienka zapłonęły ogniem. Dziewczyna otoczyła płomień dłońmi i ponownie przyzwała do siebie magię, otaczając ogień tarczą. Utrzymując ochronę posłała ku ogniu niewielki pocisk energii. Żar zafalował, ale nie zgasł. Katrin uśmiechnęła się, zadowolona z udanej sztuczki i zaraz podniosła głowę, czując uderzenie w ramię. Strzepnęła dłońmi i podniosła z ziemi niewielki orzeszek. Zadarła głowę do góry, szukając wzrokiem Legolasa. Elf siedział na gałęzi grubego drzewa, oddalonego o kilka kroków. Pomachał do niej, kiedy go zauważyła, a chwilę potem podał rękę, kiedy wspinała się do niego.
- Trzymaj. - powiedział, podając jej idealnie okrągły, czerwony owoc.
- Smocza jagoda? - uśmiechnęła się dziewczyna.
- Tak. - Legolas skinął głową. - Wiem, że je lubisz, ale to jedno z ostatnich drzew rodzących te owoce. Te są wyjątkowo słodkie. - Katrin wgryzła się w owoc i stwierdziła, że rzeczywiście jest smaczny. Soczysty miąższ pod chrupiącą skórką rozpływał jej się w ustach. Siedzieli tak jeszcze dłuższą chwilę, rozmawiając i delektując się słodyczą owoców, a do obozowiska wrócili, kiedy słonce zaczęło znikać za horyzontem.
- Niepokoiliśmy się o was. - odezwał się Aragorn.
- Przepraszamy, nie chcieliśmy was martwić. - odpowiedziała Katrin. - My tylko...
- Chcieliśmy tylko pobyć sami. - dokończył Legolas.

Katrin stała po pas w wodzie, wyżymając mokre włosy. Woda Celduiny była spokojna, nagrzana słońcem i odpowiedniej głębokości, żeby móc się w niej kąpać, co też dziewczyna właśnie czyniła. Z zarośli, porastających brzeg rzeki wyłonił się Legolas i uśmiechnął się, widząc dziewczynę. Rozpiął koszulę, pasek, zdjął buty i spodnie i wszedł do wody. Katrin drgnęła, kiedy położył jej dłoń na ramieniu. Odwróciła głowę.
- Przestraszyłeś mnie. - powiedziała. Elf w odpowiedzi pocałował ją, a dziewczyna odwzajemniła pocałunek. Legolas odgarnął jej z twarzy mokre włosy, musnął palcami jej piersi.
- Przestań. - zaprotestowała Katrin, ochlapując go wodą. Elf roześmiał się, odwdzięczając jej się tym samym. Dziewczyna pisnęła, uciekając tam, gdzie woda była głębsza, a chwilę potem dołączył do niej Legolas. Pływali do całkowitego zapadnięcia zmroku. Katrin śmiała się i krzyczała, kiedy elf ochlapywał ją wodą, zupełnie zapominając o Czarnoksiężniku, o tym gdzie jedzie i po co. Do obozowiska wracali, trzymając się za ręce i szepcząc czułe słówka. Gandalf wstał od ogniska, widząc ich.
- Nie pora teraz na to! - krzyknął. - Czy wam się wydaje, że to beztroska wycieczka?! Nawet jeśli, to wcale tak nie jest! Jedziemy na wojnę i radzę wam o tym nie zapominać!
- Przepraszamy. - Katrin spuściła głowę. Legolas objął ją ramieniem. Miła atmosfera wieczoru w jednej chwili znikła.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków