• Wpisów: 1575
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 20:03
  • Licznik odwiedzin: 328 165 / 2356 dni
 
abc.atlant
 
Wiadomym było, że w końcu się na niego wybiorę, czy to prędzej, czy później i w końcu, ni mniej ni więcej, ale półtora miesiąca po premierze kinowej poszłam, zobaczyłam i przeżyłam. Z tego miejsca składam również hołd kinu studyjnemu w moim mieście (bo Heliosy stwierdziły, że tego filmu do repertuaru nie włożą).

Bardzo mnie ciekawi, czemu spadkobiercy Tolkiena wydali specjalne oświadczenie, że nie mieli nic wspólnego z filmem i nikt się z nimi nie konsultował. Robi się coś takiego zwykle wtedy, gdy dana produkcja może być kontrowersyjna i pokazywać momenty z życia zmarłego, o których wolano by zapomnieć. "W Tolkienie" nic takiego nie ma. Film nie ma ambicji w żaden sposób demitologizować Tolkiena, a po prostu chce mu oddać mu hołd. "Tolkien" po prostu ma inspirować, tak jak twórczość autora "Władcy Pierścieni" zainspirowała kolejne pokolenia twórców fantastyki wszelakiej maści. Film jest opowieścią o braterstwie, miłości i o innych rzeczach, które w końcu także było widać w twórczości Tolkiena. To właśnie te wątki niosą film, oczywiście z dużą pomocą gwiazdorskiej obsady.
Tolkien.jpg

Większa część filmu rozgrywa się na dwóch płaszczyznach i przedstawiona jest na zasadzie retrospekcji. Akcja rozpoczyna się w okopie bitwy nad Sommą - jedną z największych i najbardziej krwawych batalii I wojny światowej, a wydarzenia wojenne są przerywane przebłyskami z przeszłości tytułowego bohatera, które składają się na większą całość, która przelatana jest symbolami dobrze znanymi każdemu fanowi książek Tolkiena. W ten sposób twórcy sygnalizują widzom, które momenty z życia mogły mieć wpływ na wygląd Śródziemia i jego mieszkańców. Czasem są to ewidentne odniesienia do "Władcy Pierścieni", czasem jedynie subtelne nawiązania, ale zdarzają się naprawdę często i należy docenić pomysłowość twórców za zmyślne wplatanie je w fabułę filmu.

Film jest piękny, magiczny i subtelny. Tyle razy "odwiedzałam" Śródziemie, że bohaterowie, scenografia, krajobrazy, jeżyk elfów, muzyka, całokształt po prostu są mi bardzo znane i bliskie. Nawiązania dostrzega się z łatwością. Doskonale sprawdzają się także młodzi aktorzy. Nie oznacza to jednak, że "Tolkien" jest stworzony wyłącznie dla miłośników fantasy. Przede wszystkim to dość ciekawa opowieść o człowieku, który w przyszłość zmieni świat, o czym marzy jako młodzieniec. Pozwala w geniuszu zobaczyć zwykłego człowieka w całej gamie zachowań - popełniającego błędy i naprawiającego je, krnąbrnego i odważnego, kochającego i niezdecydowanego, a przede wszystkim ogarniętego pasją. Przepiękne zdjęcia i takaż muzyka. Dostałam więcej, niż oczekiwałam.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków