• Wpisów: 1594
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 15 dni temu, 21:13
  • Licznik odwiedzin: 331 757 / 2451 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack: youtu.be/kDtuUgigtQE

Legolas szedł chodnikiem za rękę z Katrin, ale tym razem elf nie był w stanie cieszyć się spokojnym spacerem. Rozglądał się wokół podejrzliwie, dłoń bezwiednie zaciskała się na pasku torby. Wyczuwał zbliżające się niebezpieczeństwo, ale nie wiedział skąd to przeczucie, alni co ma z tym zrobić.
- Legolas... - odezwała się dziewczyna. - Co się dzieje?
- Nie mam pojęcia. - odpowiedział elf. - Czuję... Że coś się stanie. Nie wiem tylko co... - Legolas przystanął, wysuwając swoją dłoń z ręki Katrin. Dziewczyna spojrzała na niego. Przeczucie prawie nigdy go nie myliło.
Legolas obejrzał się na wąską uliczkę między budynkami. Bez słowa wyjął ze sportowej torby łuk, kołczan ze strzałami zarzucił sobie na ramię. Naciągnął cięciwę.
- Legolas...? - powtórzyła niepewnie dziewczyna.
- Zostań tam. - nakazał jej krótko. Powoli wszedł w mrok, rozglądając się czujnie dookoła. Kątem oka dostrzegł kształt, który poruszył się przy śmietniku. Wycelowanie i wypuszczenie strzały zajęło mu zaledwie ułamek sekundy. Chybił. Strzała odbiła się z pustym stukiem od ściany budynku. Legolas nałożył na cięciwę kolejną i wziął głęboki oddech, usiłując uspokoić drżenie dłoni.Nie wiedział jak ma walczyć w świecie zupełnie mu obcym. Wokół było ciemno, ale elf widział całkiem nieźle toteż widząc postać owiniętą w ciemny płaszcz, stojącą pod przeciwległą ścianą, nie zawahał się ani chwili. Wypuścił z łuku dwie strzały, jedną po drugiej. Osobnik, w którego celował nie mógł być zwykłym śmiertelnikiem. Pierwsza strzała pod wpływem jego słów zmieniła kierunek lotu i poszybowała gdzieś w bok. Drugą złapał w locie. Legolas poczuł silne uderzenie w brzuch, chociaż odległość pomiędzy nim, a tamtą postacią nie zmniejszyła się ani trochę. Nieznana mu siła chwyciła go za gardło i przycisnęła do ściany. Czarny płaszcz falował na wietrze, kiedy postać szła w jego stronę z wyciągniętą doń ręką. Palce, bardziej przypominające szpony, dotknęły jego twarzy.
- Żałosny elf. - spod kaptura dobiegł głos. Chrapliwy i w niczym nieprzypominający głosu ludzkiego. - Gdzie twoja ludzka kochanka? - rzucił.
- Nie waż si zrobić jej krzywdy. - wyszeptał Legolas, ledwie łapiąc powietrze. - Jeśli tylko jej tkniesz, ja...
- Legolas! - elf odwrócił wzrok, słysząc dziewczynę.
- Katrin, nie podchodź! - krzyknął zduszonym głosem. Niewidzialna obręcz wokół gardła Legolasa natychmiast zniknęła. Elf padł na kolana, przykładając dłoń do szyi. Odkaszlnął i wreszcie odetchnął normalnie. W tym czasie postać w czarnym płaszcz dopadła do Katrin. Dziewczyna podniosła dłonie do gardła, na którym zacisnęła się już nie magiczna siła, ale dłoń zakończona szponami. Dziewczyna zaczęła oddychać spazmatycznie. W oczach stanęły jej łzy. Druga dłoń powoli podniosła się do czarnego kaptura i zerwała go z głowy. Katrin wrzasnęła. Łzy poleciały jej po policzkach.
- Czym ty jesteś? - wyjąkała.
- Ty dobrze wiesz czym jestem. A raczej czym się stałem. - dziewczyna zamknęła oczy, nie chcąc patrzeć na jego twarz. A raczej na coś, co kiedyś było twarzą. teraz pooraną bliznami, wykrzywioną w dziwnym grymasie, z tylko jednym okiem. Pusty oczodół nie był niczym zakryty i straszył teraz wszystkich, którzy spodziewali się ujrzeć tam zwykłe, albo co najmniej szklane oko.
- Sama się do tego przyczyniłaś. - odezwał się znowu, zarzucając kaptur na głowę. - Sprawiłaś, że jestem teraz szkaradą.
- Ale jakim cudem? - zaszlochała Katrin.
- Och, to było nadzwyczaj proste. Wystarczyło tylko zniszczyć źródło mojej mocy, nieprawdaż? A w tym przypadku był to... - wciągnął powietrze z przeciągłym sykiem. - Naszyjnik z czarnego szkła? - Katrin wstrzymała oddech. - Więc jednak pamiętasz. Tak samo jak ja pamiętam ciebie. I to, co zrobiłaś. A także to, jaką posługiwałaś się wtedy magią. - dziewczyna zamknęła oczy, za wszelką cenę usiłując przyzwać do siebie żywioł. - Niestety zapomniałaś najwyraźniej, że twój świat jest zamknięty na magię. I ty nie zrobisz nic. Za to ja... - w jego dłoni zapłonął ogień, nie robiąc mu najmniejszej krzywdy. - Najpierw zniszczę ciebie, potem twój świat, który nie będzie mi do niczego potrzebny, a następnie dokończę to, w czym mi przeszkodziłaś. - Katrin zamknęła oczy, czując na twarzy żar bijący od ognia, ale nagle szpony zaciśnięte na jej gardle rozluźniły się. Dziewczyna spojrzała na Czarnoksiężnika. W jego lewym barku tkwił sztylet, a Herumor odwracał się właśnie ku Legolasowi.
- Uciekaj Katrin. - polecił skamieniałej ze strachu dziewczynie, która chciała właśnie protestować i naciągnął cięciwę łuku. - Znajdę cię! - dodał i to przeważyło szalę. Katrin pobiegła przed siebie.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków