• Wpisów: 1575
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 20:03
  • Licznik odwiedzin: 328 165 / 2356 dni
 
abc.atlant
 
"Muzyka zasadniczo to każdy z dźwięków między dwunastoma oktawami. Dwanaście dźwięków i oktawa powtarzają się. To ta sama historia opowiedziana w kółko od początku. To, co artyści mogą zaoferować światu to, jak postrzegają owe dwanaście dźwięków." - Narodziny Gwiazdy (reż. Bradley Cooper)

Nie bez powodu ten cytat... Film widziałam po raz pierwszy już jakiś czas temu, a to, że na niego trafiłam z początku było zupełnym przypadkiem. Ot, przyjaciel był w kinie i bardzo zachwalał (nie szczędząc spoilerów), a któregoś razu, kiedy nie wiadomo było jaki film wybrać na wieczór, moja Natka przypomniała o nim właśnie. Może się wydawać, że to typowe love story, bo w sumie to prawda, ale ma coś w sobie, choć nie każdemu uda się to zobaczyć za pierwszym razem. Mnie się to udało dopiero niedawno, kiedy obejrzałam powtórnie, rozpłakałam się na "Shallow" i od dwóch dni przeżywam nie mogąc sobie miejsca znaleźć.
.


Podczas gdy moje obawy wynikały w głównej mierze z faktu, że w głównej roli została obsadzona piosenkarka, a nie zawodowa aktorka, a za kamerą stanął aktor, który pierwszy raz w życiu miał pokierować filmem, okazały się one zupełnie niepotrzebne. Bradley Cooper nie tylko dobrze wywiązał się z obowiązków reżysera, ale również stworzył doskonałą kreację aktorską. Postać Jacka jest człowiekiem z krwi i kości. Bohater jest prowadzony konsekwentnie, nie przechodzi "bajkowej" przemiany. To właśnie jego losy mają wyciskać łzy. Faktycznie to robią, w końcu to melodramat, jednak nie dzieje się to w sposób tani i nachalny. Do klasycznych tricków rodem z najstarszych filmów tego gatunku Cooper dorzuca przekonywującą psychologię postaci, która pozwala poczuć tragizm głównego bohatera. Lady Gaga również zagrała naturalnie, a kiedy tylko zaczęła śpiewać aż ciarki przechodziły. Mam wrażenie że po prostu była sobą. Wprawdzie nie zawsze przekonywała mnie sama historia bohaterki, ale w kontekście całego filmu Ally jest bardzo solidną postacią.

Pod względem realizacji jest doskonale. Zdjęcia są dobre, momentami bardzo przemyślane. Ale największą siłą filmu jest warstwa muzyczna, o której nie ma co dużo pisać, wystarczy wejść na YouTube i zobaczyć liczbę wyświetleń poszczególnych utworów ze ścieżki dźwiękowej. Z kolei na pewno należy docenić fakt, że wszystkie piosenki Jacka zostały zaśpiewane przez samego reżysera, który tym samym odkrywa przed nami swój kolejny talent. Podczas oglądania otrzymałam nieprawdopodobną dawkę emocji - chemia między bohaterami, piękne ujęcia, muzyka i - moim zdaniem - bardzo dobre dialogi. To właśnie zadanie tego obrazu - ma nieść emocje i zostało ono wykonane w stu procentach.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków