• Wpisów: 1575
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 20:03
  • Licznik odwiedzin: 328 165 / 2356 dni
 
abc.atlant
 
W kinie byłam w czwartek (dzień później poleciałam do Empiku po książkę), a o filmie wciąż nie mogę przestać myśleć. Nie przesadzę mówiąc, że jeszcze żaden film nigdy mnie tak nie ruszył i żadnego tak nie przeżywałam. Płakałam na filmach, niejeden raz, ale jeszcze nigdy nie było tak, żebym przepłakała pół seansu. Przez dwie godziny spędzone w kinie naprawdę zżyłam się z bohaterami, wczułam w ich historię i przeżywałam ją wraz z nimi. A pod stosunkowo prostą fabułą kryje się ważne przesłanie wręcz krzyczące, jak ważne a jednocześnie kruche jest życie, którego tak nie doceniamy.
324567_9418280709.jpg

Główna bohaterka - Stella - choruje na mukowiscydozę, bardzo nieprzyjemną chorobę wpływającą na układ oddechowy. No właśnie... Nieprzyjemną. To właśnie na każdym kroku pokazuje nam reżyser. Całą rutynę dnia głównych bohaterów, odkażenie ran, branie lekarstw na czas, korzystanie z bardzo skomplikowanego sprzętu i... Brak możliwości dotknięcia kogoś, kto również choruje na tę nieuleczalną chorobę. Dwie osoby chore na mukowiscydozę zawsze muszą dzielić około dwa metry. Do tej pory Stelli udawało się jakoś z tym pogodzić, ale wszystko zmienia się, gdy poznaje Willa, poddającego się eksperymentalnej terapii, a który nie dba o to czy zażywa lekarstwa i czy jego leczenie okaże się skuteczne, bo przecież walka z nieuniknionym i tak nie ma sensu.

Brawa należą się przede wszystkim za świetnie napisaną dwójkę bohaterów, którzy wysuwają się na pierwszy plan. Will wydaje się wychudzony, ma przydługie włosy, a przez większość filmu chodzi w szarych dresach. Nie czaruje wyglądem. Jest za to samozwańczym artystą, rysującym śmieszne komiksy i dość brzydkie portrety. Jego dzieła są naturalne. Widzimy, że to naprawdę bohater mógł je naszkicować, a nie jakiś profesjonalny artysta zaglądający gdzieś zza ramienia reżysera. Natomiast Stella to nie tylko stała bywalczyni szpitali, ale i youtuberka. Całe życie Stelli odkrywamy powoli, by w ostatnim akcie filmu mieć pełną świadomość dlaczego bohaterka zachowuje się tak a nie inaczej. Wiemy czemu tak zależy jej na swoim kanale, wiemy czemu trzyma swoje życie pod ścisłą kontrolą.

Sama historia karmi nas realizmem. Nie szczędzi widoków choroby, ale już choćby takim obrazem rzuca na kolana i każe zastanowić się, czy aby na pewno doceniamy nasze życie tak, jak powinniśmy. Sama pokuszę się również o stwierdzenie, że jest to ekranizacja na miarę "Gwiazd naszych wina", choć na odbiorcę działa odrobinę inaczej.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków