• Wpisów: 1575
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 20:03
  • Licznik odwiedzin: 328 165 / 2356 dni
 
abc.atlant
 
Ostatnie dwa egzaminy zdane i to zdane bardzo dobrze, jeśli nie lepiej. Poniedziałkowy angielski zaliczony na 84%, wczorajszy polski na okrąglutkie 100% mimo niewdzięcznego tematu w postaci "Zagrożeń językowych w dzisiejszej polszczyźnie" (albo coś koło tego). Niemalże błagałam siły wyższe o jakiś temat literacki, a tu takie coś... <świerszcze> Zawsze mogło być gorzej... Z kolei z angielskiego to ja nie wiem, naprawdę nie wiem jakim cudem tyle punktów dostałam, w moim odczuciu wypadłam gorzej. O wiele.

--------------------------------------------------------------------------------------------

Soundtrack: (jak znajdę coś pasującego, to wkleję)

Legolas szedł chodnikiem obok Katrin, w jednej dłoni ściskając jej dłoń, a w drugiej trzymając pasek od sportowej torby, do której dziewczyna włożyła łuk i kołczan ze strzałami.
- Może pójdziemy coś zjeść? - odezwała się Katrin. - Nie jesteś głodny? - elf spojrzał na nią.
- Prawdę mówiąc... To już chyba rzeczywiście pora obiadu.
- Więc możemy zajrzeć do mojej ulubionej restauracji. - dziewczyna uśmiechnęła się. - Często wpadamy tam z przyjaciółmi po zajęciach na uczelni. To niedaleko.
Legolas już nie pamiętał, kiedy ostatnio czuł się tak nieswojo. Siedzieli oboje przy stoliku pod oknem, z widokiem na niewielki park naprzeciwko i kolejną galerią handlową tuż obok. Wokół siedzieli inni ludzie, nieustannie rozmawiając. Słowa, które elf rozumiał, mieszały się z takimi, których nigdy nie słyszał. Przesunął krzesło, żeby nie siedzieć do nikogo plecami. Ubranie też nie leżało na nim tak jak trzeba. Legolas zerknął tęsknie w stronę torby ze sklepu, w której leżały jego stare ubrania. Te, które można było mieć na sobie i o tym nie myśleć. Nie życzył sobie tych nowych ubrań. Nie potrzebował ich. Ale dobrze wiedział, że nie może się tutaj pokazywać w stroju ze Śródziemia.
- Myślę, że powinien ci smakować makaron. - odezwała się Katrin, przeglądając kartę. - Ciężko mi znaleźć coś, co byłoby choć trochę podobne do tego, co jadamy w Śródziemiu.
Legolas spojrzał na swoje menu. Nie rozumiał nazw większości potraw, więc nie potrafił odpowiedzieć. Czuł się zawstydzony, choć nie był pewien dlaczego. Drażniło go to. miał ochotę wstać i zawołać, że nie jest stąd. Że nie nauczył się połowy słów i nie poznał wszystkich zwyczajów. Nie miał pojęcia skąd się u niego bierze taka postawa obronna. Właściwie to było przecież nieważne. Przyszli tu tylko coś zjeść. Elf odłożył kartę dań.
- Zdam się na ciebie. - powiedział. Katrin uśmiechnęła się i skinęła dłonią na kelnerkę, u której chwilę potem złożyła zamówienie, a gdy Legolas westchnął spojrzała na niego.
- Zmęczony? - spytała dziewczyna.
- Tak. - odpowiedział. - Tutaj już os samego patrzenia na wszystkie te niesamowitości można się zmęczyć.
- To prawda. - potaknęła Katrin. - Po jedzeniu zabiorę cię do siebie, oboje będziemy mogli odpocząć. - powiedziała. Legolas zerknął na kelnerkę, kiedy postawiła przed nim talerz i podziękował jej skinieniem głowy. Wyciągnął dłoń po sztućce, kiedy i Katrin zrobiła to samo i włożył do ust pierwszy kęs sałatki. Trącił widelcem zielone liście. Wyglądały na pozbawione smaku i nijakie, ale potrawa okazała się być smaczna. Elf jeszcze raz rozejrzał się po wnętrzu restauracji i chwilę potem jego spojrzenie padło na mężczyznę, siedzącego nie dalej niż dwa stoliki od nich. Wyraźnie im się przyglądał. Dłoń Legolasa sama rozpięła zamek torby i zacisnęła się na głowni łuku. Miał właśnie wyszarpnąć z torby broń i naciągnąć cięciwę łuku, uprzednio założywszy na nią strzałę, ale odwrócił wzrok od mężczyzny, słysząc głos małżonki.
- Firin lye ava nea? Milinde...? (Nic ci nie jest? Kochanie...?) - odezwała się dziewczyna.
- Ava, mi alma. (Nie, w porządku.) - odpowiedział elf, siląc się na uśmiech. Potem znów spojrzał na człowieka, który ich obserwował. właśnie uregulował rachunek i zmierzał ku wyjściu.
- Legolas... Na pewno wszystko dobrze? - powtórzyła Katrin.
- Ten mężczyzna... Nie wydaje ci się znajomy? - dziewczyna obejrzała się na człowieka, o którym mówił elf. Rzeczywiście, zdawało jej się, że już gdzieś widziała tę twarz.
- Chyba gdzieś go już widziałam. - powiedziała.
- Odniosłem to samo wrażenie. - odparł Legolas. - Nie mogę sobie tylko przypomnieć gdzie i kiedy. - dziewczyna powiodła wzrokiem za oddalającą się postacią. To samo zrobił elf.
- To teraz nieważne, Legolas. - powiedziała wreszcie Katrin. - Mój świat zasadniczo różni się od twojego. Nie ma w nim magii, ani złej mocy. Tutaj nawet moje zdolności są do niczego. Nie przywołam do siebie nawet najmniejszej iskierki. Tym samym raczej nie czeka nas tu nic złego, jeśli chodzi o Herumora. - Katrin uśmiechnęła się. A widząc jej twarz rozjaśnioną w uśmiechu, elf także nie mógł się powstrzymać.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków