• Wpisów: 1594
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 15 dni temu, 21:13
  • Licznik odwiedzin: 331 757 / 2452 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack (wiem, że idealny nie jest): youtu.be/t62B1EzTmDg

Legolas otworzył oczy i cofnął się gwałtownie, gdy tuż przed nim przetoczyły się wagony metra.
- W porządku. - Katrin kojąco ścisnęła jego dłoń. - Przeżywam to za każdym razem, kiedy próbuję przejść do Śródziemia. Hej... Wszystko dobrze. - dziewczyna uśmiechnęła się, widząc malującą się na twarzy elfa dezorientację. Legolas rozglądał się z zaciekawieniem. Nie zauważył nawet, kiedy Katrin wyprowadziła go na ulicę.
- Ej, genialny kostium. Urwałeś się z konwentu? - wyszarpniecie strzały z kołczanu i naciągnięcie cięciwy zajęło mu zaledwie ułamek sekundy. Chłopak, w którego elf wycelował, uniósł ręce w obronnym geście.
- Łoo... Stary, spokojnie. - powiedział. Dłoń elfa zadrżała, palce mocniej zacisnęły się na głowni łuku.
- Legolas... - Katrin natychmiast chwyciła go za ramię i odciągnęła. - Legolas, nie możesz tak sobie celować do kogo popadnie. Tutaj za strzelanie na ulicy możesz mieć kłopoty. - elf powoli opuścił łuk, rozglądając się wokół.
- Czuję się... Zagubiony. - wyznał. - Twój świat już teraz pełen jest rzeczy, których nie znam i nie rozumiem.
- Tak samo ja się czułam, gdy po raz pierwszy trafiłam do was. - dziewczyna uśmiechnęła się. - To naturalne. Na razie musimy zrobić coś z twoim wyglądem, bo za bardzo rzucasz się w oczy. Poszukamy dla ciebie ubrań. - Katrin pociągnęła Legolasa za rękę.

Legolas stał przy ukochanej w jednym ze sklepów na piętrze galerii handlowej, podczas gdy Katrin zajęta była szukaniem na wieszakach ubrań dla niego. Czuł się tak, jakby nagle znalazł się w pułapce. Uwięziony wśród ludzi. Był ich tysiące - na zewnątrz i tu, w zatłoczonym sklepie. Los Angeles było potworem. Największym i najstraszniejszym, jakiego kiedykolwiek widział. Domy były tak wysokie, że wyglądały, jakby w każdej chwili miały runąć. We wszystkie strony pędziły samochody i autobusy. Huczały. Jęczały. I trąbiły. Z pudła w kącie nad jego głową dudniła muzyka. Zupełnie inna od tej, którą elf znał. Ludzi mimo to nie przestawali rozmawiać. Na dużych ekranach widział dziwne, ruchome obrazy. Starał się jak mógł, by nie rzucać się w oczy. Czuł przemożną potrzebę, by zerwać się i rzucić do ucieczki...
- Legolas... W porządku? - elf wyrwał się z zamyślenia, czując dłoń małżonki na ramieniu i spojrzał na nią.
- Tak. - westchnął. - Tak, nic mi nie jest. - Katrin ścisnęła go za rękę kojąco. W jej oczach widniała troska.
- Pytam, bo na twojej twarzy maluje się... Przerażenie. Nigdy cię takiego nie widziałam. - Legolas uśmiechnął się.
- Do tej pory nie byłem w stanie sobie nawet wyobrazić jak się czułaś wtedy, podczas naszego pierwszego spotkania. Teraz jestem w takiej samej sytuacji. Ale mam to szczęście mieć przy sobie kogoś, kogo znam i kto może mi wytłumaczyć, jak to wszystko tutaj działa. Bez ciebie byłoby mi o wiele trudniej. - dziewczyna uśmiechnęła się, gdy elf przygarnął ją i pocałował w czubek głowy.
- Na początek naprawdę musimy się tobą zająć. - powiedziała. - Nie chcemy, żeby ludzie wiedzieli, że nie jesteś stąd. - Katrin włożyła mu w dłonie kilka wieszaków z ubraniami i poprowadziła do przymierzalni. Chwilę potem Legolas wyglądał już o wiele normalniej jak na standardy świata, w którym się znajdował. Katrin przygryzła wargę.
- Wyglądasz świetnie. - powiedziała, pokazując mu jego własne odbicie w lustrze. Wyglądał... Tak samo pociągająco jak w ubraniach z własnego świata. A może nawet bardziej... Legolas długo się sobie przyglądał, zanim się wreszcie odezwał.
- Wyglądam inaczej. - stwierdził.
- Inaczej niż zwykle, to prawda. - potwierdziła dziewczyna, całując go w policzek. Elf odwzajemnił pocałunek i objął ją ramieniem, a chwilę potem całowali się już długo i namiętnie oparci o ścianę przymierzalni.
- Przepraszam, czy tu wolne? - Katrin oderwała się od Legolasa, słysząc głos dochodzący zza kotary.
- Tak, już wychodzimy. - odpowiedziała, poprawiając włosy i oboje wyszli na zewnątrz. Przed kabiną czekała już czterdziestoletnia kobieta, ściskając w dłoniach naręcze ubrań. Pokręciła głową z rozbawieniem.
- Ach ta młodzież. - rzuciła pod nosem, wchodząc do środka.
- Musimy ci jeszcze kupić buty. - odezwała się Katrin, gdy wychodzili już ze sklepu z dużą torbą zakupów. Legolas posłusznie skierował się za nią do następnego sklepu i chwilę potem przystanął zdezorientowany. Jeszcze nigdy nie widział tylu par butów na raz. Niepewnie wziął do ręki parę. Żółte buty. Co za świat. Katrin zerknęła na niego.
- Podobają ci się? - spytała. Legolas podniósł wzrok i bez słowa odłożył buty na miejsce. To wystarczyło jej za odpowiedź.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków