• Wpisów: 1575
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 20:03
  • Licznik odwiedzin: 328 165 / 2356 dni
 
abc.atlant
 
Bez soundtracku, bo coś chyba nie stykło...

Piątka wierzchowców wjechała na dziedziniec otaczający Czarną wieżę., Katrin wzięła głębszy wdech, widząc czekającego już na nich przy schodach Herumora. Aragorn i Legolas wymienili spojrzenia. Dziewczyna również zerknęła na mężczyznę.
- Unosi się tutaj coś dziwnego. - odezwał się Eomer. - Coś niepokojącego wisi w powietrzu.
- Miejmy się na baczności. - powiedział Aragorn, zsiadając z konia. Czarnoksiężnik uśmiechnął się.
- Witajcie. - odezwał się, rozkładając szeroko ręce. - Wasze komnaty są już przyszykowane. Na pewno jesteście zmęczeni po długiej podróży... - Katrin ujęła dłoń Legolasa, zgrabnie zsuwając się z siodła. Spoglądając na twarz Herumora znów pożałowała, że Gandalf nie może towarzyszyć im zarówno teraz, jak i podczas zapowiadanego bankietu. Czarodziej zostawił ich na skraju lasu, zostawiając im kilka wskazówek i owinięty w kilka warstwa materiału naszyjnik.
- Jej Miłość Katrin Greenleaf. - Czarnoksiężnik uśmiechnął się. - Tak piękna jak w opowieściach. - dziewczyna nawet nie drgnęła, kiedy wyciągnął dłoń do jej policzka. Zareagował za to Legolas.
- Nie waż się jej dotykać. - warknął, łapiąc go za nadgarstek.
- Legolasie... - odezwał się Aragorn.
- W porządku. - Katrin położyła mu dłoń na przedramieniu a sama podsunęła Herumorowi dłoń, którą tamten ucałował. W chwilę potem zamknęły się za nimi drzwi Czarnej Wieży.

Katrin rozejrzała się po komnacie, którą jej przydzielono. Czarne, kamienne ściany zdecydowanie nie sprawiały przytulnego wrażenia, a ogromne czarne łoże nie zachęcało do położenia się na nim. Dziewczyna odwróciła się gwałtownie, kiedy ktoś otworzył drzwi i odetchnęła, widząc Legolasa.
- Wszystko dobrze? - elf spojrzał na nią z troską.
- Mhm. - Katrin pokiwała głową. - Tak, nic mi nie jest.
- Aragorn prosił na naradę. - Legolas uśmiechnął się do niej.
- Już idę. - dziewczyna odłożyła trzymany w dłoni płaszcz i wzięła elfa za rękę, gdy prowadził ją do komnaty Aragorna. Trzy pary oczu skierowały się na nich, kiedy pchnął drzwi.
- Wejdźcie. - odezwał się Aragorn, podnosząc się z miejsca. - Zgodzimy się wszyscy, że najważniejszy jest teraz Herumor. Czarnoksiężnika nie wolno lekceważyć. Wszyscy, co do jednego musimy teraz uważać na słowa, zwłaszcza podczas jutrzejszej kolacji. Nie wolno mu dać powodu, by zaczął coś podejrzewać. Katrin...? Gandalf wspominał mi, że możesz chcieć nam coś pokazać.
- W zaistniałej sytuacji chyba rzeczywiście powinnam zaprezentować wam swoje umiejętności. - dziewczyna wstała, wyjmując świecę. Na początek wypowiedziała krótką frazę i knot zapłonął. Aragorn bez słowa wpatrywał się w świecę, Eomer również się nie odezwał, gdy ze świeczki przenosił wzrok na Katrin. Gimli wyciągnął dłoń, chcąc sprawdzić, czy ogień jest prawdziwy. Zdziwione spojrzenia przeniosły się na dziewczynę.
- Gandalf nauczył mnie także przywoływania zwierząt. - odezwała się Katrin. - I jak przesuwać rzeczy. Mam na myśli przesuwanie przedmiotów na rozkaz.
- Pokaż nam. - poprosił Legolas. Dziewczyna wyciągnęła dłoń w stronę niewielkiego stolika. Wypowiedziała krótką frazę i stolik zadygotał. Powtórzyła ją i stolik się zakołysał. Z twarzą skrzywioną od wysiłku spróbowała po raz trzeci i stolik przewrócił się na bok.
- Zwykle bardzo trudno jest poruszyć cokolwiek większego od tego, co można samodzielnie przesunąć. - powiedziała Katrin. - Ale... - wyciągnęła dłoń przed siebie i wypowiedziała rozkaz, a moneta z otwartej sakiewki Aragorna wskoczyła w jej dłoń.
- Wypowiedziałaś słowa bezpośrednio do monety. - zauważył Aragorn. - Nie wzywałaś żadnej siły, by ją pchnęła. Po prostu powiedziałaś jej, gdzie ma się znaleźć.
- Jesteś spostrzegawczy. - dziewczyna uśmiechnęła się do Aragorna, oddając mu monetę. - Nazywam przedmiot, czy substancję, którą zamierzam poruszyć i mówię jej, by się przesunęła, rozkazując i wyobrażając sobie trajektorię. Ale nie potrafię ci powiedzieć, dlaczego to działa.
- Domyślam się, że nie natknęłaś się jeszcze na frazę, której nie mogłabyś wykonać?
- Na razie nie. - przytaknęła Katrin. - Ale każdą frazę mogę wykorzystać tylko w ograniczonym zakresie. Gandalf mi mówił...
- więc może i mnie powiecie jak magiczne sztuczki mają nam pomóc w walce z Herumorem? - odezwał się, siedzący pod ścianą Eomer. Spojrzenia skupiły się na nim.

Katrin wyszła zza parawanu przebrana w suknię wyjściową. Czekający w komnacie Legolas obrzucił ją wzrokiem pełnym pożądania i podszedł do niej, obejmując ramieniem. Musnął wargami jej usta, całując z namiętnością.
- Możesz? - odezwała się dziewczyna, wysuwając się z jego uścisku i podała mu kilka spinek do włosów. Elf skinął głową i pomógł małżonce wpiąć je we włosy. Objął ją w talii, przytulając od tyłu.
- Prześlicznie wyglądasz. - wyszeptał. - Masz broń? - Katrin odsunęła się od niego i podkasała suknię, odsłaniając przypiętą do łydki pochwę z dwoma sztyletami. - Dobrze. - Legolas skinął głową.
Z towarzyszami spotkali się na korytarzu. Legolas pomógł Katrin zejść ze schodów do sali bankietowej, chociaż widać było, że jest spięty. Aragorn ukrywał w fałdach szat naszyjnik z czarnego szkła i wszyscy zaczynali na nowo odczuwać jego działanie. Usiedli do stołu, już zastawionego najróżniejszymi potrawami. Katrin dyskretnie przyglądała się Herumorowi siedzącemu u szczytu stołu. Dziewczyna niechętnie trąciła widelcem to, co miała na talerzu, ale skoro Czarnoksiężnik jadł z nimi z jednego półmiska, z jedzeniem musiało być wszystko w porządku. Katrin powoli włożyła do ust pierwszy kęs. Zaczęły się również rozmowy dyplomatyczne. Legolas położył dłoń na przedramieniu małżonki. Dziewczyna rozejrzała się dyskretnie po pomieszczeniu. Skupiła się na sztylecie w pochwie, leżącym na stoliku. Wypowiadając rozkaz, wyjęła sztylet z pochwy, a potem posłała ostrze ku postaci na honorowym miejscu. Mężczyzna wyszeptał kilka słów i nóż zatrzymał się o milimetry od jego głowy. Katrin próbowała złapać nóż umysłem, ale wyślizgiwał jej się jak żywa istota. Wściekła i zakłopotana dziewczyna rozkazała ostrzu przebić pierś Czarnoksiężnika. Mężczyzna wypowiedział krótką frazę, anulując jej polecenie. Sztylet z brzękiem upadł na kamienna podłogę, a Katrin wbrew sobie uderzyła dłonią w stół, trzęsąc się spazmatycznie. Wszyscy obecni na uczcie patrzyli już teraz tylko na nią... On już wiedział. Wiedział od początku... Katrin oddychała płytko. Było jej niedobrze. Wiedziała, że mężczyzna nie wywołał bezpośrednio u niej żadnego z objawów. To były konsekwencje jej nieudanego polecenia. Herumor wymówił krótka sugestię i świadomość dziewczyny umknęła.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków