• Wpisów: 1588
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 5 dni temu, 22:35
  • Licznik odwiedzin: 329 506 / 2390 dni
 
abc.atlant
 
Dziś był ostatni dzień, w którym przekroczyłam próg swojego liceum jako jego uczennica. Skończyłam szkołę i jestem tym tak samo podekscytowana, jak i przerażona. Za mną trzy lata spędzone we wspaniałym miejscu, jakim były mury mojego ogólniaka. Choć przy jego wyborze trzy lata temu, kompletnie nie zdawałam sobie z tego sprawy sprawy, to właśnie ta szkoła była dokładnie tym, czego potrzebowałam. Jeszcze kiedy kończyłam drugą klasę, rok temu, wydawało mi się, że ja przecież dobrze wiem, czego chcę. I chociaż teraz okazało się, że chyba jednak niekoniecznie (bo niektóre misternie układane plany legły w gruzach, a inne zostały dość mocno osłabione), to jest to tylko dowód na to, że nie jestem już tą samą osobą, co kiedyś. Owszem, są też rzeczy, które straciły znaczenie, ale zastąpiły je inne cele i marzenia, których wcześniej nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić, a teraz myślę, że jestem na dobrej drodze do ich realizacji (oby tylko naprawdę tak było).

Przede mną z kolei matura, egzaminy wstępne na uczelnie wyższe i pierwsze próby stawiania kroków w dorosłe życie. Plany? Chwilowo żadnych wzniosłych. Jedną z rzeczy, których nauczyłam się przez ostatnie lata jest to, że planowanie na dłuższą metę nie ma sensu, bo życie jest nieprzewidywalne... Pierwsze kroki do spełniania marzeń związanych z karierą zawodową już poczynione - po pierwsze: piszę i to chyba najważniejsze (z tego miejsca podziękowania na ręce osób, które w momentach skrajnego załamania i zwątpienia potrafiły rozpalić ogień choćby krótkim hasłem "Pisz, Kaśka" ). Po drugie: złożyłam już papiery (z teczką prac włącznie) na wymarzoną uczelnię. Do Szkoły Filmowej w Łodzi. W tym momencie tak samo chcę jak i nie chcę się do niej dostać, bo strach mnie strasznie zżera (No bo jeśli jednak wcale się na to nie nadaję... Nie dam sobie rady...?) Pożyjemy, zobaczymy... Chciałabym za te kilka lat pokazać światu i tym, którzy we mnie wątpili, że jestem i że daję radę, nie zapominając przy okazji o tym, co tak naprawdę się w życiu liczy.

Zakończenie liceum (koniec roku szkolnego w kwietniu dalej jest dla mnie nienaturalny) to jeden z najważniejszych momentów mojego życia. Boję się o to, co dalej, ale powoli uświadamiam sobie, że chyba niepotrzebnie - przecież przez te trzy lata robiłam mnóstwo rzeczy, o które wcześniej bym siebie nie podejrzewała, z którymi sądziłam, że sobie nie poradzę, a wychodziły. Czemu nie miałoby tak być dalej?

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @gośćfrytkizmajonezem: A właśnie miałam się dopytywać, czy ten ostatni doszedł, bo długo wieści nie było. :D Nic się nie dzieje, poczekam ile będzie trzeba.
    A za wsparcie duchowe bardzo dziękuję, na pewno się przyda.
     
  • awatar
     
     
    gośćfrytkizmajonezem
    Dzień dobry, to ja, tylko zapomniałam hasła więc nie komentuję bo nie lubię z partyzanta ;p (muszę ustawić nowe ale skrzynkę mailową mi usunęli, to nie wiem czy mogę) Przepraszam za zniknięcie, list się pisze, wszystko wyjaśnię!! Powodzenia na maturze <3 (tak, numer też zgubiłam bo zmieniłam telefon, jestem życiową sierotą :c)