• Wpisów: 1594
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 36 dni temu, 21:13
  • Licznik odwiedzin: 332 192 / 2472 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/IPCsUHKZEh8

Katrin siedziała obok Legolasa na grubej gałęzi drzewa. Odkąd Gandalf podawał towarzyszom roślinę, mającą na celu osłabienie działania ciemnych mocy, elf na powrót był sobą. Legolas wziął małżonkę za rękę.
- Coś cię martwi? - spytał, widząc, że dziewczyna jest dziwnie milcząca. Katrin spojrzała mu w oczy.
- Wszystko w porządku. - odpowiedziała. - Jestem tylko zmęczona. - elf musnął ustami jej policzek, żeby potem przenieść się z pocałunkami na jej szyję. Delikatnie dotknął jej dłoni, pogładził miękki policzek, musnął palcem jej usta. Dziewczyna nie pozostała mu dłużna. Oddawała pocałunek za pocałunkiem, jej dłoń błądziła po plecach Legolasa, drugą położyła mu na kolanie, przesuwając coraz wyżej, aż dotknęła wewnętrznej strony jego uda. Elf oderwał się od dziewczyny.
- Chodź. - szepnął, biorąc ją za rękę i zgrabnie zeskoczył z drzewa. Towarzysze podróży spali mocno, wobec tego Legolas odciągnął Katrin spory kawałek od obozowiska. Rozłożył na trawie swój płaszcz. Potem przypadł do dziewczyny, całując ją z dziką namiętnością. Katrin położyła się na rozłożonym płaszczu. Legolas powoli odpiął klamerkę jej okrycia i odrzucił płaszcz na bok. Zdjął jej przez głowę tunikę, zsunął buty. Nie pozostała mu dłużna, sięgając do guzików jego tuniki. Zsunął jej spodnie, została w samej bieliźnie. Elf złożył na jej ustach pocałunek, potem przeniósł się z pieszczotami na piersi i brzuch. Katrin westchnęła z rozkoszy. Sięgnęła do paska spodni Legolasa. Pragnęła go. Tu i teraz. Zacisnęła uda, czując, że jest coraz bardziej podniecona. Elf zauważył to i spojrzał dziewczynie w oczy. Katrin zarumieniła się zawstydzona. Legolas jednak też zdjął spodnie, a potem pomógł dziewczynie pozbyć się bielizny. Wsunął dłoń pomiędzy jej uda. Katrin jęknęła. Elf zamknął jej usta pocałunkiem, pieszcząc ją coraz bardziej namiętnie, ale zawahał się zanim posunął się dalej.
- Zrób to. - wyszeptała Katrin. - Zrób to. - powtórzyła. Poddając się jej prośbom, wsunął się w jej rozpalone z pożądania wnętrze. Dziewczyna wygięła plecy w łuk. Nie mogła się powstrzymać i jęknęła głucho. Jej ciało przebiegł dreszcz rozkoszy.
- Kocham cię. - wyszeptała, patrząc mu w oczy. W odpowiedzi elf złożył na jej ustach pocałunek.
Katrin wyjrzała zza drzewa już w kompletnym ubraniu i wzięła Legolasa za rękę, bez słowa odchodząc z nim od obozowiska.
- Chcę ci coś pokazać. - powiedziała, wyjmując świecę. Osłoniła ją, wymamrotała krótką frazę i knot zapłonął. Zasłoniła ogień dłonią. Elf patrzył na to bez słowa.
- Jak to zrobiłaś? - spytał w końcu. Nie rozpoznał słów, które wymówiła, jednak instynktownie zrozumiał, że dotyczyły zgromadzenia żaru. - Kto cię tego nauczył?
- To quenya. - wyjaśniła. Legolas zgasił świecę.
- Zrób to jeszcze raz. - Katrin wyszeptała frazę i ogień wrócił. - Po prostu wypowiadasz słowa? - upewnił się elf.
- Po części. Słowa to prośba do ciepła, by się zgromadziło. Muszę jednak poprzeć słowa wolą i w pewnym sensie zmusić żar do posłuszeństwa. - Katrin zgasiła świecę.
- To brzmi jakbyś je śpiewała. Te słowa.
- Nie musisz mówić o tym tak głośno. - upomniała go dziewczyna. - Ale rzeczywiście, to ma znaczenie. Gandalf powiedział, że niektórzy czarodzieje uzyskiwali efekty, wypowiadając słowa tylko w myślach. Jednak nawet wtedy trzeba je prawidłowo powtórzyć.
- Ile czasu potrzebowałaś, żeby się tego nauczyć?
- Zapaliłam świeczkę przy pierwszej próbie, kiedy Gandalf opisał mi, jak postępować. Widziałam parę razy jak sam to robił. Za pierwszym razem potrzebowałam kilku sekund nacisku, by zrobić to jak należy. Teraz przychodzi mi to właściwie bez wysiłku. Legolas... Ja nie jestem zwykłą śmiertelniczką.
- Nie mam w zwyczaju podsłuchiwać towarzyszy - odezwał się czarodziej, stając za dziewczyną. - Ale wyczułem, że mówisz w quenyi i przyszedłem sprawdzić.
- Co masz na myśli mówiąc, że wyczułeś jak mówię?
- Czułem efekt twych słów. - wyjaśnił Gandalf. - Zmianę, jaką powodowały twoje słowa, moc, jaką zbierałaś siłą woli. W mniejszym stopniu ja też mogłem to wyczuć. Katrin, twój wrodzony talent to materiał, z którego wykuwa się czarodziei. Dzięki ćwiczeniom możesz stać się naprawdę potężna. Poza tym, czy mógłbym prosić, żebyście na przyszłość wstrzymali się od igraszek miłosnych? - spytał Gandalf, oddalając się. Katrin zarumieniła się zawstydzona.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków