• Wpisów: 1575
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 20:03
  • Licznik odwiedzin: 328 165 / 2356 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/ecgXQ-dGbgk

Katrin siedziała pod drzewem z ogarkiem w ręku. Wypowiedziała cicho krótką quenejską frazę. Patrząc bacznie na knot, siłą woli sprawiła, że stał się punktem centralnym rozkazu zawartego we frazie i nagle świeca zapłonęła. Katrin zdmuchnęła płomyk. Smużka dymu poszybowała w górę. Dziewczyna powtórzyła frazę, wysiliła wolę i płomyk znów się pojawił. Uniosła nad nim dłoń i poczuła ciepło. Wykonała tę sztuczkę już setki razy, ale nadal czuła dreszczyk podniecenia, kiedy świeca się zapalała. Zgasiła płomyk i znowu go zapaliła. Zdmuchnęła. I znów przywołała. Czuła satysfakcję, ale i niepokój.
- Zaczynasz być w tym dobra. - orzekł ktoś. Zaskoczona Katrin opuściła świecę i odwróciła się. Zobaczyła Gandalfa, który stał tuż za nią. - Lepiej zwolnij trochę, bo w końcu to ty mnie zaczniesz instruować. - upuszczona świeca zgasła. Katrin podniosła ją z ziemi.
- Powinieneś pozwolić mi rozpalić następne ognisko.
- Podejrzewam, że teraz byś już zdołała. - zgodził się czarodziej. Dziewczyna schowała świeczkę i oparła głowę na dłoniach. Miała coraz mniejsze wątpliwości, że wywodzi się w prostej linii od elfów. Potrzebowała jednak konkretnego potwierdzenia. Była w końcu śmiertelniczką i co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości. Pewnego wieczoru zobaczyła, jak Gandalf przyzywa żar, żeby rozpalić ognisko. Zapytała, jak to zrobił, więc jej powiedział. Tego samego wieczoru zapaliła świeczkę. Od tamtej pory nabierała coraz więcej pewności, że nie jest zwyczajną młodą kobietą. Czarodziej nalegał jednak, żeby nikomu nie mówić, nawet Legolasowi. Posiadła niezwykłą umiejętność. Gandalf przysiadł obok niej.
- Możesz zapalić świeczkę, kiedy zechcesz. Pokaż mi. - powiedział. Katrin poczuła niewielką tremę. Nigdy nie robiła tej sztuczki, kiedy się jej przyglądano. Odetchnęła. Robiła to setki razy. Wypowiedziała słowa, skupiła się na knocie i płomyk zapłonął.
- Zdmuchnij. - polecił Gandalf. - Postaw świecę dwadzieścia kroków od nas. - Katrin zaniosła świecę we wskazane miejsce. - Zapal ją. - dziewczyna spojrzała na czarodzieja.
- Nigdy nie próbowałam z tak daleka.
- Idea się nie zmienia. - wyjaśnił Gandalf. - Wezwij żar do knota. - Katrin wypowiedziała słowa, koncentrując się na knocie. Poczuła niewytłumaczalny opór, jak za pierwszym razem, kiedy próbowała zapalić świecę, posługując się siłą woli. Jej skupienie zaczęło słabnąć jakby jakaś siła odciągała jej wzrok od celu, ale podwoiła wysiłek, włożyła w niego więcej woli i wyszeptała słowa ponownie. Dwadzieścia kroków od niej zamigotał płomyk.
- To było trudniejsze. - powiedziała dziewczyna. Gandalf przyjrzał jej się z ciekawością.
- A jednak zrobiłaś to tak, że wydawało się łatwe. - odparł.
- Gandalfie, ja... - zaczęła Katrin. - Dlaczego moje zdolności ujawniły się tak nagle? Myślałam, że...
- Ale ty nie jesteś stąd. - odpowiedział czarodziej. - A twój świat z jakiegoś powodu został zamknięty na magię. Zamieszkują go sami ludzie, mam rację? - dziewczyna potaknęła. - Ludzie, moja droga, przestają wierzyć w magię. Ci z twojego świata zapewne już dawno wyparli ją ze świadomości. I pewnie w ogóle już nie pamiętają, że istnieje coś takiego jak magia. Podejrzewam, że gdy tam wrócisz, nie będziesz mogła korzystać ze swoich zdolności.
- Możesz mnie nauczyć więcej niż zapalanie świeczki? - spytała Katrin. - Wiem, że możesz. - dodała zaraz.
- Istnieją granice tego, czego mogę cię nauczyć. Większość moich umiejętności wiąże się z urokami. Także zaklęcia wymagają czasu i cierpliwości, by je utkać, a także specyficznych uzdolnień, jakie u niewielu się już teraz spotyka. Jednak z pewnością mogę cię nauczyć nowych fraz, pomóc ci wyszlifować swój talent i przestrzec cię przed niebezpieczeństwami związanymi z posługiwaniem się nim.
- Niebezpieczeństwami? - powtórzyła dziewczyna.
- Jeśli nie uda ci się zapalić świecy, skromna ilość energii, którą włożyłaś w rozkaz, zwykle rozprasza się bez szkody. Jeśli jednak spróbujesz wezwać tyle ognia, żeby pożarł nagle cały stóg siana, w grę będzie wchodzić znacząco więcej energii. Jeśli stracisz nad nią panowanie, może zapalić się coś, czego nie zamierzałaś podpalać, w tym ty sama. - Katrin skrzywiła się. Nie była to zbyt kusząca perspektywa.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków