• Wpisów: 1575
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 20:03
  • Licznik odwiedzin: 328 165 / 2356 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/2ARSvBv-7W8
Ta muzyka to chyba nie do końca to co chciałam, ale już mniejsza.

Katrin siedziała w siodle przed Legolasem, opierając głowę na jego piersi. Podróżowali już czwartą dobę, wciąż kierując się w stronę Isengardu. Działanie naszyjnika wciąż miało wpływ na nich wszystkich. Nawet Aragorn, który opierał się jego mocy najdłużej, stał się milczący i szorstki w obyciu. Gimli narzekał na wszystko i wszystkich, Legolas stał się mniej czuły. Obojętny. Skoczyło się szeptanie czułych słówek, delikatne pocałunki i przytulanie, nawet branie za rękę. Dziewczyna bardzo tęskniła za ukochanym. Był obok niej, ale jednocześnie jakby go nie było. Katrin obejrzała się na Gandalfa, gdy zatrzymał wierzchowca.
- Tutaj zatrzymamy się na noc. - powiedział, zsiadając z konia. - Zapada zmrok, a to dobre miejsce na nocleg. - reszta drużyny także zsiadła z koni. Nakarmili i napoili zwierzęta. Legolas bez słowa podał dziewczynie lembasa. Przyjęła go z wdzięcznością, choć tak naprawdę nie była głodna.
- Katrin, moja droga... - odezwał się czarodziej, podchodząc do niej. - Jak się czujesz? - spytał.
- Dobrze, w porządku. - odpowiedziała dziewczyna. - Chciałam o coś zapytać. - dodała zaraz. Gandalf skinął głową.
- Słucham zatem. - powiedział, patrząc na nią.
- Kiedy rozmawialiśmy w pałacu Leśnego Królestwa... Wspomniałam o przepowiedni. Zaginionej księżniczce.
- Podejrzewałem, że w końcu poruszysz ten temat. - czarodziej westchnął. - Jesteś dla mnie prawdziwą zagadką. Jesteś niezwykle odporna na magie. Moc naszyjnika, choć wywiera na ciebie wpływ, to i tak nie tak silny, jak na pozostałych. Prawdopodobnie ma to związek z tym, że przybywasz do nas z miejsca poza granicami naszego świata. Już samo to, że taka rzecz się zdarza, jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Mam jednak nadzieję, że kiedyś posiądę wiedzę na ten temat. Co się zaś tyczy twojego pochodzenia...
- Wszyscy pokładają we mnie ogromne nadzieje. Wierzą, że przepowiednia mówiła właśnie o mnie. Ja... Nie jestem nikim niezwykłym, Mithrandirze. Owszem, chodzą słuchy, że powróciła zaginiona dawno księżniczka, ale czy ktoś jest mi w stanie powiedzieć na pewno, że ona i ja to jedna osoba? Chcę pomóc ratować Śródziemie, boję się jedynie, że nie podołam oczekiwaniom innych. I sama już nie wiem, co mam robić... - Gandalf uśmiechnął się lekko, dotykając dłonią jej policzka.
- Tego niestety nie potrafię ci powiedzieć. - czarodziej założył jej włosy za ucho. - Mogę jedynie obiecać, że wkrótce sama się dowiesz.
Katrin spacerowała powoli odkąd Gandalf zostawił ją samą sobie. Oddaliła się od obozowiska, ale nie aż tak, żeby stracić towarzyszy z oczu. Osiem godzin w siodle dawało się jej we znaki i najpierw musiała opróżnić pęcherz. Teraz, kiedy już załatwiła potrzebę fizjologiczną, naszła ją chęć na rozprostowanie nóg. Wokół dawało się już wyczuć nadchodzącą wiosnę. Legolas najwyraźniej też postanowił się przespacerować, bo również przechadzał się między drzewami. Dziewczyna stwierdziła jednak, że nie będzie do niego podchodzić. Widział ją i gdyby chciał jej towarzystwa, sam podszedłby do niej. Wokół panowała cisza, mącona jedynie odgłosami przyrody budzącej się do życia. Tę ciszę przerwał nagle krzyk pełen bólu. Krzyk mrożący krew w żyłach i sprawiający, że Katrin podskoczyła wystraszona. Obejrzała się. Legolas padł na kolana i krzyczał. Nie, on nie krzyczał, on wył. Dziewczyna pobiegła w jego stronę i położyła mu dłonie na ramionach.
- Legolas... - odezwała się. - Milinde... (Kochanie...) - elf w jednej chwili poderwał się z klęczek. Napięcie łuku i nałożenie strzały na cięciwę zajęło mu zaledwie ułamek sekundy.
- Ani drgnij, bo przeszyję cię strzałą. - rzucił. Katrin zamarła w bezruchu. Nie wiedziała co się stało z jej ukochanym.
- Legolasie, uspokój się. - Aragorn rzucił się dziewczynie na pomoc.
- Nie podchodź! - wrzasnął elf. - Nuquerna rer! (Cofnij się!) - wrzasnął. Aragorn posłusznie zrobił krok w tył, unosząc dłonie. - To ona jest winna śmierci mojego ojca! To ją rzucił się wtedy ratować i przez nią zginął! Ona go zabiła! A teraz poniesie tego konsekwencje! - dłonie Legolasa drżały.
- Legolasie, nie jesteś sobą. - odezwał się znowu Aragorn.
- Harya! (Milcz!) - wrzasnął elf. - To ona zawiniła! Tylko ona!
- Legolasie! - Gandalf zaszedł elfa od tyły i wcisnął mu do ust liść jakiejś rośliny. Potem to samo podał Aragornowi i Katrin.
- To złagodzi działanie naszyjnika. - wytłumaczył, widząc spojrzenie dziewczyny. - Szukałem tej rośliny. - Legolas wypuścił łuk z dłoni.
- Katrin... - odezwał się, biorąc ukochaną w ramiona. - Przepraszam, kochanie. Tak strasznie cię przepraszam. - wtuliła się w niego. Legolas kołysał ją lekko, przytulając do siebie i szeptem powtarzał jej imię, aż w końcu łzy poleciały jej po policzkach. Wytarła oczy w jego płaszcz i objęła go za szyję. W jego ramionach czuła się ciepło, była spokojna i odważna.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków