• Wpisów: 1594
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 15 dni temu, 21:13
  • Licznik odwiedzin: 331 757 / 2452 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/RiFF1-qcj7E

Katrin obudziła się w środku nocy zlana potem, pewna, że Legolas odjechał i zostawił ją samą. Jednak musiał to być tylko sen, bo przez szum drzew słyszała jego równy oddech. Gdy przewróciła się na drugi bok i usiadła, mogła dostrzec w mroku zarys jego sylwetki. Wyciągnęła rękę i dotknęła jego ramienia. Tak tylko, żeby się upewnić. Nie zostawił jej. Był tutaj, podobnie jak pozostali członkowie drużyny. Znów się położyła, obserwując śpiącą postać rysującą się obok w ciemnościach. Uspokojona zamknęła oczy, starając się znów zasnąć. Do rana wciąż było daleko.
Szli przez las pieszo, prowadząc za sobą konie. Wszyscy byli milczący i podminowani, Katrin obserwowała, że i stosunki w ich grupie uległy pogorszeniu. Wszystko za sprawą przedmiotu spoczywającego w torbie Gandalfa. Naszyjnik z czarnego szkła, choć owinięty w kilka warstw materiału wciąż wywierał na nich wpływ. Z biegiem czasu coraz silniejszy... W Legolasie i Gimlim znów odezwała się wrodzona niechęć, zwłaszcza, że krasnoludy okazywały się wyjątkowo pamiętliwe. Katrin starała się w miarę możliwości pilnować małżonka i starać się nie dopuścić do żadnej tragedii, ale w końcu wzajemne przepychanki i kłótnie skończyły się bójką. Legolas rzucił się na przyjaciela z pięściami, Gimli z okrzykiem odpowiedział mu tym samym. Oboje zakotłowali się na ziemi, szarpiąc się zawzięcie. Aragorn pierwszy rzucił się ich rozdzielać, zaraz za nim pobiegła Katrin. Dziewczyna chwyciła elfa za ramię.
- Legolas! - między drzewami poniósł się jej krzyk. - W tej chwili przestańcie! Słyszysz?! - Legolas nie odpowiedział, pod wpływem impulsu odepchnął ja tylko od siebie, aż boleśnie upadła na ziemię. Aragorn stanął pomiędzy elfem a krasnoludem.
- Macie natychmiast przestać! - zawołał głośno. - Ta wyprawa jest zbyt ważna, żeby drużynę poróżniły konflikty!
Choć było jeszcze wcześnie, rozbili obóz w obawie, żeby Legolas i Gimli nie rzucili się sobie znowu do gardeł. Gdy jednak znowu zaczęli wymieniać ostre słowa przy ognisku, Katrin bez słowa pociągnęła Legolasa za rękę w głąb lasu. Spacerowali w milczeniu, dopóki elf nie zaczął oddychać spokojniej.
- Przepraszam, me Anar (słońce)... - odezwał się w końcu.
- Nie mnie powinieneś przeprosić, ale Gimlego. - Katrin zatrzymała się, stając przed nim. - Wiem, że to nie wasza wina, na moc naszyjnika nie macie najmniejszego nawet wpływu, ale gdy dojdzie do walki i Gimli uratuje ci skórę, będzie niezręcznie. - elf skinął głową, a gdy sięgnęła dłonią, by znów wziąć go za rękę, skrzywił się nieznacznie. - Katrin rzuciła mu krótkie spojrzenie i podciągnęła rękaw jego tuniki, pod którym dostrzegła porządnie rozbity i skaleczony nadgarstek. Jednak Gimli może się poszczycić siłą swoich przodków. Z kolei Legolas nie przyznałby się do tego, że jest ranny, dopóki krew nie zalałaby mu całej tuniki i dziewczyna dobrze o tym wiedziała.
- Coś mi mówi, że królewska duma została mocno nadszarpnięta. - Katrin uśmiechnęła się lekko. - Opatrzę ci to. - elf natychmiast złapał ją za nadgarstek.
- Nie mów krasnoludowi. - powiedział, spoglądając jej w oczy. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
- Ani słowem. - odwzajemniła uścisk, gdy Legolas objął ją i przytulił mocno do siebie.

Katrin kuliła się pod płaszczem. Z westchnieniem stwierdziła, że spędzi kolejną bezsenną noc, bo poprzedniego dnia też nie mogła spać. Leżąc w mroku nocy, wpatrywała się w powoli dogasające ognisko, które coraz gorzej rozjaśniało ciemność. Wszyscy członkowie drużyny spali. Może z wyjątkiem Aragorna, którego sylwetkę dostrzegła pod jednym z pobliskich drzew, gdy ostrzył swój miecz lśniący w księżycowym blasku. Zirytowana przewróciła się na drugi bok. Jej frustracja sięgała zenitu i właściwie miała ochotę jedynie się rozpłakać. Właśnie wtedy poczuła ruch tuż przy swoim boku, a gdy odwróciła głowę, podłapała czujny wzrok Legolasa.
- Znowu nie możesz spać. - stwierdził elf. Dziewczyna bez słowa pokiwała głową. Legolas również nie powiedział już nic więcej, objął ją tylko ramieniem i przyciągnął do swojego ciepłego ciała, upewniając się, że oboje są szczelnie okryci. Katrin natychmiast wtuliła się w niego i z uśmiechem przyjęła pocałunek, który złożył na jej policzku.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków