• Wpisów: 1509
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 22:55
  • Licznik odwiedzin: 322 131 / 2177 dni
 
abc.atlant
 
Hoy! Cześć wszystkim! Za ostatnie zaległości i dłuższą nieobecność serdecznie (na klęczkach) przepraszam. Tak to właśnie jest, kiedy cały wolny czas absorbuje mi nauka. Ja przez tę maturę w końcu padnę... To uczucie, kiedy nie masz czasu na powtarzanie materiału z ostatnich dwóch lat, bo całe dnie zajmuje ci materiał bieżący... Ale w końcu nie samą maturą żyje człowiek...

W zeszły wtorek nasza biolożka zabrała nas (czyli grupę biologiczną) do Muzeum Anatomii przy UJ-cie w Krakowie. Jechaliśmy jak zwykle z zaprzyjaźnionym ogólniakiem, bo i nasze biolożki to też serdeczne przyjaciółki. Tamta pani z daleka już mnie poznaje (bo ja zawsze wszędzie z nimi jeżdżę). W każdym razie droga do Krakowa mija sennie, bo wyjazd o szóstej rano, ale na miejsce docieramy w jak najlepszych humorach. Samo muzeum nie jest może specjalnie duże pod względem pojęcia przestrzeni, ale ile tam preparatów, to nie macie pojęcia. Gdyby nie zakaz robienia zdjęć pewnie bym was teraz zasypała fotografiami, ale zakaz jak najbardziej zrozumiały. Element zaskoczenia; czaszki człowieka białego, czarnego i wywodzącego się z "rasy żółtej" wcale nie są identyczne. Ogrom preparatów prezentujących poszczególne części ludzkiego ciała, ale nas akurat najbardziej interesowały wady rozwojowe i anomalie (głownie płodu), których też jest niemało. Profesor, który nas oprowadzał też był fantastycznym człowiekiem i słuchało się go z przyjemnością. Wrażenia niesamowite, ale przyznać trzeba, że nie dla każdego.

Po zwiedzaniu dostajemy dwie godziny wolnego, które pożytkujemy na krakowskim rynku. Najpierw oczywiście idziemy coś zjeść i jak zwykle pada na KFC, bo smaczne, w miarę dużo i przede wszystkim dosyć tanio. Potem lecimy do Starbucks'a (popełniłam samobójstwo finansowe, kupując kawę za całe piętnaście złotych) i trochę włóczymy się po Sukiennicach. Potem trzeba już wracać (w międzyczasie gubi się nasza biolożka, do której za nic nie można się dodzwonić). W autobusie grupowo oglądamy film, potem ten drugi ogólniak jak zwykle stwierdza; "Czemu by sobie nie pośpiewać" i ku swoistemu niezadowoleniu opiekunek zawodzimy prawie do samego domu. Dzień spędzony pozytywnie i pełen wrażeń.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków