• Wpisów: 1490
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:24
  • Licznik odwiedzin: 321 004 / 2141 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/NioznAjOnTE

Katrin powoli wyjrzała zza kolumny, spoglądając na Legolasa, rozmawiającego z Elrondem. Po kilku dniach odpoczynku czuła się o wiele lepiej, rana zabliźniła się, jej ramię też było już niemal w pełni sprawne. Dziewczyna uśmiechnęła się, gdy elf podłapał jej spojrzenie i zeszła do niego po schodach, rumieniąc się lekko.
- Mae govennen... (Dzień dobry...) - odezwała się, skinąwszy głową Elrondowi.
- Dzień dobry, Katrin. - elf uśmiechnął się ciepło. - Cieszę się, że z tobą już lepiej. Zostawię was samych. - powiedział, gdy dziewczyna przeniosła wzrok na Legolasa i odszedł, musnąwszy dłonią ramię dziewczyny. Oboje odprowadzili go wzrokiem.
- Legolas, ja... - zaczęła Katrin, odetchnąwszy głębiej.
- Katrin... - odezwał się w tym samym momencie Legolas. Dziewczyna zachichotała.
- Chciałam ci tylko podziękować. W końcu już drugi raz ratujesz mi życie... - Katrin odwróciła wzrok. Elf roześmiał się.
- To nic takiego. - odpowiedział. - Ratowanie ciebie sprawia mi przyjemność, powinnaś częściej wpadać w tarapaty. - Katrin spojrzała na niego z rozbawieniem. - Tak czy inaczej; minie jeszcze trochę czasu zanim wydobrzejesz na tyle, abyśmy mogli ruszyć w dalszą drogę. Co chciałabyś dzisiaj robić?
- Pomyślałam, że może mogłabym znowu spróbować z łukiem? Jeśli oczywiście zgodzisz się ze mną poćwiczyć.
- Zaczekasz na dziedzińcu? Przyniosę łuk i kołczan ze strzałami.

Katrin wzięła drżący wdech. Palce jej drżały, gdy zaciskała dłoń na głowni łuku i naciągała cięciwę. Żadna z wystrzelonych przez nią strzał nie sięgnęła celu, wszystkie ginęły w strawie. Dziewczyna przeniosła wzrok na Legolasa, gdy ten wziął jej dłoń w swoją.
- Rozluźnij palce... - szepnął miękko. Usłuchała, od razu wyczuwając, że taki chwyt jest o wiele pewniejszy. - Tak, teraz dobrze... - odezwał się znów elf. - Naciągnij do samego końca, aż do policzka... - powiedział, lekko korygując jej postawę. Katrin raz jeszcze odetchnęła, starając się uspokoić mocno bijące serce. Potem rozwarła palce, zwalniając cięciwę. Ciszę przerwał pojedynczy stuk, gdy strzała trafiła w tarczę. Dziewczyna podniosła wzrok na Legolasa, a elf skinął głową.
- Coraz lepiej ci idzie. - pochwalił, biorąc od niej łuk.
- Trafiłam za szóstym razem. I nie w środek. - odpowiedziała, zdejmując z przedramienia skórzany rękaw ochronny.
- Za bardzo skupiasz się na tym, żeby mieć pełną kontrolę nad łukiem. Tak jak miecz staje się przedłużeniem twojego ramienia, tak i łuk musi się stać częścią ciebie. - Legolas w ułamku sekundy naciągnął cięciwę, strzała pomknęła prosto i ze stukotem wbiła się w to samo miejsce, w którym tkwił grot strzały wystrzelonej przez Katrin. Elf uśmiechnął się.
- Nie trafiłeś w środek. - zauważyła dziewczyna.
- Dlatego, że wcale nie chciałem. - odparł. Rzecz nie w tym, aby trafić dokładnie w środek tarczy, ale by posłać ją tam, gdzie chce się ją posłać. Katrin, boli cię? - spytał, gdy dziewczyna syknęła przez zęby, poruszywszy ramieniem.
- Tak, trochę. - Katrin poruszyła palcami, mimo wyraźnie wyczuwalnych przebłysków bólu.
- Może wystarczy na dzisiaj? Nie chciałbym, żebyś nadwyrężyła sobie rękę. Niedawno byłaś ranna, twoje ramię nie jest jeszcze w pełni wyleczone. Ale możemy spróbować znowu, kiedy tylko będziesz chciała. - dodał. - Naprawdę radzisz sobie coraz lepiej.
- No dobrze... - dziewczyna spojrzała na niego.
- Chciałabyś się przejść? - zapytał Legolas, zanim zdążyła powiedzieć coś więcej.
- Tak, chętnie... - odpowiedziała z uśmiechem Katrin. Elf odwzajemnił uśmiech, rumieniąc się lekko i ruszył przodem.
- Chodź. - odezwał się miękko, wyciągając do niej dłoń. Zawahała się na sekundę, ale podała mu swoją i splotła palce z jego palcami. Legolas poprowadził ją przez dziedziniec i dalej, w głąb doliny, gdzie zdecydowanie więcej rosło drzew i krzewów. Szła za nim, rozglądając się wokół z ciekawością i o nic nie pytając, dopóki nie odsunął ze ścieżki grubej gałęzi, uginającej się pod ciężarem soczyście zielonych liści. Zachęcona spojrzeniem elfa, pierwsza zrobiła krok dalej i przystanęła na skraju polany, która wyłoniła się spomiędzy drzew. Wreszcie w całej okazałości ujrzała wodospad, który oglądała do tej pory tylko z okna komnaty. Srebrzyste strugi wody spadały z szumem do niewielkiego jeziora. Od tafli wody odbijały się złociste refleksy powoli zachodzącego słońca. Katrin westchnęła, oczarowana przepięknym widokiem i rzuciwszy Legolasowi spojrzenie przez ramię, zrzuciła ze stóp skórkowe buty i podkasawszy suknię, wbiegła do płytkiej wody. Zaśmiała się krótko.
Legolas podszedł bliżej, uśmiechając się. Patrząc na jej rozradowaną twarz, sam czuł ciepło rozlewające mu się w sercu. Przyjaźń powoli zamieniała się w uczucie. Nie wiedząc kiedy... Z zamyślenia wyrwał elfa krótki okrzyk i donośny plusk. Katrin poślizgnęła się na kamieniu i teraz siedziała na środku jeziora, cała przemoczona. Legolas roześmiał się.
- W porządku? - spytał, zdejmując buty i podszedł do niej. Podciągnął ją do góry, biorąc za rękę i objął ramieniem, gdy zachwiała się na nierównym podłożu.
- Nic mi nie jest. - odpowiedziała dziewczyna, odgarniając mokre włosy z twarzy. Spojrzała na niego.
- Powinnaś się wysuszyć. - zauważył elf. - Wracajmy. - Katrin nie odpowiedziała. Wolną ręką objęła go za szyję i lekko musnęła ustami policzek Legolasa, szepcząc mu ucho kilka słów, a zaraz potem odsunęła się od niego speszona i nie czekając na jego reakcję, odbiegła na brzeg.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków