• Wpisów: 1490
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:24
  • Licznik odwiedzin: 321 004 / 2141 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Katrin biegła pałacowym korytarzem, zanosząc się nerwowym szlochem. Nie zwracała uwagi ani na płaszcz plączący jej się pod nogami, ani na wołanie zaniepokojonych służących. Nie zatrzymała się dopóki nie dopadła do drzwi sali tronowej i nie wbiegła do środka.
- Legolas! - zawołała przez łzy, stając w drzwiach.
- Katrin... - elf przeniósł na nią wzrok, odrywając się od porozrzucanych na stole papierów i wstał z miejsca. - Co się stało? - spytał, delikatnie obejmując ją ramieniem. Katrin wtuliła się w niego ufnie, biorąc drżący oddech. Legolas przytulił ją mocno.
- Moja klacz... - udało się wykrztusić dziewczynie, zanim po policzkach znowu poleciały jej łzy. Elf odsunął się od niej.
- To już pora? - spytał, kładąc jej dłonie na ramionach. Katrin gorączkowo pokiwała głową.
- Źrebak utknął... - zaszlochała. - Chciałam pomóc, ale nie wiedziałam co robić... - dziewczyna ukryła twarz w drżących dłoniach.
- Już dobrze, nie płacz. - Legolas przytulił ją znowu. - Wszystko będzie dobrze. Galionie, dokończysz to sam. - powiedział, spoglądając na elfa, który razem z nim zajmował się sprawami królestwa, a który teraz przysłuchiwał się rozmowie. - Chodź. - Legolas chwycił małżonkę za nadgarstek i pociągnął za sobą do stajni.

- Mój Panie... - odezwała się jedna ze służących, asystujących przy wyźrebieniu. Kara klacz Katrin zarżała długo. Widać było, że cierpi nie tylko ona, ale i źrebię, które nie było w stanie samo wydostać się na świat. Legolas uważnym wzrokiem ocenił sytuację i uklęknął przy niej, muskając palcami chrapy i grzywę, a spojrzawszy jej w oczy, wyszeptał kilka elfickich słów.
- Katrin, pomóż przy źrebaku. - powiedział miękko elf i dziewczyna natychmiast podkasała rękawy sukni, opadając na kolana obok służących, których zgrabne dłonie już pomagały źrebakowi się wydostać. Konik prychnął, wyraźnie niezadowolony.
- Już po strachu. - uśmiechnął się Legolas, obejmując małżonkę, która znowu zaniosła się płaczem, tym razem pełnym ulgi. Katrin podniosła wzrok, czując wilgoć na policzku i zaraz roześmiała się przez łzy. Nowo narodzony źrebak zdążył stanąć na wszystkich czterech nogach, choć niepewnie i trącał ją teraz chrapami, jak gdyby chciał zapytać, dlaczego właściwie płacze.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków