• Wpisów: 1490
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:24
  • Licznik odwiedzin: 321 004 / 2141 dni
 
abc.atlant
 


Katrin z westchnieniem zsiadła z konia i spojrzała w niebo, pomimo strug deszczu lejących się z góry. Cieniutkie strumyczki wody spływały jej po policzkach, włosy miała posklejane i przesiąknięte wodą deszczową, a płaszcz doszczętnie przemoczony. Odwróciła się, gdy Legolas położył jej dłoń na ramieniu.
- Chodź, poszukamy schronienia. - odezwał się. Katrin w roztargnieniu skinęła głową i podążyła za elfem, gdy ten skierował się ku podnóżu Gór Mglistych. Chwilę potem chwyciła go za rękę, co przyjął z lekkim zdziwieniem, ale odwzajemnił uścisk i podprowadził ją dość stromym podejściem do niewielkiej groty w skale. Katrin rozpięła klamrę płaszcza, a odrzuciwszy go całkiem, wyżęła mokre włosy.
- Nie sposób w ten deszcz jechać dalej. - powiedział Legolas, odrzucając z głowy kaptur. - Chyba spędzimy tu noc. W porządku? - spytał, spoglądając na towarzyszkę.
- Tak. - odpowiedziała. - Tylko... Nie rozpalimy ognia?
- Nie, przykro mi. - elf usiadł obok dziewczyny na ziemi. - Będziemy musieli obejść się bez ogniska. Powiedz, gdybyś marzła. I spróbuj zasnąć. Będę obok.
- Katrin... Katrin...! - dziewczyna poruszyła się przez sen, słysząc głos Legolasa i otworzyła oczy, gdy elf potrząsnął jej ramieniem. - Chodź... Chcę ci coś pokazać. - Legolas uśmiechnął się. Poprowadził ją w górę, po stromym podejściu i wyżej, aż na niski szczyt niezbyt daleko od jaskini, w której się schronili.
- Mamy piękną noc. - odezwał się znów elf, siadając na skalnej półce, a kiedy Katrin zrobiła to samo, pokazał jej widoczną w dali Mroczną Puszczę. Katrin uśmiechnęła się. Tak długą drogę już przebyli... Legolas uśmiechnął się również, widząc zachwyt jaki na jej twarzy wywołał ujrzany widok, potem delikatnie ujął ją pod brodę, unosząc jej głowę tak, by patrzyła w niebo, na gwiazdy. Katrin zaparło dech w piersiach. Dziewczyna uśmiechnęła się, przysuwając się bliżej do elfa, a on objął ją, żeby ją zagrzać. Oboje dygotali w lodowatym powietrzu.
- Jak daleko jest twoja kraina? - spytał Legolas.
- Bardzo daleko. - odpowiedziała Katrin. - Tak daleko, że nawet nie wiem jak do niej wrócić.
- A naprawdę chcesz wracać? - zapytał jeszcze elf, ale to pytanie pozostawiła bez odpowiedzi, przytuliła się mocniej i wkrótce usnęła wsparta na ramieniu Legolasa. Elf siedział w ciszy, dopóki nie padły na nich pierwsze promienie wschodzącego słońca.

Trzeciego dnia podróży obozowali w lasach Fangornu. Do Minas Tirith, gdzie mieli dotrzeć, zostawał im dzień drogi i o świcie trzeba było wyruszyć. Legolas spał oparty o pień drzewa i owinięty w swój płaszcz. Katrin dorzucała drew do ognia. Uparła się, ze to ona będzie pilnować ogniska, choć Legolas na początku nie chciał się na to zgodzić. Gdzieś w zaroślach poruszyło się coś dużego i elf natychmiast poderwał się z miejsca, kładąc dłoń na głowni łuku. Świsnął miecz. Katrin odruchowo zrobiła unik i wyciągnęła własną broń. Natarł na nią ork; zamierzył się, celując w głowę. Katrin bez zastanowienia cięła przeciwnika w brzuch, a ten zwalił się na trawę. Ledwie zdążyła się pozbierać po pierwszym ataku, a zza krzaków wyskoczyło więcej orków. Cichy szmer ostrzegł ją o ataku zza pleców. Rzuciło się na nią dwóch orków. Natarli jednocześnie. Jeden celował w głowę dziewczyny, drugi w brzuch. Nie mając czasu na zastanowienie, dziewczyna odruchowo zanurkowała. Cięła w nogę orka po lewej, aż tamten się zatoczył. Drugi przeciwnik raniony w pierś, runął na ziemię jak kamień.
- Legolas! - wrzasnęła dziewczyna, widząc, że elf stoi w miejscu, przypatrując się jej. Płynnie przeszedł do ataku i w powietrzu zaczęły śmigać strzały. Coraz więcej napastników wybiegało z zarośli i Katrin odpierała atak za atakiem. Wszystkie treningi przyniosły owoce. Każdy ruch miecza płynnie przechodził w następny, klinga śmigała w powietrzu, Katrin z niesamowitą precyzją wyprowadzała kolejne cięcia. Kolejny ork zagrodził jej drogę. Dziewczyna nie mogła się do niego zbliżyć. Robiła uniki, lecz nie zdołała dosięgnąć przeciwnika. Ork dźgnął z szybkością błyskawicy, wbijając ostrze w jej ciało, tuż nad lewą piersią. Katrin poczuła, jak wywracają jej się wnętrzności. Ork wyszarpnął noż, a dziewczyna poderwała klingę, odrąbując mu głowę. Przeciwnicy zaczęli się wycofywać.
- Katrin! - Legolas podbiegł do dziewiętnastolatki, próbując ją podtrzymać, ale dziewczyna leciała mu przez ręce.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków