• Wpisów: 1490
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:24
  • Licznik odwiedzin: 321 004 / 2141 dni
 
abc.atlant
 
Tu jest soundtrack'u część pierwsza; youtu.be/wj9jkVQS-No




Lekcje z Tauriel sprawiały Katrin wielką przyjemność, pomimo oschłości z jaką traktowała ją elfka. Zajęcia pozwalały jej czuć się wolną i choćby w niewielkim stopniu panować nad własnymi działaniami i losem. Dziewczyna wciąż nie wiedziała, co postanowi w jej sprawie władca elfów, choć nie tylko to zaprzątało jej głowę.
- Aire er mahta? - rzuciła któregoś dnia Tauriel. Katrin obejrzała się na Legolasa. Przez minione dni udało jej się opanować jedynie kilka sindarskich słów i wielu rzeczy jeszcze nie rozumiała.
- Tauriel proponuje ci pojedynek. - wyjaśnił elf. Elfka uniosła wyzywająco brew, uśmiechając się przy tym.
- Sare. - odpowiedziała Katrin, wyrażając zgodę. Dziewczyna przybrała pozycję, poprawiła chwyt i uniosła ostrze. Tauriel zaatakowała natychmiast, natychmiast sparowała cios miecza Katrin i wykonała pchnięcie. Dziewczyna zrobiła kilka uników uchylając się przed klingą, po czym natarła. Tauriel bez wysiłku zablokowała cios i skontrowała cięciem od dołu. Katrin odskoczyła w tył; ostrze o włos minęło jej policzek. Tauriel natarła znowu i trafiła dziewczynę ciosem od góry, tnąc przez ramię. Katrin skrzywiła się, czując ból w miejscu zranienia, ale walki nie przerwała. Starły się ponownie. Tym razem Katrin nie popełniła tego samego błędu i nie dała się tak łatwo podejść. Skierowała ostrze w twarz elfki. W odpowiedzi tamta machnęła dziko swoim mieczem i dziewczyna musiała się wycofać by nie trafić pod jej ostrze. Zwiodła przeciwniczkę, opuszczając klingę. Tauriel dostrzegła szansę, uniosła wysoko swój miecz, zamierzyła się na odsłoniętą głowę Katrin. Dziewczyna odskoczyła i zamachnęła się mieczem. Elfka zgięła się wpół, pokonana niespodziewanym manewrem. Potem znowu zaatakowała, nie czekając, aż obie staną w gotowości. Katrin ledwie zdołała wywinąć się od ciosu i wycofała się szybko, by zwiększyć dystans pomiędzy sobą a Tauriel. Elfka uderzyła poprzecznie tuż nad ziemią, zmuszając Katrin do podskoku. Dziewczyna zachwiała się, lecz jakimś sposobem udało jej się zablokować powracający cios Tauriel wymierzony w ramię.
- Tauriel...! - zareagował Legolas, lecz elfka go zignorowała. Uderzyła od dołu w miecz Katrin, wytrącając go dziewczynie z rąk. Potem mocno kopnęła przeciwniczkę, aż ta uderzyła plecami o pień najbliższego drzewa. Kontynuując atak, zamachnęła się mieczem prosto na głowę Katrin. W ostatniej chwili, wiedziona impulsem dziewiętnastolatka, zanurkowała.
- Tauriel, telya! (Tauriel, dość!) - wrzasnął Legolas, łapiąc elfkę za ramię. - Telya! (Dość!) Farya... (Wystarczy...) Lye atar ista ar ta! (Mój ojciec dowie się o tym!) - poinformował ją.
- Ta firima, Legolas! (To śmiertelniczka, Legolasie.) - zaprotestowała Tauriel.
- Ta ni firima, ava moina ni me dagnir! (To, ze jest śmiertelna, nie znaczy, że nm zagraża!) - Legolas podniósł głos. - Ta mellon, Tauriel... (To przyjaciółka...) - elfka spojrzała mu w oczy ze zdumieniem i rozczarowaniem. - Wracaj do obowiązków. - polecił twardo. Tauriel znów otworzyła usta, żeby mu odpowiedzieć, ale pod jego spojrzeniem spuściła wzrok, skłoniła głowę i posłusznie odeszła.
Legolas pomógł Katrin podnieść się z ziemi. Dziewczyna starała się jeszcze powstrzymywać, ale łzy już leciały jej po policzkach. Zaszlochała krótko, wstając.
- Katrin... - odezwał się elf, gdy ukryła twarz w dłoniach, szlochając już głośniej i bardziej rozpaczliwie. - Katrin, proszę... Dlaczego płaczesz? - Legolas bezradnie rozłożył ręce. Nie miał zbyt dużego doświadczenia w takich sytuacjach. - Powinienem cię teraz przytulić? - elf delikatnie objął ją ramionami i przygarnął do siebie. Katrin ufnie przylgnęła do niego, wspierając głowę na jego piersi. Legolas pogładził ją kojąco po włosach, szepcząc słowa pociechy.
- W porządku? - spytał, gdy zaczęła się uspokajać i wypuścił ją z objęć. - Jesteś ranna. - stwierdził, muskając dłonią poszarpany rękaw sukni i okolice rany, która - choć płytka - wciąż krwawiła. - Chodź, zajmiemy się tym.
Katrin spoglądała spod długiej grzywki na Legolasa, obmywającego jej ramię wodą. Robił to tak spokojnie i w takim skupieniu, że dziewczyna mimowolnie zaczęła przypatrywać się jego twarzy. Elf podniósł głowę, napotykając jej wzrok. Dziewczyna zarumieniła się ze wstydem, nie powinna była tak wnikliwie mu się przypatrywać.
- Tauriel mnie nie lubi, prawda? - spytała. - Twój ojciec też za mną nie przepada. W głębi serca oboje uważają mnie za intruza i mają rację. - Legolas bez słowa skończył owijać jej ramię lnianym bandażem i usiadł obok niej na łóżku.
- Mój ojciec... Jest taki odkąd umarła matka... Nigdy nie chciał ze mną o tym rozmawiać. - powiedział z żalem. Katrin wpatrywała się w niego jeszcze przez chwilę, potem pod wpływem impulsu delikatnie ujęła jego dłoń.
- Przykro mi... - powiedziała powoli.
- W porządku. - elf odwrócił wzrok, ale nie wyswobodził ręki z jej uścisku, mimo to dziewczyna puściła ją sama. Pragnęła, aby jeszcze raz ją przytulił, ale nie śmiała prosić... Zamknęła oczy, biorąc głębszy oddech. Co ona wyprawiała? Czyżby zaczynała się zakochiwać w elfickim księciu?

  •  
  • Pozostało 1000 znaków