• Wpisów: 1468
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 22:26
  • Licznik odwiedzin: 318 860 / 2088 dni
 
abc.atlant
 
Nigdy wcześniej nie miałem styczności z twórczością Bernarda Cornwella, aczkolwiek słyszałem o jego książkach wiele dobrego, a teraz dzięki Wydawnictwu Otwartemu dostałem taką możliwość i to w przepięknym wydaniu. "Zimowy Monarcha" rozgrywa się w V wieku naszej ery i rozpoczyna się w momencie narodzin Mordreda, wnuka króla Brytanii Uthera Pendragona. Sam władca jest umierający, a jego potomek to tylko dziecko... Nic zatem nie mogło uchronić Brytanii od anarchii i wewnętrznych podziałów, jakie nastąpiły po śmierci króla, a na dodatek, Sasi widząc pusty tron, szykują się do najazdu. Nadzieją na bezpieczne dojście do władzy Mordreda oraz przeprowadzenie Brytanii przez te burzliwe lata jest Artur, nieślubny syn Uthera.
Bez tytułu.jpg

Cała historia jest opowiedziana przez Derfla - młodzieńca, który sam przecierpiał całą wojnę. Ukazuje on nam prawdziwy i brutalny świat, w którym wojna dziesiątkuje ludzi. Bohaterowie książki są zupełnie inni od tych, których możemy spotkać w legendach. Oni żyją, są z krwi i kości - są po prostu realni. Artur wciąż jest odważny i honorowy, ale czasami bywa także irytujący, szczególnie wtedy, gdy widzimy, jak podchodzi do czegoś z czystym egoizmem. Warto także zwrócić uwagę na Lancelota, o którym zawsze się mówiło, jaki to on nie wspaniały i mężny, a tutaj przedstawiony został, jako postać unikająca walk i przypisująca sobie zasługi innych, byleby tylko ludzie zwracali uwagę na jego osobę. Bohaterów jest wiele, ale każdy ma swój charakter. Nie są już przedstawiani, jako wyidealizowane postacie, a jako żywi ludzie, którzy musieli przeżyć wiele ciężkich lat.

Cornwell jest mistrzem tworzenia atmosfery. Od samego początku czułam obawy związane z narodzinami Mordreda, tajemniczość obrzędów Merlina i Nimue czy tragizm Wyspy Umarłych. Powieść jest mroczna, chwilami brutalna, ale to dodaje jej dziwnego czaru. Bohaterów jest dużo, niektórzy są jedynie tłem, ale ci, którym Cornwell poświęcił więcej miejsca, mają bardzo wyraźnie zarysowane charaktery. ''Zimowy monarcha'' mimo, że jest powieścią historyczną, dla mnie jest przede wszystkim magiczną. Długie opisy, które zazwyczaj mnie nudzą, tutaj sprawiały mi przyjemność. Przy tej powieści nie da się nudzić, nie da się również jej odłożyć na półkę nawet na chwilę. Nie lubię historii, a jednak ta książka trafia na listę moich ulubionych. Chyba to o czymś świadczy?

Wydaje mi się, że Bernard Cornwell tchnął w tę książkę wszystkie swoje uczucie, towarzyszące mu podczas pisania tej powieści. Jeżeli ktoś chciałby na kilka dni oderwać się od rzeczywistości i przenieść do Brytanii z okresu wczesnego średniowiecza, to ta książka mu to z łatwością umożliwi! Znajdzie się pomiędzy dzielnymi i honorowymi wojownikami w wirze wojen o władzę i panowanie. Pozna knowania i zdrady władców, będzie świadkiem gwałtów, przemocy, ale także nierozerwalnej przyjaźni i szaleńczej, zatracającej miłości. Dowie się wiele o wierzeniach celtyckich i praktykach ówczesnych druidów. Pozna schyłek religii pogańskiej, wypieranej agresywnie przez żądne pieniędzy i panowania chrześcijaństwo.

Nie polecam osobom z natłokiem pilnych zajęć, gdyż szybko okazać się może, że nie są tak ważne, jak historia o królu Arturze, dla której warto spędzić bezsenną noc. Tymczasem dobrej nocy.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków