• Wpisów: 1468
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 22:26
  • Licznik odwiedzin: 318 822 / 2088 dni
 
abc.atlant
 
- Alice! - zawołał Jack, pochylając się nad kobietą siedzącą przy służbowym komputerze Romley'a. - A może trzydzieści trzy to nie liczba? Może to litery? Greckie, albo hebrajskie...
- Powiedz to Emily. - odpowiedziała Alice z uśmiechem podając mu telefon komórkowy. Jack wziął go od niej, natychmiast wybierając numer i po krótkiej rozmowie, z powrotem pochylił się nad ramieniem kobiety.
- Prześle ci to mailem. - rzucił krótko, a Alice posłusznie zalogowała się na swoją pocztę, zabierając się za przeglądanie świeżych informacji.
- Nie wkurzyliście przypadkiem KGB? - spytała Emily, zaraz po tym gdy Jack przełączył ją na głośnik. - Rosyjskie "Z" jest podobne do trójki. To ZZ, Zapadny Zawod. Mają bazę na Kubie. To baza uderzeniowa KGB. Wiecie o co mi chodzi... Sabotaż podwodny, wywiad, podsłuch elektroniczny... - Jack i Alice wymienili spojrzenia. - To byli spece od brudnej roboty. Nie zostawiajcie żadnych śladów elektronicznych, potrafią wywęszyć wszystko. Działali na rosyjskich statkach szpiegowskich, korzystając z nasłuchu elektronicznego. Możemy wam tam kogoś przysłać.
- Dzięki. - odpowiedziała Alice. - Ratujesz nam życie, nawet bez pomocy swoich ludzi. Znikam. Do zobaczenia w Londynie. - dodała, przerywając połączenie. Kobieta opadła na oparcie fotela, odgarniając włosy z twarzy. - Pięknie... - westchnęła. - Tylko KGB nam brakowało... - Jack przełożył przez oparcie fotela jej kurtkę, a potem podał kluczyki.
- Siadasz za kierownicę. - powiedział. - Trzeba ich jakoś zgubić, najwyższy czas, żebyś się trochę popisała. - Alice uśmiechnęła się, biorąc od niego kluczyki i wstała z miejsca, zgarniając ze stolika sprzęt.

Alice odetchnęła, zamykając za sobą drzwi samochodu Jacka i wsunęła kluczyk do stacyjki. Mężczyzna kątem oka spojrzał w lusterko, a gdy Alice przekręciła kluczyk i ruszyła z miejsca z piskiem opon, zapiął pas.
- Spokojnie... - odezwał się. Kobieta uśmiechnęła się tylko, dociskając jeszcze pedał gazu. Jack znów spojrzał w lusterko. - Widzę ich. - powiedział. - Jadą za nami. Zgub ich.
- Poważnie? - Alice spojrzała na partnera z niedowierzaniem. Jack skinął głową.
- Zgub go. - powtórzył ze śmiertelną powagą. Alice zmieniła bieg i samochód jeszcze przyspieszył. Kobieta zerknęła na licznik. - Będzie dobrze. - uspokoił ją Jack. Alice gwałtownie wciągnęła powietrze, gdy drogę zajechała jej ciężarówka z drewnem. - Spokojnie. Dasz radę. Jedziesz. - autem zatrzęsło, gdy Alice skręciła kierownicą i wyprzedziła pojazd, nieomal ocierając się o niego. Jack obejrzał się. - Brawo... - powiedział z uznaniem. Alice uśmiechnęła się, odwracając ku niemu głowę.
Jechali przez miasto o wiele szybciej niż pozwalały na to ograniczenia prędkości. Jack znów się obejrzał.
- Próbują nas dogonić. - poinformował, widząc jak czarny Suv stara się wyprzedzać kolejne auta, dzielące go od nich. - Gazu. - polecił, zerkając na kobietę. Alice westchnęła, próbując przyśpieszyć, albo wyprzedzić któreś z aut, jadących przed nią, co okazało się niemożliwe. - Cholera... - usłyszała Jacka i również odwróciła głowę.
- Co tam się dzieje? - spytała.
- Cokolwiek by się działo, jedź przed siebie. - polecił Jack, przeładowując swój pistolet. Rozległy się dwa strzały, jeden po drugim. Zniecierpliwiona Alice zamrugała długimi światłami i jadący przed nią mężczyzna w końcu ustąpił jej miejsca, klnąc przy tym i żywiołowo gestykulując. Kobieta zgrabnie przemknęła między dwoma innymi samochodami. Pochyliła się odruchowo, gdy tylna szyba poszła w drobny mak. Jack odpowiedział strzałem na strzał, a Alice skręciła, omal nie tracąc przyczepności. Mężczyzna spojrzał z powrotem na jezdnię przed nimi, zastanawiając się co robić.
- Zjedź tutaj. - powiedział w końcu. - Tutaj. Na parking. - Alice zrobiła o co prosił i zaparkowała między dwoma tirami. Samochodem szarpnęło przy hamowaniu. Kobieta oddychała głęboko, nie zdejmując dłoni z kierownicy. Jack potarł dłońmi twarz.
- Jak tam? - spytał, odwracając się ku niej. Alice odpowiedziała spojrzeniem, a zaraz potem w swoje drżące dłonie ujęła jego twarz, a swoje wargi przytknęła do jego ust. Pocałunek trwał długo. Nie odrywała ust od warg Jacka dopóki nie stwierdziła, że musi odetchnąć. Wtedy odsunęła się, biorąc nerwowy haust powietrza. Mężczyzna pokiwał głową w zamyśleniu.
- Zrobisz to jeszcze raz? - zapytał. Alice roześmiała się, ale zrobiła o co prosił.
                                         
Jack zjechał na parking przy stacji benzynowej, stając przy dystrybutorze paliwa. Przez otwartą na oścież szybę w drzwiach spojrzał na skuloną na miejscu pasażera Alice.
- W porządku? - spytał. Kobieta pokiwała głową w odpowiedzi, nie patrząc na niego. - Nie jesteś głodna? - na to pytanie również odpowiedziała ruchem głowy. Mężczyzna obrócił w palcach swój telefon komórkowy, przyglądając mu się z namysłem, potem przeniósł wzrok na zjeżdżającą właśnie na parking przyczepę do przewożenia świń. Uśmiechnął się do siebie, włączając telefon i po zdjęciu tylnej części obudowy wpiął zieloną diodę urządzenia namierzającego na swoje miejsce pod baterią. Ta natychmiast rozbłysła zielonym światłem, a mężczyzna powolnym krokiem podszedł do przyczepy i przez nikogo nie zauważony wsunął telefon do świńskiego kojca. Odpowiedziało mu niezadowolone kwiknięcie.
- Może chcesz się czegoś napić? - zagadnął znowu Jack, wracając do samochodu. Alice znów pokręciła głową. Mężczyzna przez chwilę patrzył na nią z niepokojem. Potem westchnął. - Pójdę tylko zapłacić za tankowanie. Zaczekasz?
- Tak, tak... - odpowiedziała wyraźnie rozkojarzona kobieta. Jack uśmiechnął się lekko, przez opuszczoną szybę nachylił się do niej, zakładając jej włosy za ucho - z lekkim wahanien, jakby zastanawiał się czy na pewno mu na to pozwoli.
- Zaraz wracam. - dodał jeszcze. Zanim rzeczywiście wrócił do samochodu, Alice już zdążyła zasnąć oparta o szybę.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków