• Wpisów: 1464
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 5 dni temu, 22:38
  • Licznik odwiedzin: 318 431 / 2080 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Katrin uśmiechnęła się, patrząc jak delikatne i miękkie niczym puch płatki śniegu otulają Rivendell. Siedziała na jednym z tarasów domu Elronda, okryta ciepłym wełnianym pledem, wciąż jednak usiłując rozgrzać zmarznięte palce.
- Obiecałaś mi zostać w środku. - dziewczyna odwróciła się, słysząc głos Legolasa i zaklęła pod nosem. Jak zwykle nie dosłyszała kroków elfa. Legolas musnął ustami jej zaczerwieniony od mrozu policzek.
- Nie mam już gorączki. - odpowiedziała, odwzajemniając pocałunek.
- Ale długo chorowałaś. - odpowiedział elf. - Martwię się, to wszystko. - Katrin oparła głowę na dłoni, spoglądając na niego kątem oka. Legolas westchnął. - Dobrze, jeśli teraz wrócisz do środka, zabiorę cię na spacer po kolacji. - Katrin odwróciła wzrok ku niemu.
- Naprawdę? - spytała z niedowierzaniem. Legolas skinął głową.
- Słowo króla... Wobec królowej... - powiedział poważnie i wyciągnął ku niej dłoń, którą Katrin po chwili ujęła, dając się zaprowadzić do pokoju. Legolas odprowadził ja aż do komnaty.
- Odpocznij jeszcze. - poprosił, gdy usiadła na krawędzi łóżka. Katrin przewróciła oczami.
- Jak było na zwiadzie? - spytała, zmieniając temat. Legolas uśmiechnął się, siadając obok niej. Opowiedział. Potem przeszedł do ulubionej ballady ich obojga, a w końcu do opowieści z dawnych czasów, opowieści o elfach z drugiej ery Śródziemia. I opowiadał, dopóki głowa Katrin nie spoczęła na jego ramieniu, oczy dziewczyny nie zamknęły się, a ona sama nie zasnęła.
Elf spojrzał na delikatnie zarysowany profil małżonki i uśmiechnąwszy się, powoli wysunął swoje ramię spod głowy Katrin, a ją samą troskliwie okrył kołdrą i bezszelestnie wyszedł z komnaty. Miała prawo być jeszcze zmęczona...

  •  
  • Pozostało 1000 znaków