• Wpisów: 1456
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 22:52
  • Licznik odwiedzin: 317 500 / 2059 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Wczoraj skończyłam osiemnaście lat. Nie czuję się z tym jakoś specjalnie, nie odczuwam żadnej zmiany, ale zobaczymy niedługo jak to będzie wyglądać w praktyce. Jestem dorosła, niezależna, odpowiadam za siebie i zamierzam z tego czerpać garściami (nareszcie!). Ponieważ wszyscy inni mnie olali, nie mieli dla mnie czasu, albo zwyczajnie o mnie zapomnieli (nic nowego, przechodzę przez to co roku) z jedną tylko bliską przyjaciółką poszłam do kina na film urodzinowy, a potem w sumie spędziłyśmy większość dnia na lataniu po sklepach. Niby nic specjalnego, ale było naprawdę fajnie (jeszcze nigdy nie zjadłam w jednym dniu tyle fast-foodów co wczoraj :3). Zdecydowanie trzeba to kiedyś powtórzyć.
Bez tytułu (2).jpg

Do kina poszłyśmy na "Mroczne umysły". Od początku kojarzyłam, że jest książka o takim samym tytule, zresztą kiedyś czytała ją koleżanka z internatu, poza tym sam zwiastun zrobił na mnie ogromne wrażenie, a kiedy go zobaczyłam pierwszy raz w bloku reklamowym przed "Deadpool'em 2" wiedziałam, że to będzie coś dobrego i że muszę to zobaczyć na dużym ekranie. Nie pomyliłam się ani o jotę, zresztą już sama bytność tam młodej aktorki znanej mi już z "Ponad wszystko"zrobiła swoje (kto nie obejrzał niech natychmiast nadrabia).

Nie rozumiem fali hejtu, która zalewa ten film. wystarczy poczytać recenzje w internecie, żeby zacząć się zastanawiać, czy aby na pewno chcemy iść na to do kina, a ci którzy się recenzjami pokierują prawdopodobnie wiele stracą (właśnie dlatego przed obejrzeniem/przeczytaniem czegokolwiek nie czytam recenzji). Młodzieżowe kino dystopijne szczerze mówiąc nigdy ani trochę mnie nie pociągało. Przez "Igrzyska śmierci" nie przebrnęłam, przyznaję się bez bicia, z "Więźniem labiryntu" było jeszcze gorzej. Nie dla mnie taki filmy. Na "Mroczne umysły" poszłam zakochana w zwiastunie i ten film to było dla mnie swego rodzaju objawienie. Nie czytałam książki, więc nie postrzegałam go przez pryzmat powieści (i chyba wyszło mi to na dobre), nie mogłam też widzieć żadnych ewentualnych niedociągnięć fabuły, albo szczegółów figurujących książce.

Akcja dosłownie leci tutaj do przodu (i to już od pierwszej sceny), co napędza cały film. Poszczególne postaci również poznajemy przez pryzmat wydarzeń, które dane nam jest śledzić. Jedynie główny czarny charakter zostaje wprowadzony odrobinę za późno, przez co nie jesteśmy w stanie odczuć wagi jego roli (choć ja tam od początku nie mogłam patrzeć na jego ryj). Mamy niebanalnych bohaterów, złych ludzi siejących pożogę i zniszczenie, tylko zakończenie trochę niesprawiedliwe i odrobinę rozczarowuje. Ruby (czyli główna bohaterka) jest super, pałam do niej nieuzasadnioną sympatią, ale moje serce do szczętu skradła Zu (w tej roli młodziutka Miya Cech). Ta dziewczyna jest tak urocza, że nic tylko tulić...

Film otwiera tez furtkę kontynuacji i miejmy nadzieję, że takowa będzie, bo "Mroczne umysły" skończyły się tak jak się skończyły i kto jak kto, ale ja chcę wiedzieć co z tego dalej wyniknie.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego