• Wpisów: 1456
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 22:52
  • Licznik odwiedzin: 317 500 / 2059 dni
 
abc.atlant
 
Jakby trochę kończą mi się wakacje i postanowiłam sobie bardzo mocno w serduszku wykorzystać ten ostatni tydzień najlepiej, jak tylko się da. Bo w następną niedzielę o tej porze to już będę od dawna siedzieć w internacie. Pogoda też się zaczyna robić coraz bardziej jesienna... I to jest tak bardzo niesprawiedliwe...
Z wakacji jestem bardzo zadowolona, zastanawiam się poniekąd nad małym podsumowaniem lata (a co z tego wyjdzie nie wiadomo), zrobiłam większość z tych rzeczy, które sobie zaplanowałam, oprócz tego było mnóstwo spontanicznych chwil i te chyba były jeszcze lepsze. Tymczasem we wtorek skończę osiemnaście lat... Będzie urodzinowy wypad do kina, urodzinowe zakupy, przedpołudnie spędzone w miejscu stylizowanym na żywcem wyjęte z powieści fantasy, a to wszystko w asyście dobrej przyjaciółki (bo cała reszta mnie olała - jak zwykle zresztą - przez co trzeba było też zmieniać urodzinowe plany). To będą najlepsze urodziny na świecie!

No i koniec końców ląduję w klasie maturalnej i o ile ta wizja była jeszcze niedawno całkiem przyjemna, o tyle teraz zaczęła mnie przerażać. Dzisiaj zdążyłam sobie uświadomić, że mam osiem miesięcy na wbicie sobie do głowy trzech przedmiotów podstawowych i dwóch rozszerzonych i zaczęłam się zastanawiać, jak ja to w ogóle zrobię, bo to jest dość trudne w wykonaniu. Przeraża mnie wizja ośmiu miesięcy uczenia się całymi dniami, a w efekcie końcowym powtórkami po nocach (bo to podobno tak wygląda) i ani chwili czasu dla siebie. Już się miałam zastanawiać, czy dobrze zrobiłam ani razu w wakacje nie mając podręcznika w ręce... Ale litości, kto normalny uczy się w wakacje... Niemniej egzamin dojrzałości wciąż krańcowo mnie przeraża (przydałby się jeszcze jeden dodatkowy rok ogólniaka).

Z ogłoszeń parafialnych bardziej; przez większą część lata jeździłam więc gdzie popadło, wyszalałam się (może nie za wszystkie czasy, ale jednak), czytałam sporo i tyleż samo pisałam. Fanfiction z Piratami posuwa się wciąż do przodu, mam nadzieję, że spodobała wam się również "Tożsamość wroga", w planach coś lżejszego, bardziej takie romansidło. Udało mi się machnąć całkiem sporo fajnych urywków z pałacowego życia Katrin i Legolasa, ten one-shot z wycieczką do Dale i mam nadzieję jeszcze jednym pięknie zakończyć wakacyjny grafik, bo fabuła siedzi mi w głowie już od jakiegoś czasu.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków