• Wpisów: 1468
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 22:26
  • Licznik odwiedzin: 318 860 / 2088 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Katrin siedziała na końskim grzbiecie tuż za Legolasem, mocno przytulona do ukochanego, którego mocno ściskała w pasie. Kryła twarz w jego płaszczu, a po policzkach spływały jej strużki łez. Dziewczyna zaszlochała cichutko, wtulając się w elfa jeszcze mocniej.
- Jeszcze troszeczkę, Katrin... - odezwał się Legolas ze swego miejsca. Dziewczyna odpowiedziała mu cichutkim jękiem. Lewy bark pulsował jej potwornym bólem, a świadomość, że wciąż tkwi w nim grot strzały, którą została postrzelona, a którą Legolas ułamał tuż przy ranie, wcale jej nie pomagała.

W Rivendell już na nich czekali i ranioną Katrin od razu się zajęto. Siedziała przy niej teraz jedna z uzdrowicielek, podczas gdy Legolas tłumaczył Elrondowi co się stało. Że trafili na patrol orków, wzięci z zaskoczenia próbowali się bronić i jak to się skończyło.
- Legolas... - odezwała się Katrin przez łzy, w dalszym ciągu nie pozwalając wyciągnąć strzały z ciała. Elf niemal natychmiast znalazł się przy niej i wziął za rękę. - Zo... Zostaw.. - powiedziała, gdy elfka znów musnęła palcami okolice rany.
- Katrin, pozwól jej. - odezwał się Legolas. Katrin wrzasnęła z bólu, gdy tamta wyszarpnęła grot strzały z jej ciała i od razu poczuła strużkę krwi, spływającą jej po łopatce. Po policzkach znów poleciały jej łzy. Legolas objął ją delikatnie, gdy położyła mu głowę na ramieniu. Elfka w tym czasie robiła opatrunek.
- No już... - wyszeptał elf, kojąco gładząc ją po plecach. - Wszystko w porządku? Dobrze z tobą? Nie płacz. - Legolas uśmiechnął się, choć niewyraźnie. - Nie jest aż tak źle. Mogło być o wiele gorzej. - Katrin pociągnęła nosem, spoglądając mu w oczy.
- Przepraszam... - zaszlochała. - Gdyby mnie tam nie było...
- To dobrze, że tam byłaś. - przerwał jej Legolas. - Gdyby nie to, że cię postrzelono, jedlibyśmy na kolację resztki suchego prowiantu, a nie ciepły posiłek przygotowany przez elfki z Rivendell. - powiedział i zaraz potem roześmiał się, gdy Katrin trzepnęła go po głowie, wykrzykując przy tym losowe elfickie zwroty. Elrond stojący w drzwiach komnaty również się zaśmiał, nie mogąc się powstrzymać. Tych dwoje zaiste nie wiedziało, co to troski.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków