• Wpisów: 1581
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 57 minut temu
  • Licznik odwiedzin: 312 971 / 1991 dni
 
abc.atlant
 
09 lipca 2018r. godzina 22 minut 49
Cały dzień bez ustanku lało. Deszcz zacinał z każdej strony, podczas gdy my uwijaliśmy się jak w ukropie, by utrzymać Perłę w pionie. Poprzedni wieczór stracił na znaczeniu. Nie miałam czasu, żeby nawet na Jacka spojrzeć, a co dopiero mówić o konkretnej rozmowie. Ze swego stanowiska widziałam jak razem z panem Gibbsem pokrzykuje na załogantów. Zwinąć żagiel. Luzować liny. Ruchy wykonywałam niemalże mechanicznie. Wróciły wspomnienia z miesięcy spędzonych na morzu. Podniosłam głowę. Jedna z lin podtrzymujących główny żagiel pękła z trzaskiem. Płótno załopotało na wietrze. Padły komendy tłumione rykiem fal i szumem zbliżającego się huraganu. Coraz bardziej zbaczaliśmy z kursu. Woda wdzierała się na pokład. Pięciu przy sterze próbowało zachować pozycję. Bez skutku. Poczułam jak wszystko skrzypi i trzeszczy pode mną. Czarna Perła dzielnie się trzymała, ale były to nasze ostatnie sekundy. Maszt złamał się jak zapałka i runął w dół z okropnym hukiem. Uderzona belką wypadłam za burtę. Morze zamknęło się nade mną...

Edit: Niedzielę prawie w całości spędziliśmy na plaży i nareszcie mogłam się tym nacieszyć (chociaż dla mnie to i tak wciąż za mało). Ja nigdy nie będę miała tego dość. Całe popołudnie napawałam się widokiem mojego kochanego Bałtyku, fal uderzających o brzeg, tego ogromu wody... Coś wspaniałego! Dzisiaj z samego rana poszliśmy zwiedzać najbliższą okolicę, a na liście znalazła się między innymi bazylika mariacka. W środku czułam się jak w takim średniowiecznym zamku, jednocześnie utrzymanym w klimacie neogotyckim. Jedno z drugim się wzajemnie wyklucza, ale nie bardzo umiem to ubrać w słowa. Budynek z zewnątrz przypominający ceglaną bryłę w środku skrywał niesamowite wnętrze, niemal od razu przywodzące na myśl króla Artura i jego rycerzy okrągłego stołu. W okolicach ratusza dostaliśmy czas wolny, potem było jeszcze muzeum oręża polskiego. Mieliśmy też iść na plażę, ale w międzyczasie zdążyła się popsuć pogoda i rozpuszczono nas po straganach w okolicach plaży. Dorwałam w swoje łapki model statku bardzo przypominającego filmową Czarną Perłę. :3 A wieczorem czekała na nas moja upragniona "piracka przygoda" z nauką wiązania węzłów, cumowania statku i oczywiście śpiewaniem szant (tylko wiadomo, rumu nie dostaliśmy), a było tego o wiele więcej. Tak samo jak zajęcia militarne wszystko utrzymane w odpowiednim klimacie, a zajęcia prowadzone przez najprawdziwszych piratów. A późnym wieczorem ognisko i kiełbaski prawie że nad samym brzegiem morza. I do ciemnej nocy siedzieliśmy przy ogniu śpiewając szanty. No w końcu są wakacje...
IMG_20180710_003509_337.jpg

  •  
  • Pozostało 1000 znaków