• Wpisów: 1480
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 4 dni temu, 20:25
  • Licznik odwiedzin: 320 220 / 2116 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/Jv0stD_ySD4

Pięć miesięcy później...
Katrin postawiła ostatnią kropkę w oprawionej skórą księdze i uśmiechnęła się do siebie, otworzywszy ją na stronie tytułowej. Nad małżonką pochylił się Legolas.
- "Historia naturalna smoków pióra Limmaniel Ar-Feiniel i Katrin Greenleaf". - przeczytał. - skończyłaś?
- Nie całkiem. - odpowiedziała dziewczyna. - Zostało kilka pustych stron. - przekartkowała księgę z westchnieniem.
- Limmaniel może być z ciebie dumna. - Legolas uśmiechnął się.
- I na pewno jest. - Katrin ucałowała małżonka prosto w usta. Zaraz potem zacisnęła palce na krawędzi stołu i pochyliła wprzód, sparaliżowana nagłym bólem. Na papier poleciała kropla atramentu. Dziewczyna dotknęła okrągłego brzucha, gdzie wierciło się jej dziecko.
- Katrin... - Legolas objął ją trwożnie. - Co się dzieje?
- miałam... Miałam skurcz. - odpowiedziała dziewczyna, patrząc w oczy małżonka. - To chyba już ta pora. - dodała z uśmiechem. Legolas odwzajemnił uśmiech. Pomógł jej wstać z krzesła i chwytając za rękę poprowadził ku komnatom uzdrowicielskim.

Legolas nerwowo splatał dłonie, stojąc przy drzwiach pokoju elfki uzdrowicielki i wsłuchując się w krzyk małżonki. Chciał tam być, chciał przy niej zostać, ale obie z elfką wyrosiły go z komnaty. Tymczasem zaczynał się niepokoić. Czy to powinno tak długo trwać? Legolas oparł się plecami o ścianę i osunął po niej na podłogę, kryjąc twarz w dłoniach. Nie wiedział, jak długo tak siedział, ale poderwał głowę, gdy krzyk matki urwał się gwałtownie, a w zapadłej ciszy rozbrzmiał płacz dziecka. Z pokoju wyszła elfka, asystująca przy porodzie.
- To dziewczynka. - oznajmiła z uśmiechem, a Legolas, który sekundę wcześniej zerwał się z podłogi, teraz padł na posadzkę bez przytomności.
Katrin odwróciła głowę, gdy do komnaty wszedł blady jak ściana Legolas i uśmiechnęła się.
- Po komnatach krąży wieść, że król zemdlał dowiedziawszy się o narodzinach potomkini. - odezwała się słabo. Legolas usiadł obok niej i delikatnie odchylił rąbek zawiniątka, które Katrin trzymała w ramionach. Dziewczynka spała. Na ustach elfa wykwitł uśmiech, gdy nieporadnie brał od małżonki niemowlę. Katrin ułożyła się wygodniej na poduszce.
- Jak damy jej na imię? - spytała.
- Najjaśniej świeci teraz Sariela, więc może...
- Sariel. - powtórzyła dziewczyna. - To... Piękne imię.
- Wasza Wysokość... - odezwała się elfka, wchodząca do komnaty. - I Pani i dziecko muszą teraz odpocząć.  - powiedziała. - Ale Wasza Wysokość może oczywiście wrócić nazajutrz. - Legolas skinął głową, oddając małżonce córeczkę.
- Odpocznij kochanie. - szepnął, całując ją w policzek na pożegnanie. - Dobrej nocy.

Firana w drzwiach tarasu falowała na wietrze, a chłodne powiewy wiatru dosięgały Katrin, śpiącej spokojnie z dzieckiem u boku. Czarnowłosa elfka odziana w biel uśmiechnęła się, podchodząc do dziewczyny. Bezszelestnie przysiadła na krawędzi łóżka i odchyliła rąbek zawiniątka u boku Katrin. Maleństwo poruszyło się z westchnieniem i otworzyło oczka koloru głębokiego błękitu, kierując spojrzenie wprost na elfkę. Tamta przyłożyła palec do ust.
- Wyrośniesz kiedyś na piękną pannicę. - odezwała się dźwięcznie. - A twoja matka na pewno będzie mogła być z ciebie dumna. Tak jak ja jestem dumna z niej. - dziewczynka zamachała rączkami, nie spuszczając oczu z elfki. Tamta uśmiechnęła się, kiedy spróbowała złapać ją za palec, a rączka maleństwa przeniknęła przez jej dłoń. - Rośnij Sariel. - szepnęła. - A ty Katrin będziesz wspaniałą mamą. Musisz w to tylko uwierzyć. Córko... - elfka położyła dłoń na ramieniu dziewczyny. Twarz Katrin rozjaśnił uśmiech. Elfka uśmiechnęła się również, niknąc pod wpływem powiewu wiatru. W miejscu gdzie siedziała połyskiwała teraz mała srebrna gwiazdka z kilkoma kryształkami na łańcuszku.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków