• Wpisów: 1581
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 30 minut temu
  • Licznik odwiedzin: 312 971 / 1991 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/BVe2_0blWkg

Katrin westchnęła z cicha, zmęczona przyjmowaniem wciąż nowych wyrazów współczucia i przysunęła się bliżej do Legolasa. Była mu niezwykle wdzięczna za to, że nie odstępował jej na krok. Aragorn z Arweną również trzymali się blisko, a Elrond co jakiś czas zerkał ku dziewczynie, sprawując nad nią pieczę.
- Wasza Miłość... - Katrin odwróciła głowę, słysząc znajomy głos. Młody mężczyzna pochylił głowę w krótkim ukłonie.
- Faramirze, Eowino... - dziewczyna również odpowiedziała skinieniem. Faramir ujął jej dłoń.
- Przykro mi... - odezwał się. Katrin uśmiechnęła się lekko.
- Przynajmniej mówisz szczerze. Wielu z tych, którzy tu dzisiaj przybyli, uważają, że śmierć mojej matki była jak zrzucenie ogromnego ciężaru. - Faramir przyciągnął ją do siebie i delikatnie przytulił. Na ramieniu poczuła także dłoń Eowiny.
- To musi być dla ciebie wielka strata. - powiedziała kobieta.
- Staram się sobie radzić. - Katrin spróbowała się uśmiechnąć. - Ja... Bardzo przepraszam, ale czy moglibyśmy zmienić temat? - Faramir umilkł.
- Oczywiście. - odpowiedział po chwili.
- Proszę wybaczyć. - odezwał się Lindir, podchodząc do nich. - Wasza Miłość, pozwoli Pani? - Katrin skinęła głowa i przeprosiwszy rozmówców, podążyła za sługą. Legolas, Faramir i Eowina odprowadzili ją wzrokiem.
- Jej Wysokość najwyraźniej coś bardzo martwi. - odezwał się Faramir.

Postawny mężczyzna do tej pory opierający się o ścianę, wyprostował się na widok Katrin i pochylił głowę, nie spuszczając z niej jednak wzroku. Dziewczyna nerwowo zaplotła dłonie.
- Eomerze... - odezwała się.
- wasza Miłość... - odpowiedział. - Proszę przyjąć najserdeczniejsze wyrazy współczucia. - Katrin nie drgnęła nawet, gdy mężczyzna objął ją ramieniem. - A może to właśnie dobrze, że umarła w ten sposób. Ostrzegałem cię. Nie masz już o co walczyć. Ale skoro nie potrafisz wziąć się w garść i... - dziewczyna wreszcie wyswobodziła się z jego uścisku i odepchnęła od siebie władcę Rohanu.
- Dość! - zawołała drżącym głosem. Patrzyła na niego oczami pełnymi łez, trzęsły jej się też dłonie. Eomer prychnął.
- Znaj swoje miejsce, dziewczyno. - powiedział. - Naucz się wreszcie słuchać urodzonych lepiej od siebie.
- Ja... Ja tez mam swoją dumę! - odpowiedziała, podnosząc głos.
- Głupia! - Eomer postąpił o krok w jej stronę, ale Katrin zatrzymała go ruchem ręki.
- Wyjdź stąd Eomerze. - powiedziała twardo, kładąc nacisk na wypowiadane słowa. Mężczyzna spojrzał na nią wyniośle.
- Wedle życzenia. - jego głos ociekał jadem. - Przepraszam, że zabrałem cenny czas, Wasza Wysokość. Również za to, co między nami zaszło. Musiała Pani poczuć się urażona. - Katrin odprowadziła wzrokiem wychodzącego z pokoju mężczyznę. Dopiero potem pociemniało jej przed oczami i poleciała wprzód. Spojrzała nieprzytomnym wzrokiem na Lindira, który rzucił się ją podtrzymać i podprowadził do najbliższego krzesła. Dziewczyna usiadła na nim, oddychając ciężko.
- Wasza Miłość, wszystko w porządku? - odezwał się zaniepokojony elf. Katrin pokręciła głową przecząco i przyłożyła dłoń do ust, targnięta odruchem wymiotnym. Drugą rękę przyłożyła do żołądka. Miała ochotę zwymiotować wszystko, co zjadła na obiad.
- Katrin! - do dziewczyny dopadł Legolas. - Co się dzieje? Dlaczego mi nie powiedziałaś, że źle się czujesz?
- Sekundę temu czułam się świetnie. - odpowiedziała słabo Katrin. Obok niej stanął także Elrond.
- Lindir, przynieś proszę wody. - polecił słudze.
- Może chcesz wrócić do pokoju? - spytał Legolas.
- Nie, nie, nie trzeba. - zaprotestowała Katrin. - Już mi lepiej. - dodała i z wymuszonym uśmiechem wzięła od Lindira wodę. - Już mi lepiej... - powtórzyła.

Katrin stała u boku Legolasa, ujmując małżonka pod ramię, podczas gdy on rozmawiał z para elfów, których nie znała. Próbowała skupić się na rozmowie, jednak w głowie wciąż dźwięczały słowa Eomera. "Może to właśnie dobrze, że umarła w ten sposób"... W oczach dziewczyny stanęły łzy, które potem poleciały po policzkach. Legolas zerknął na nią i objął ramieniem.
- Prosze wybaczyć. - powiedział, skinąwszy głową swoim rozmówcom i wyprowadził małżonkę z pokoju. Odprowadziły ich zaniepokojone spojrzenia gości.
- Co się dzieje, Katrin? - spytał Legolas, sadzając ją na wąskiej leżance. dziewczyna otarła dłonią łzy.
- Przepraszam... - wyszlochała.
- Dlaczego płaczesz? - elf czule pogładził ją po włosach.
- Przepraszam. Sama nie wiem... Czemu tak nagle... - Katrin starała się uspokoić, rozszlochała się jednak na dobre. - Wybacz mi. - wyszeptała przez łzy.
- Za co? - Legolas uśmiechnął się, przygarniając ją do siebie. Przywarła do niego ufnie. - Wróć na górę. - poprosił. - Przeproszę gości w twoim imieniu. - Katrin skinęła głową i ocierając łzy, wstała, kierując się ku schodom.
Zamknęła za sobą drzwi ich wspólnej sypialni i przysiadła na łóżku. Z okien rozciągał się widok na dolinę w zapadającym zmroku. Jej wzrok padł na książkę oprawioną w skórę. Delikatnie musnęła palcem okładkę, wtopione w skórę zielone kamienie. Zdecydowanym ruchem otworzyła ją na pustej stronie, otworzyła nowy słoiczek z atramentem, wyjęła pióro i notatki Limmaniel. Zawahała się, pióro zawisło milimetry nad kartami księgi. Odetchnęła głęboko i wreszcie napisała pierwsze słowo. A potem kolejne. Tak minęła jej większa część wieczoru.
Legolas wszedł do komnaty i z westchnieniem zaczął rozpinać czarną tunikę, gdy jego wzrok padł na Katrin, śpiącą przy niewielkim biurku z piórem w dłoni. Na jej policzkach wciąż jeszcze widać było ślady łez, na palcach plamy atramentu. Elf uśmiechnął się, okrywając małżonkę pledem i pocałował w policzek, szepcząc życzenia dobrej nocy.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków