• Wpisów: 1581
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 44 minuty temu
  • Licznik odwiedzin: 312 971 / 1991 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/cTb4TnSJEH0

Katrin siedziała skulona na niskiej leżance w Domu Uzdrowień, drżąc od tłumionego szlochu. Jej matka nie żyła. Te słowa wciąż rozbrzmiewały jej w głowie z taką samą siłą. Jej matka nie żyła... Podniosła wzrok, czując, że ktoś ją obejmuje.
- Katrin... - odezwał się łagodnie Legolas. - Uzdrowicielki chciałyby cię obejrzeć. - powiedział. - Możesz wstać? - dziewczyna pokręciła głową przecząco. Poczuła obok obecność jeszcze jednej osoby.
- Niech siedzi. - usłyszała kobiecy głos. - Wasza Miłość? Słyszy mnie Pani? - nie była w stanie nawet skinąć głową. Wpatrywała się tylko w wyłożoną marmurowymi płytami podłogę.
- Co z dzieckiem? - odezwał się znowu Legolas.
- Nie mogę powiedzieć nic na pewno. Nie w tym momencie. Ale boję się, że Jej Wysokość może nie donosić ciąży. - Katrin zamrugała, wyrywając się z letargu. Po policzkach znów spłynęły jej strużki łez. Legolas wpatrywał się w elfkę, nie wierząc, że to, co usłyszał było prawdą. - Będzie musiała zostać tutaj przez kilka dni, dopóki nie wydobrzeje. - Legolas skinął głową.
- To zrozumiałe. - odpowiedział.
- Przykro mi, że muszę zatrzymać pańską małżonkę, Wasza Wysokość. Również wolałabym, aby nie było to konieczne.

Katrin leżała w jednej z komnat Domu Uzdrowień, w śnieżnobiałej pościeli, w koszuli nocnej tego samego koloru. Jej ramię obwiązano lnianym bandażem aż do nadgarstka. Kruczoczarne włosy kontrastowały nie tylko z bielą pościeli, ale także z bladością twarzy. Dziewczyna, pogrążona w niespokojnym śnie, wciąż przeżywała na nowo najgorszy koszmar, drżąc i popłakując przez sen, dręczona na przemian koszmarnym snem, śmiertelnym chłodem i palącą gorączką, której żadne środki nie mogły uśmierzyć. Legolas, który wytrwale przy niej czuwał, dzień i noc trzymał ją za rękę. Momentami wydawało mu się, że na blade policzki wracają rumieńce zdrowia, ale była to zwodnicza nadzieja.
Do komnaty weszła elfka, sprawująca pieczę nad chorą.
- Wielkie to będzie nieszczęście, jeśli nam umrze. - powiedziała.
- Ona nie umrze. - odpowiedział Legolas z pewnością, ale i nadzieją w głosie. - Ona nie umrze... - powtórzył.
- Proszę mi wybaczyć. - odparła elfka, jedną ręką ujmując dłoń Katrin, a drugą kładąc jej na czole. Było obficie zroszone potem, choć ciało dziewczyny było chłodne. Katrin nie poruszyła się, nie zareagowała na dotkniecie, ledwie oddychała.
- Resztki sił z niej uchodzą. Wszystko się tutaj razem sprzysięgło; utrudzenie, ból z powodu utraty matki, rana, a co najgorsze, tchnienie ciemności. Jeśli się zbudzi, umrze, chyba, że uzdrowi ją lekarstwo, którym ja nie rozporządzam.
- Dlaczego jeszcze się nie obudziła? - Legolas zerwał się ze swojego miejsca u boku małżonki. - Dlaczego wciąż...
- Legolasie! - przerwała mu elfka. - Ona umiera z tęsknoty! - elf umilkł natychmiast. - Ona nie potrzebuje leków ani ziół. Jedyne, czego potrzebuje to miłości. Kogoś, kogo prawdziwie kochała... - dodała elfka na odchodne.

Legolas uklęknął przy łóżku ukochanej, na powrót ujmując jej dłoń. Czuł, ze jest chłodna, ale ucałował palce małżonki.
- Amralime... - wyszeptał. Nie poruszyła się, lecz zaczęła oddychać głębiej, tak że widać było, jak pod białą kołdrą pierś unosi się i opada miarowo. - Amralime Katrin. - powtórzył Legolas. - Zbudź się, proszę... - dziewczyna powoli otworzyła oczy i odwróciła głowę, spoglądając na niego.
- Legolas... - wyszeptała słabo, przez spieczone wargi. - Czy Limmaniel... - zaczęła. Elf posmutniał.
- Katrin... Twoja matka już tu nie wróci. - Katrin wpatrywała się w niego przez chwilę, dopóki po jej policzkach nie popłynęły łzy. Dziewczyna zaszlochała cicho, ocierając je dłonią.
- Hej, jak się czujesz? - spytał Legolas, siadając na skraju łóżka. Jej dłoni nie wypuścił z ręki.
- Co z dzieckiem? - Katrin odpowiedziała mu pytaniem.
- Dziecko ma się dobrze. - elf podtrzymał ją i objął ramieniem, kiedy podniosła się do pozycji siedzącej. - Dziecku nic nie jest. - dziewczyna oparła głowę na jego ramieniu.
- A z tobą w porządku? - Legolas pokiwał głową.
- Tak. - odpowiedział. - Bałem się o ciebie jak nikt inny. Ale kiedy od razu po przebudzeniu wspomniałaś matkę, poczułem coś innego. Chciałem żeby twój świat zaczynał się i kończył tylko na mnie.
- I tak jest. - odpowiedziała Katrin przez łzy. - Tak jest. Jesteś całym moim światem. Ty płaczesz? - spytała zaraz, widząc spływającą po policzku elfa łzę. Legolas mocno ją do siebie przytulił i pocałował w czubek głowy.
- Jestem przy tobie. - odpowiedział. - I zawsze będę. - Katrin zamknęła oczy, przytulając się do niego. - Legolas pogładził ją kojąco po plecach. - Nie powinna była umrzeć w taki sposób. - dodał.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków