• Wpisów: 1488
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 7 dni temu, 21:43
  • Licznik odwiedzin: 320 947 / 2138 dni
 
abc.atlant
 
Jeszcze wczoraj cieszyłam się, że zaczynają się wakacje, że jest lato i że w końcu można cieszyć się upragnioną wolnością z dala od obowiązków szkolnych. No... Dzisiaj to już wygląda odrobinkę inaczej... Ostatnie pakowanie, sprzątanie pokoju, bo jutro trzeba oddać klucze i dopiero teraz przy ostatnim dopychaniu walizek i zdejmowaniu plakatów ze ścian czuje się, że to znowu koniec, że kolejny rok przeleciał nie wiadomo kiedy i że w przyszłym spotykamy się znowu jako maturzystki. Bo widmo matury też nad człowiekiem wisi. Cóż... Na pewno był to rok, który będę wspominać ciepło, ale z dozą żalu również, bo przecież te szczęśliwe chwile nigdy już nie wrócą. Będą żyły zawsze we wspomnieniach, ale... To nie to samo. Czy tak właśnie czuł się Bilbo wracając z wyprawy do domu? Bo jeśli tak, to mogłabym go teraz mocno przytulić i powiedzieć "Wiem, jak to jest"... Mimo wszystko po raz kolejny jestem z siebie naprawdę dumna. Wiem, że to był ciężki rok, ale znów dałam z siebie wszystko, dzięki czemu jutro mogę odebrać świadectwo ze świadomością, że znowu się udało. Że byłam dzielna...

Jeśli chodzi o plany na wakacje, to w tym roku znikam wam z oczu już na początku lipca, bo z daleka wzywa mnie przygoda (i Jack Sparrow), a pierwsze dwa tygodnie lata będę się bawić w piratów nad morzem. Będzie fajnie. Potem się zobaczy... Może wypali koncert Eda Sheerana. Trochę za późno się z kumpelą zebrałyśmy, ale na szczęście znalazło się ogłoszenie kobiety, która ma do odsprzedania akurat dwa bilety (przeznaczenie, ja wam to mówię) i trzeba powziąć kroki zanim się znajdzie inny chętny (właśnie, przydałoby się zarezerwować bilety na Comic Con). Właściwie najpierw wypadałoby jeszcze przeliczyć fundusze, ale dla tego koncertu wszystko zrobię, nawet nerkę mogę sprzedać. Taka okazja się więcej nie powtórzy.

Tymczasem was zostawiam z wczorajszym rozdziałem "Historii naturalnej smoków", który jest poniżej i fragmentem w tematyce wiadomej powyżej, a sama lecę pakować ostatnie drobiazgi.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @SugarFirefly: Nie, internet w komórce obowiązkowo, ale kiedy jeszcze go nie miałam tego typu wyjazdy zawsze były swego rodzaju odpoczynkiem od wygód elektronicznych i tak mi zostało (inna sprawa, że na takich wyjazdach nie ma czasu, żeby klepać jakiś dłuższy tekst :P).
     
  •  
     
    A czemu zostawiasz blog na wakacje? Nie masz netu w komórce? (wiem, że nawet najmniejszy laptop zawadza, ale net w komórce to ja osobiście muszę mieć zawsze :P)
     
  •  
     
    @Kate - Writes: tak :D A gdybyś mi odpisała, że nie piszesz z polskiego to bym Cię opieprzyła, bo szkoda takiego talentu marnować :)
     
  •  
     
    @ms moth: Owszem, internat, zero dojazdu do szkoły. Mieszkam na takim zadupiu, że nawet autobusy tu przyjeżdżają tylko zawracać. ;)
    Piszę rozszerzenie z polskiego (i z biologii, waham się też na WOS-em, ale koniec końców chyba odpuszczę), tak łatwo mnie przejrzeć? :D
     
  •  
     
    Skąd ja znam to uczucie, ostatnio spotyka mnie na każdym kroku nawet podczas powrotu z głupiego wyjazdu służbowego. Ale będzie co wspominać, a przecież o to w życiu chodzi. :)
    Co do widma matury to serio nie ma się czym przejmować. Nauczyciele, w niektórych przypadkach i rodzice - wszyscy to tylko nakręcają, a tak naprawdę nie taki diabeł straszny jak go malują. Jak pilnie się uczysz i jesteś ze wszystkim na bieżąco to możesz być pewna, że skończysz z ładnymi wynikami. Piszesz może rozszerzenie z polskiego?
    W ogóle nie wiedziałam, że mieszkasz w internacie (o ile dobrze myślę).
    UDANYCH WAKACJI! Korzystaj ile wlezie :D
     
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków