• Wpisów: 1585
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 19:42
  • Licznik odwiedzin: 313 245 / 1993 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/FWxs215YBqY

Katrin spojrzała na drzwi sali tronowej, przed którymi stała i dopiero wtedy uświadomiła sobie, że zaraz stanie oko w oko z elfem, z którego rozkazu zostali pojmani, z którego rozkazu jej matkę czekała rychła śmierć z wycieńczenia.
Nagle cały strach i niepokój, poczucie słabości i wątpliwości zniknęło. Nie czuła już tego wszystkiego. Zacisnęła zęby, przez jej ciemne oczy przebiegł cień, kiedy Hirilin sięgnęła do klamki i otworzyła drzwi, które bezgłośnie ustąpiły. Zalało ją oślepiające światło, promienie słońca wpadły do sali tronowej przez szklane okna pokrywające niemal całą powierzchnię ścian. Komnata była wysoka, o żebrowo-krzyżowym sklepieniu, rozległa, na podeście naprzecie wejścia Katrin dostrzegła zarys tronu oblany złocistymi promieniami.
Wtedy też postać siedząca na tronie wstała, ciemna peleryna spłynęła z siedziska i opadła dookoła nóg mężczyzny. Sylwetka wyostrzona przez promienie słońca wydała się dziewczynie pełna majestatu, ale także bólu, jakby władca nosił na swych ramionach bardzo ciężkie brzemię popełnionych błędów. Popatrzył wprost na nią, a ona poczuła się jak zwierzę w potrzasku. Zadrżała. Miał niesamowicie świdrujący wzrok.
- Och nie, Hirilin. - odezwał się. - Te środki bezpieczeństwa są najzupełniej zbędne. - powiedział, wskazując na kajdany na nadgarstkach dziewczyny. Elfka posłusznie je zdjęła i Katrin roztarła zdrętwiałe dłonie. - Wina? - odezwał się znów władca.
- Nie, dziękuję. - dziewczyna pokręciła głową. - Jestem tu, by prosić cię o uwolnienie moich towarzyszy. - król znieruchomiał nagle, po czym obrzucił ją uważnym, czujnym spojrzeniem, ona natomiast wpatrywała się w niego niewzruszenie.
- Moja córka zawitała ostatnimi czasy do wioski w lesie, wiesz? - rzucił ni stąd, ni zowąd. - Mieszkańcy nie byli zbyt pomocni. Nie chcieli mówić z własnej woli, czy raczej utrzymywali, że nie wiedzą nic o żadnym planowanym powstaniu. W końcu trzeba było zmusić ich do współpracy. Kilku z nich miało przydatne informacje. - ciągnął, przekrzywiwszy głowę, kiedy to przyglądał się Katrin z wyraźnym rozbawieniem.
- Lindred... - szepnęła przerażona dziewczyna.
- Och, nie martw się, twojemu przyjacielowi nic się nie stało. W każdym razie nic poważnego. - zapewnił niedbale król. Katrin poczuła lodowaty dreszcz na plecach.
- Co mu zrobiłeś?! - zająknęła się, postąpiwszy o krok do władcy.
- Ja? Ja nic mu nie zrobiłem. Idąc tokiem twojego rozumowania, także moja droga Hirilin nic mu nie zrobiła. Przepytywał go jeden z jej podwładnych. - wytłumaczył, uśmiechając się.
- Ty potworze! - wysyczała przez zaciśnięte zęby. - Jak mogłeś?! Co on ci zrobił?! Co on wam zrobił?! Tak nie można! Jak śmiesz wydawać wyrok na innych, samemu nie będąc sądzonym?! - krzyczała dziewczyna.
- Potworem nie jestem ja, lecz potworami byli ci, którzy rządzili królestwem i rozszerzali swoje wpływy, kłamliwie mówiąc poddanym, że są jedynymi, którzy mają do tego prawo! - zawołał, w jego oczach zapłonął gniew. - Ale ty przecież wiesz o nich dostatecznie wiele, prawda? - dodał. Katrin znieruchomiała, ale szybko odzyskała mowę.
- Chcę, żebyś uwolnił moich towarzyszy i Lindreda. Są niewinni, znaleźli się tu przypadkiem. - powiedziała twardo. Król parsknął pozbawionym wesołości śmiechem i odchylił na chwilę głowę. Szybko jednak się uspokoił, popatrzył kpiąco na stojąca przed nim dziewczynę.
- Ach tak? Przypadkiem? Więc twoja matka wcale nie zaklina smoków? - Katrin zaniemówiła po raz drugi.
- Nie to było celem naszego przyjazdu tutaj. - odpowiedziała.
- Powiadasz? - westchnął król, z rozmachem siadając na tronie. - Twoja matka jest mi niebezpiecznym wrogiem i wspaniałym sprzymierzeńcem. Dlatego muszę zrobić to, co muszę by chronić swoich poddanych. - oznajmił. Katrin drgnęła spłoszona. - Smoki są wspaniałym narzędziem walki. Są potężne, okrutne i wspaniałe. A tylko twoja matka potrafi nad nimi zapanować. - dziewczyna otworzyła usta, chcąc odpowiedzieć, ale król uciszył ją gestem. - Dość już usłyszałem. Zabrać ja z powrotem do lochu, natychmiast! - Katrin posłała mu ostatnie spojrzenie, kiedy Hirilin zakładała jej kajdany.
- Nie skończy się to dla ciebie dobrze. - powiedziała jeszcze.
- zobaczymy, co przyniesie nam przyszłość. - odpowiedział król z uśmiechem na ustach. Dziewczyna patrzyła na niego w milczeniu, dopóki Hirilin nie popchnęła jej do wyjścia. Drzwi sali tronowej zamknęły się za nimi dwiema z hukiem.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków