• Wpisów: 1550
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 21:58
  • Licznik odwiedzin: 311 224 / 1962 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Scena dodatkowa do "Teorii szczęścia", którą miałam wcisnąć do opowiadania, ale koniec końców nie zostało dla niej miejsca. Powinnam ją wrzucić bardziej pod koniec, ale na nowy rozdział "Historii naturalnej smoków" po prostu nie mam siły.

Kate ułożyła się wygodniej pod kocem i wyjrzała przez okno samochodu. Mama próbowała ją namówić na jeszcze kilka dni pobytu w Kościelisku, przynajmniej dopóki dziewczyna nie poczuje się lepiej, ale Kate protestowała. Jedyne, czego pragnęła (ale tak naprawdę) był powrót do swojego pokoju, swojego łóżka i pomieszczeń do których przywykła i o których mogła powiedzieć, że są jej własne.
Wysunęła dłoń spod koca i z westchnieniem przekręciła się na bok. Długa jazda autostradą i warunki środowiska, w jakich się obecnie znajdowała, zdecydowanie nie sprzyjały chorowaniu.
- Jak się czujesz? - spytała Irena, zerkając na nią.
- Źle. - odpowiedziała Kate. - Chyba znowu mam gorączkę.
- Za dwie godzinki powinnyśmy być w Warszawie. Wytrzymasz?
- Muszę. - dziewczyna, podciągnęła kolana pod brodę. - Możesz się gdzieś zatrzymać? Muszę do toalety.
- Koniecznie? - Kate pokiwała głową. Już od jakiegoś czasu powstrzymywała się od zapytania o postój. - Spróbuję na najbliższym zjeździe na parking. Może byś coś zjadła, co? Rano nie miałaś apetytu. - dziewczyna nie odpowiedziała. Jej żołądek słusznie buntował się przed przyjmowaniem pokarmów stałych.

Kate powoli wyszła z toalety i pochyliła się nad umywalką. Przełknęła ślinę, walcząc z odruchem wymiotnym.
- Kate? - Irena położyła jej dłoń na ramieniu. - Strasznie zbladłaś, wszystko w porządku? - dziewczyna pokręciła głową przecząco. Było jej niedobrze, miała ochotę tylko zwymiotować. Drżącą dłonią odgarnęła włosy z twarzy i pochyliła niżej, zaczynając się krztusić.
- Spokojnie. - odezwała się nauczycielka, kładąc jej dłoń na plecach. - Lepiej? - Kate otarła z twarzy łzy, bez kontroli lecące po policzkach i wzięła od mamy chusteczkę do wytarcia ust. - Chodź na dwór. Świeże powietrze powinno dobrze ci zrobić. - dziewczyna powoli skinęła głową i równie powoli wyszła na zewnątrz, podtrzymywana przez nauczycielkę. Nie chciała jeszcze przysparzać jej zmartwień, ale bała się, że zemdleje, a wszystko ku temu zmierzało.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków