• Wpisów: 1550
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 21:58
  • Licznik odwiedzin: 311 224 / 1962 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Jeszcze o "Deadpool'u" słów kilka, bo do tej pory turlam się ze śmiechu po podłodze, jak sobie niektóre sceny przypomnę. Ten film pod wieloma względami bije na głowę wszystko co do tej pory widziałam w kinie. Poziom sarkazmu i ironii jest niebotyczny. Reynolds (kocham gościa!!!) wyśmiewa wszystko od poprawności politycznych i religijnych, na odmiennościach rasowych i seksualnych, poprzez hollywoodzkie superprodukcje i scenariusz filmu, w którym aktualnie gra, na darciu łacha z samego siebie i swoich wcześniejszych ról kończąc - dystans do wszystkiego i niesamowity powiew świeżości w czasach kiedy wszystko musi być poprawne - ja to kupuję.

Poznęcam się nad bohaterami troszeczkę (tym, co nie lubią spoilerów dziękujemy). Cable przewija się przez cały film. Na początku go nienawidziłam, może dlatego, że nie znałam jego motywów, potem motywy poznawszy zaczęłam mu współczuć, a na koniec to wielbiłam go już jedną trzecią serduszka. Russel od samego początku mnie wkurzał (nie tylko zachowaniem, ale i wyglądem też momentami), a ponieważ jego postać wiąże się nieodłącznie z postacią Cable'a, potem miałam już szczerą nadzieję, że uda się go po drodze uśmiercić, ale niestety. Podpadł mi gówniarz, sama bym go chętnie zdzieliła czymś ciężkim za to co nawyprawiał.

Chciałabym tylko odrobinę więcej Dopindera, bo to jest tak pozytywny bohater, że moim zdaniem zdecydowanie było go za mało, ale z drugiej strony chyba nie odegrałby zbyt znaczącej roli w filmie. Scena z X-Force rozwala na łopatki (ten skok ze spadochronem, o mateńko!). Marvel - Uśmiercimy połowę bohaterów, a co tam.
pizap.com15274287916892.jpg

  •  
  • Pozostało 1000 znaków