• Wpisów: 1468
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 22:26
  • Licznik odwiedzin: 318 860 / 2088 dni
 
abc.atlant
 
Kate pochylała się nad grządką z warzywami w ogródku, siłując się z marchewką, potrzebną do obiadu. Potrzebowała przestrzeni po długiej rozmowie z mamą. Po tym jak dowiedziała się o istnieniu kolejnego wujka i o tym, że będzie musiała dzielić pokój na poddaszu  z Poulą.
- Hej. - dziewczyna podniosła głowę i odgarnęła włosy z twarzy, słysząc dziewczęcy głos. Z ogrodu po drugiej stronie płotu uśmiechała się do niej ładna nastolatka z różowymi pasemkami w czekoladowych lokach. - Jestem Layne. Córka sąsiadów.
- Layne? - powtórzyła Kate ze zdumieniem, bo nic innego nie przyszło jej do głowy.
- Tia... Mało brakowało, a byłabym Leia. Mój ojciec ma świra na punkcie Gwiezdnych Wojen. - dziewczyna uśmiechnęła się, zabawnie marszcząc nosek. - A ty jesteś...
- Kate. - dziewczyna zdjęła rękawiczkę ogrodową i wyciągnęła dłoń do nowej znajomej.
- Przyjechałaś z panią Irenką. Pani Irenka nie ma dzieci...
- Jestem adoptowanym dzieckiem. - uśmiechnęła się Kate. Layne przyłożyła dłoń do ust.
- Boże, przepraszam. Nie wiedziałam, ja... - Kate roześmiała się.
- Nie szkodzi. Dużo osób o to pyta, przyzwyczaiłam się.
- Kamień z serca. - Layne odetchnęła. - Byłam ciebie strasznie ciekawa. Widziałam jak idziesz ze swoją mamą i panią Renatą do kościoła ze święconką. Zaintrygowałaś mnie. Przyjaźnisz się z Poulą?
- Tak jakby... - zawahała się Kate.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
  • awatar
     
     
    gość
    Layne wydaje się sympatyczna. Dobrze, że Kate zawiera nowe znajomości. Może dzięki temu nie będzie się czuła aż tak osamotniona. :)