• Wpisów: 1434
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:19
  • Licznik odwiedzin: 315 148 / 2025 dni
 
abc.atlant
 
Tyle już wam obiecuję dalszy ciąg "Po drugiej stronie oceanu" i Liz i Jacka, a nic w tym kierunku jeszcze nie zrobiłam, więc chyba by trzeba było ułożyć jakiś plan wydawniczy, bo jest trochę zastój...

"Historia naturalna smoków" ruszyła z miejsca. Udało mi się wybrnąć z tego, co poszło mi nie tak i jest dobrze, nie powiem, że nie. Jutro nawet możecie się spodziewać rozdziału. A jak nie jutro to pojutrze. Za chwilę stuknie czterdziesty rozdział i możecie się przygotowywać na zwrot akcji. Zaraz po przybyciu naszych bohaterów do Beleriandu Lindred wspomniał w rozmowie o samozwańczym władcy. Wątek się pojawił. Wiec chyba nie myślicie, że zostawię go bez wyjaśnienia? Będzie nawet całkiem spoko bitwa pod koniec. Ktoś zginie. Ale dość spoilerów. Na "Teorię szczęścia" jak mam być szczera, nie mam ostatnio ani czasu ani ochoty i muszę chyba jakiś plan wydarzeń ułożyć, bo sama już nie wiem co wynika z czego, ani co ma się dziać po kolei i najchętniej już bym napisała o tej obiecanej wycieczce w góry z Mateuszem, ale to musi jeszcze poczekać. Liz Harrington z kolei domaga się jakiegoś rozwoju sytuacji i nie tylko ona, bo Jackowi skończył się rum, a czytelnicy z Wattpada chcą dostać ciąg dalszy.

Wobec tego co następuje; aż do zakończenia roku szkolnego siedzimy w Beleriandzie z Limmaniel (któa swoją drogą robi postępy). Do końca maja mam nadzieję kończyć "Teorię szczęścia", a od wakacji startujemy z dalszymi losami Liz i Jacka. Sprzeciw? Nie widzę. Wobec tego dobranoc, yo, ho, ho i butelka rumu.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
  • awatar
     
     
    gość
    Oby ta twoja "Teoria szczęścia" trwałą jak najdłużej, bo właśnie to uniwersum lubię najbardziej. :) Nie przepadam za fantastyką, o czym zresztą wiesz, ale ty masz takie lekkie pióro. :)