• Wpisów: 1468
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 22:26
  • Licznik odwiedzin: 318 797 / 2087 dni
 
abc.atlant
 
Kate siedziała na szerokim parapecie w pokoju na poddaszu, patrząc w niebo. Znała tylko kilka konstelacji, których zresztą teraz nie mogła dostrzec. Tutaj dużo rzeczy wydawało się innych.
- Jeszcze nie śpisz? - Kate odwróciła głowę, słysząc głos przybranej mamy, a widząc Irenę stojącą w drzwiach, pokręciła głową. - Powinnaś się już położyć. - odezwała się znowu nauczycielka, przysiadając obok niej. - Miałaś dziś tyle wrażeń.
- Nie do końca wiem, czy tu pasuję... - wyznała dziewczyna, skubiąc palcami brzeg koca.
- Wbrew pozorom każdy tu pasuje. - uśmiechnęła się Irena. - Ten dom to specjalne miejsce.
- Zawsze tak tętni życiem? - spytała Kate.
- O tak. Marzena, Mateusz i Asia to naprawdę wesoła gromadka. Moja mama mówiła, że jesteś przemiła i nie wiem, czy powinnam ci to mówić... Ale pochwaliła moją decyzję o adopcji. Powiedziała, że jesteśmy dla siebie stworzone i że to widać na pierwszy rzut oka.
- Naprawdę? - Kate spojrzała na Irenę, nie do końca wierząc jej słowom, ale nauczycielka skinęła głową z całkowitą powagą. Dziewczyna znowu spojrzała w gwiazdy, ale na jej twarzy zagościł delikatny uśmiech. Irena również się uśmiechnęła.
- Nie myślisz, że czas spać? - zapytała. - Pewnie gdy się obudzisz, zobaczysz wszystko w nowym, lepszym świetle. - Kate zsunęła się z parapetu z cichym westchnieniem.
- Pewnie masz rację. - odparła, wsuwając się pod kołdrę. - Dobranoc mamo.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego