• Wpisów: 1433
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 godziny temu
  • Licznik odwiedzin: 315 080 / 2025 dni
 
abc.atlant
 
Kate - Writes: Dzień dobry! Czy też dobry wieczór... Majówka upłynęła mi bardzo produktywnie, choć jak zwykle nie zrobiłam wszystkiego, co sobie zaplanowałam... Miałam pomysł na jeszcze jeden rysunek, ale niestety wypracowania na bazie lektury były ważniejsze, a kiedy wyszłam z domu z zamiarem przejechania ostatniej z zaplanowanych tras rowerowych, mój rower postanowił, że się zbuntuje... I moja książka koniec końców nie dotarła do tej Libery, bo kurier nie dojechał i spodziewali jej się lada chwila, ale i tak jej nie było, więc stwierdziłam, że mam to gdzieś i zamówiłam przez internet. W weekend będę ją miała w łapkach. :3

Oprócz tego co mi nie do końca wyszło to obejrzałam trzy bardzo fajne filmy. Na "Tożsamość zdrajcy" planowałam wybrać się do kina (tak, to ten najnowszy film z Orlandem Bloom), ale za późno się zorientowałam, że to wyświetlają i przepadło. Nadrobiłam zaległości i dla mnie ten film jest fantastyczny. Dokładnie takiej akcji po tym thrillerze oczekiwałam, dostałam niebanalnych bohaterów, dobrze uknutą intrygę i może nie mroczny, ale fajnie przedstawiony czarny charakter. Serduszko bolało mnie tylko, kiedy (uwaga spoiler) tytułowym zdrajcą okazał się Jack Alcott, czyli postać grana przez Orlanda właśnie.

Do "Morderstwa w Orient Expresie" też zabierałam się już jakiś czas i tu już wypadło to trochę gorzej. Film jest na podstawie powieści Agaty Christie, a ja tej autorki nie toleruję, więc może dlatego do tego filmu podeszłam z dość specyficznym nastawieniem, ale koniec końców mi się podobał. Herkules Poirot został fantastycznie przedstawiony przez Kenneth'a Branagh i zapałałam do niego dość dużą sympatią, podobnie zresztą jak do innych bohaterów. Intryga kryminalna złożona i skomplikowana, co oczywiście na plus (nigdy bym się nie spodziewała, że to było zbiorowe zabójstwo). Jedyne w czym się nie połapałam, to te wszystkie powiązania rodzinne, wywlekane na światło dzienne przy okazji przesłuchań.

Z lżejszych pozycji obejrzałam "Wiek Adeline". Zaczęłam go oglądać w ferie, ale późno w nocy i zdążyłam zasnąć w połowie... To mogę polecić każdemu. Główna bohaterka w wyniku wypadku przestaje się starzeć i od tej pory jej życie diametralnie się zmieni, będzie musiała się ukrywać, nie będzie jej się wolno zakochać, ani pozostać w jednym miejscu zbyt długo. Sprawa się komplikuje, kiedy zakochuje się z wzajemnością w Ellisie, którego ojciec (znowu spoiler), to jej ukochany sprzed lat. Zakończenia nie zdradzam, choć powiem, że w pełni mnie usatysfakcjonowało. Lekka obyczajówka na deszczowe popołudnie.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego