• Wpisów: 1434
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:19
  • Licznik odwiedzin: 315 148 / 2025 dni
 
abc.atlant
 
Katrin pisnęła, osuwając się po końskim boku. Jej wierzchowiec parsknął ze zniecierpliwieniem, jakby chcąc jej powiedzieć, że mogłaby się w końcu nauczyć utrzymać w siodle.
- Katrin! Nic ci nie jest?! - zawołał Legolas, zsiadając z konia i podbiegając do niej.
- N-nie... Wszystko w porządku... - odpowiedziała dziewczyna, odgarniając włosy z twarzy.
- Całe szczęście! - elf podał jej rękę i pomógł wstać. Katrin uśmiechnęła się do niego, ale zaraz odwróciła wzrok, kiedy jej koń trącił ją pyskiem, jakby chciał powiedzieć ”Długo jeszcze będziesz tak stać?”.
- Spróbuj zachować równowagę i nie oglądaj się na mnie. - powiedział Legolas, pomagając jej usiąść w siodle. - Dogonię cię.
- Dobrze. - Katrin niepewnie chwyciła za lejce i delikatnie popędziła konia. Elf uśmiechnął się i również dosiadł wierzchowca. Przypomniała mu się rozmowa prowadzona przy śniadaniu.

- Wciąż jeździsz trochę niepewnie... - odezwał się. - Może odłożymy dłuższe wycieczki na później, a dziś pojedziemy gdzieś bliżej...
- Nie, nie. Nie trzeba. - odpowiedziała mu Katrin, odkładając sztućce. - Jeśli tylko mi pomożesz jestem pewna, że sobie poradzę.
- Katrin ostatnio tak dużo ćwiczyła. - dodał Elrond. - Wszystko będzie dobrze. Tylko uważajcie na siebie.
- Czy to aby dobry pomysł, Panie? - odezwał się Lindir, kiedy oboje wyjeżdżali już z Rivendell w stronę lasu.
- Gdybym ich powstrzymał Katrin by mi tego nie wybaczyła. Nie chciałem zawieść jej zaufania. Tak się cieszyła na wspólną przejażdżkę. - Lindir skinął głową. Był tylko sługa, ale wciąż miał wrażenie, że to nienajlepszy pomysł.

Katrin rozglądała się wokół, jadąc przez las. Cieszyła się na cały dzień spędzony w siodle, ale wiązało się to również z pewnymi niedogodnościami. Dziewczyna westchnęła, próbując zmienić pozycję. Cała zdrętwiała i było jej niewygodnie.
- Legolasie? - odezwała się, dojeżdżając do rozstaju dróg.
- Tak? - elf natychmiast się z nią zrównał.
- Którędy teraz? Cały czas prosto?
- Jeszcze przez chwilę! Niedługo dojedziemy do niewielkiej polany! Zatrzymamy się tam i trochę odpoczniemy. - Katrin skinęła głową.
- Dobrze! - odpowiedziała.
- Popędź konia! - zawołał Legolas. - Zaufaj mi... - dodał, kiedy dziewczyna spojrzała na niego z przestrachem. Wobec tego Katrin wbiła pięty w boki wierzchowca, a ten zarżał z zadowoleniem płynnie przechodząc w galop. Dziewczyna roześmiała się.

Niedługo potem stanęli na popas. Legolas rozłożył na trawie mapę okolicy.
- Możemy potem skręcić w prawo i pojechać tędy. - powiedział, pokazując trasę na mapie. - Ale to kawałek drogi, więc zanim tam dotrzemy... - elf pokręcił głową. - Chyba lepiej byłoby obrać tę trasę. Będziemy mijać kilka domostw, więc gdyby coś się stało... Jak sądzisz...? - Legolas podniósł wzrok na narzeczoną.
- Tak... Dobrze. - odpowiedziała Katrin z westchnieniem. Na policzki wypłynął jej delikatny rumieniec. Legolas spojrzał na nią.
- Katrin? - odezwał się. - W porządku? - dziewczyna podniosła wzrok, wpatrując się w jego niebieskie tęczówki. Od dawna powstrzymywała się przed przyznaniem jak bardzo chce jej się siku. Mimo to pokiwała głową. Legolas musnął dłonią jej ramię. - Co się dzieje, me anar (słońce)? Przecież ty prawie płaczesz... - Katrin przyłożyła dłoń do ust. Niechciane łzy poleciały jej po policzkach.
- Ja... Ja wiem, że etykieta... - zaczęła nieskładnie. - Ale czy możemy wracać do Rivendell? Może uda mi się wytrzymać...
- Katrin, jesteśmy w środku lasu. Tu etykieta nie obowiązuje. - uśmiechnął się elf. - Idź, zaczekam. Idź. - dziewczyna natychmiast zerwała się z miejsca i ocierając łzy, weszła głębiej w las. Niemal przy samym miejscu obozowiska podkasała suknię i ukucnęła, zsuwając majteczki do pół uda. Odetchnęła głębiej, przecierając oczy. Dlaczego właściwie tyle z tym czekała?
Legolas uśmiechnął się, widząc dziewczynę, wychodzącą spomiędzy drzew.
- Lepiej? - spytał, biorąc ją za rękę. Katrin pokiwała głową, spuszczając wzrok. - Ale spójrz na mnie... - dziewczyna pokręciła głową przecząco, rumieniąc się coraz bardziej, a wtedy poczuła jego palce pod brodą i jego wargi na swoich ustach, kiedy delikatnie uniósł jej głowę. - Możemy jechać? - spytał. Dziewczyna uśmiechnęła się. - Idzie ci coraz lepiej, wiesz? Masz talent.
- Tak sądzisz? - spytała Katrin, podchodząc z nim do koni. - To dość trudne. Choć wygląda niepozornie... Zwłaszcza skręcanie... Z całych sił ściskam wtedy lejce i mam ochotę skulić się w siodle.
- Musisz wyczuć, w jaki sposób koń reaguje na twoje polecenia. Potem już się przyzwyczaisz. - uśmiechnął się elf, pomagając jej wsiąść na konia.

Jechali przez las już dość długi czas, kiedy wreszcie za ścianą drzew ukazały się pierwsze łąki. W tej okolicy drzew było zdecydowanie mniej. Katrin obejrzała się na jadącego za nią Legolasa i ściągnęła lejce tak, by zrównać się z narzeczonym. Elf spojrzał na nią pytająco, a dziewczyna odpowiedziała mu uśmiechem. Wobec tego sam też się uśmiechnął.
Potem wszystko potoczyło się o wiele za szybko. Nagle z lasu wypadł jeleń, przecinając im drogę. Wierzchowiec Katrin zarżał, gwałtownie stając dęba. Dziewczyna krzyknęła, łapiąc się kurczowo jego szyi i za wszelką cenę starając się nie spaść. Mimo to zwierzęciu udało się zrzucić ją z siebie i pogalopować w głąb lasu.
- Katrin! - zawołał Legolas, zsiadając ze swojego konia. Dziewczyna usiadła w błocie, w które wrzucił ją koń i nieporadnie strzepnęła palcami, niemal natychmiast zaczynając płakać. Legolas natychmiast znalazł się przy niej, obejmując ją mocno. Katrin przywarła do niego, mocno obejmując go za szyję.
- Już dobrze, nie płacz. - szepnął elf, głaszcząc ja kojąco po plecach. - Wszystko będzie dobrze. Cała jesteś? - Katrin pokiwała głową.
- Tak, zdążyłam się tylko wystraszyć. - odpowiedziała drżącym głosem. - Przepraszam...

Elrond wyszedł na dziedziniec, słysząc stukot kopyt i parskanie, a widząc, że Katrin i Legolas są pieszo podbiegł do nich.
- Co wam się stało?! - zawołał, patrząc na suknię Katrin, całą w błocie, na Legolasa obejmującego narzeczoną i również brudnego, z płaszczem dziewczyny przewieszonym przez ramię i lejcami swojego wierzchowca w drugiej ręce.
- Mój koń poniósł... - odezwała się Katrin. - Straciłam równowagę i spadłam z siodła...
- Wróciliście taki kawał piechotą?! - Legolas bez słowa skinął głową.
- Dobrze, wejdźcie do środka. Katrin może od razu udać się do łaźni i wziąć kąpiel.

Katrin zeszła na dół już wykąpana i przebrana, gdy Legolas rozmawiał z Elrondem. Elf podniósł na nią wzrok, gdy schodziła po schodach.
- Będę się żegnał. - powiedział, podchodząc do niej. - Nie wiedziałem, że ten koń jest aż tak nerwowy. Mogłem bardziej uważać. Przepraszam.
- Nie masz za co... - odpowiedziała Katrin. - To moja wina, byłam nieostrożna... Dziękuję ci za ten cudowny dzień. Wspaniale się bawiłam. - Legolas uśmiechnął się, ujmując jej dłoń i pocałował ją w policzek.
- Po ślubie będziesz cała moja... - szepnął jej do ucha. Katrin natychmiast spłonęła rumieńcem. - Ata tir (Do widzenia).
- Do zobaczenia... - wyszeptała dziewczyna, odprowadzając go wzrokiem.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego