• Wpisów: 1468
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 22:26
  • Licznik odwiedzin: 318 797 / 2087 dni
 
abc.atlant
 
Kate w milczeniu jadła kolację, zerkając dyskretnie na nowo poznanych członków rodziny. Zdążyła polubić dziesięcioletnią Asię. Z dzieciakami miała do czynienia bardzo dużo w sierocińcu, ale Aśka była od nich zupełnie różna. Energiczna, zabawna i po prostu miła. Marzena od początku wywarła na niej pozytywne wrażenie, Mateusza postrzegała jako sympatycznego gadułę, a ciocię Renatę jako trochę roztrzepaną, ale sympatyczną kobietę. Wujek Rafał, który zjawił się jeszcze tego samego dnia po obiedzie był dla niej zagadką. I on i Renata byli do pani Ireny bardzo podobni, co właściwie nie powinno jej dziwić, byli przecież rodzeństwem, ale mężczyzna zupełnie nie pasował dziewczynie do wyobrażenia tej rodziny. Musiał być tak samo skrępowany jak ona, bo zamienił jedynie dwa słowa powitania, pytając ”Jak się masz?”.
Kate odwróciła głowę, wyrwana z rozmyślań przez Mateusza. Chłopak odłożył sztućce.
- To jak młoda, zabierasz się ze mną w góry? - spytał. - Możemy iść w poniedziałek wielkanocny.
- Mówiłam ci, że tak będzie. - uśmiechnęła się do przybranej córki Irena. - Mateusz jest urodzonym taternikiem.
- Znowu próbujesz kogoś namówić na te swoje wspinaczki? - zajęczała Marzena. - Jeśli nie masz ochoty, powiedź mu od razu, bo będzie cię potem męczył.
- Nie... Ja właściwie bardzo chętnie. - odpowiedziała Kate, sięgając po serwetkę. - Pierwszy raz jestem w górach i strasznie chcę zobaczyć jak to jest.
- Nigdy wcześniej nie byłaś w górach? - zdziwił się Mateusz. Kate pokręciła głową przecząco. - No to postanowione, już się nie wymigasz. W poniedziałek idziesz ze mną. Może dam ci nawet wybrać trasę. - Marzena prychnęła.
- Łaskawca. - skomentowała. Mateusz szturchnął ją w odpowiedzi, na co studentka zareagowała zaskoczonym wrzaskiem. Kate uśmiechnęła się lekko. Nie czuła się jeszcze zupełnie swobodnie, ale miała dziwne przeczucie, że to kwestia zaledwie kilku dni.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego