• Wpisów: 1488
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 6 dni temu, 21:43
  • Licznik odwiedzin: 320 895 / 2137 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/IJWtJOs7Jtk

Katrin siedziała w trawie, trzymając na rękach sapiącego iskrzyka, którego Limmaniel na żywo rysowała. Dziewczyna powoli odwróciła stworzonko, chcąc przyjrzeć się jego pyszczkowi. Smok drgnął i kichnął, wypuszczając chmurę iskierek. Zaskoczona Katrin wypuściła z rąk iskrzyka, który pisnął z niezadowoleniem.
- Przepraszam... - odezwała się dziewczyna. Limmaniel uśmiechnęła się, kończąc rysunek z pamięci, ale odwróciła wzrok od szkicownika, czując ruch koło lewej nogi.
- Co ty robisz? - zapytała ze śmiechem, podnosząc swoją torbę, do której próbował się dostać kolejny iskrzyk. - Masz pewnie nadzieję na jakąś przekąskę, co? - spytała, wyciągając z torby małego smoka. - No dobrze. - uśmiechnęła się, ułamując kawałek lembasa. Iskrzyk natychmiast złapał chleb w przednie łapki i przysiadając na tylnych, zaczął go obgryzać. Limmaniel zachichotała, kiedy smok parsknął iskrami, walcząc o smakołyk z inny. Elfka odwróciła wzrok, kiedy jeden z iskrzyków otarł się o jej ramię. Wyciągnęła dłoń, głaszcząc smoka po skórze pokrytej łuskami.
- Wszystko, czego nas o was uczą... To nieprawda... - wyszeptała.

Elrond wyszedł na taras na piętrze i przystanął w wejściu, widząc opartą o drewnianą poręcz Limmaniel. Odetchnął głębiej i podszedł do niej, stając obok. elfka rzuciła mu szybkie spojrzenie.
- Chciałem cię przeprosić, Limmaniel. - odezwał się Elrond.
- Teraz to trochę poniewczasie. - odpowiedziała elfka, mijając go bez słowa, ale Elrond mocno złapał ją za ramię, przytrzymując w miejscu.
- Jak myślisz, dlaczego to powiedziałem? - spytał. - Dlaczego wtedy pobiegłem za tobą?! Zrobiłem to, bo martwię się o ciebie! - Limmaniel wpatrywała się w jego twarz, nie wiedząc, czego ma się spodziewać. - Po utracie małżonki, ja...
- Nie zastąpię ci Celebriany. - odpowiedziała elfka, próbując uwolnić ramię z jego uścisku.
- I wcale cię o to nie proszę. - Elrond cofnął dłoń. - Kocham cię, Limmaniel. Kocham aurę, która cię otacza. Kocham każdy twój ruch. Twój łagodny głos, a przede wszystkim... Twoją piękną twarz. Zamierzałem cię dziś poprosić o rękę...
- Świat nam nie sprzyja, Elrondzie. - Limmaniel złożyła ręce na piersi. - Wybrałeś życie elfa, ale ja nie będę mogła trwać przy tobie całą wieczność... Jestem... - elfka musnęła palcami miejsce, gdzie biło jej serce. - Jedyną elfką w Ardzie z wadą serca... - Elrond położył jej dłoń na ramieniu.
- Nie tylko to czyni cie wyjątkową. - Limmaniel spojrzała na niego. Elrond uśmiechnął się i przyklęknął przed nią, ujmując jej dłoń w swoją. Elfka wyprostowała się odruchowo.
- Limmaniel... Wyjdziesz za mnie? - elfka przygryzła wargę.
- Tak, wyjdę za ciebie, Elrondzie. - odpowiedziała bez wahania. Elf poderwał się natychmiast i wziął ją w objęcia, przyciskając wargi do jej ust. Limmaniel odwzajemniła pocałunek. Jej serce natychmiast się rozszalało, ale nie zamierzała zwracać na to uwagi. Elfka odetchnęła z uśmiechem, kiedy Elrond odsunął się od niej.
- Póki śmierć nas nie rozłączy. - wysapała. - Żeby nie wiem co się stało.

Katrin wyjrzała przez okno sypialni i uśmiechnęła się.
- Elrond w końcu zebrał się na odwagę. - odezwała się, widząc siedzących na łące przy domu Limmaniel i Elronda. Legolas objął ją ramieniem, stając obok.
- Pięknie razem wyglądają. - odezwał się. - Chciałbym, żeby im się udało.
- Ja także. - Katrin splotła swoje palce z jego palcami. - Idziesz do łóżka? - Legolas pocałował ją w policzek.
- Tylko jeśli i ty idziesz. - powiedział.
Limmaniel siedziała w trawie, opierając się o obejmującego ją Elronda. Elf uśmiechnął się, przytulając ją do siebie. Kochał ją. Z całym jej szaleństwem i miłością do niebezpieczeństw. Limmaniel objęła go za szyję i odchyliła do tyłu, kładąc głowę na jego ramieniu. Elrond złożył na jej ustach czuły pocałunek.
- Piękna noc, co? - spytała elfka, patrząc w gwiazdy.
- Owszem. - odpowiedział elf. - Zapewne chciałabyś jutro kontynuować eksplorację smoczych jaskiń?
- Po to tu przyjechałam. - Limmaniel spojrzała na niego. - Nie możesz mi tego zabronić, Elrondzie.
- Wiem. - elf skinął głową. - Możesz iść.
- Drażnisz się ze mną. - Limmaniel splotła dłoń z jego palcami.
- Nie. - Elrond pokręcił głową. - Skoro możesz sama ubić smoka, możesz też sama podejmować decyzje. - Ale chcę, żebyś uważała na siebie. - elfka skinęła głową. - Nie stawaj na drodze głodnemu smokowi. Obiecaj mi...
- Nie składam obietnic, których nie będę mogła dotrzymać. Wybacz mi, Elrondzie...

  •  
  • Pozostało 1000 znaków