• Wpisów: 1479
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 22:55
  • Licznik odwiedzin: 320 034 / 2112 dni
 
abc.atlant
 
Marzena uśmiechnęła się do Kate, kiedy ta weszła do kuchni i cichutko przysiadła przy stole.
- Mateusz jeszcze nie przyjechał? - spytała swojej mamy, zajmującej się ciastem.
- Nie, nie było go. - westchnęła Renata. - A mówił, że postara się być wcześniej.
- Czyli jestem pierwsza! - dziewczyna uśmiechnęła się triumfalnie. Kate zerknęła na nią, a Marzena natychmiast odwzajemniła spojrzenie. - To dla ciebie pewnie nowa sytuacja. - odezwała się.
- Tak, to prawda. - odpowiedziała dziewczyna, nerwowo skubiąc brzeg bluzy. - Zastanawia mnie... Studiujesz genetykę stosowaną? - Marzena uśmiechnęła się szerzej.
- Twoja mama musiała ci powiedzieć. - stwierdziła. - Studiuję. To nie jest łatwy kierunek, ale za to jakie perspektywy na przyszłość. A ty? Jak sobie radzisz w szkole? Jaki profil?
- Biologiczno-chemiczna. - Kate podniosła wzrok, odrobinę ośmielona.
- Cała ciocia Irena! Dobrze sobie radzisz? Z taką pomocą w domu pewnie masz same szóstki z biologii. A zastanawiałaś się już nad kierunkiem studiów?
- Nie wiem jeszcze co chciałabym robić... Nie zastanawiałam się nad tym. A radzę sobie... Całkiem nieźle.
- Dzień dobry! - Kate przerwała, słysząc męski głos w korytarzu. Do kuchni wpadł wysoki chłopak, objuczony ogromną torbą podróżną. - Przepraszam wszystkich domowników za spóźnienie. Obiecałem ci, szanowna matko, być dwie godziny wcześniej. - wyrzucił z siebie, zrzucając torbę na podłogę. - Widzę nową twarz. Ty jesteś Kate prawda? - spytał, puszczając oczko do dziewczyny. - Mateusz. - powiedział, wyciągając dłoń.
- Cześć. - odpowiedziała nieśmiało dziewczyna, ściskając jego rękę. Chłopak był bardzo podobny do Marzeny. Rozczochrane włosy opadały mu kosmykami na oczy, nos miał piegowaty, tak samo jak jego siostra. Usposobienie też miał miłe.
- Przyszedłem się tylko przywitać, teraz idę pod prysznic. - oznajmił, z powrotem podnosząc z podłogi torbę. - Dzwonił do mnie wujek Rafał, powinien niedługo być. - zakomunikował i wyszedł z kuchni. Chwilę potem z korytarza dały się słyszeć radosne okrzyki, co sugerowało, że wpadła tam na niego Irena.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego