• Wpisów: 1556
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:28
  • Licznik odwiedzin: 311 456 / 1966 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/YwMDL4tU-FE

Katrin obudziła się, czując na twarzy pierwsze promienie słońca i z trudem uniosła się do pozycji półleżącej, wspierając się na łokciach.
- Legolas... - odezwała się, kładąc mu dłoń na plecach. Elf otworzył oczy, natychmiast się rozbudzając.
- Katrin? - Legolas uniósł się na łokciu. - Lepiej się czujesz?
- Lepiej. Ale jednak słabo. - odpowiedziała ściszonym głosem.
- Nie pozwolę ci jeszcze dzisiaj wstać z łóżka.
- Wcale tego nie oczekuję. Przyjemnie mi, kiedy tak się mną opiekujesz. - Katrin uśmiechnęła się.
- Powinienem zejść na śniadanie. Czy ty...
- Nie... Ja nie będę jadła. Nie jestem głodna.
- Jeśli nie ja, to Limmaniel wmusi w ciebie choć odrobinę. - Legolas uśmiechnął się, wstając z łóżka.

Legolas musnął ustami policzek Katrin, skulonej pod kołdrą i pledem. Kolana odciągnęła pod brodę, a w dłoni trzymała książkę, którą wcześniej czytał elf. Podniosła głowę, kiedy założył jej za ucho kosmyk włosów.
- Nadal nie masz ochoty na jedzenie? - spytał Legolas.
- Nie, ale mogłabym prosić o wodę? - odpowiedziała pytaniem i wzięła od małżonka kubek. Elf zaplótł jej na prawej skroni cienki warkoczyk. Pogładził Katrin po głowie.
- Lubię twoje włosy. - odezwał się. - Ale to w twoich oczach się zakochałem. Zwróciłem na nie uwagę, kiedy tylko spotkaliśmy się po raz pierwszy. Pamiętasz? To było w sercu Mrocznej Puszczy. Byłaś taka wystraszona i zagubiona, wokół kręcili się orkowie.
- Spojrzałeś mi prosto w oczy i wrzasnąłeś "Padnij!". - Katrin skinęła głową. - To była najdziwniejsza rzecz, jaką usłyszałam od drugiej osoby podczas pierwszego spotkania.
- W miesiąc później, po tym jak zostałaś raniona zatrutym ostrzem, ujrzałem cię na tarasie, w domu Elronda. Byłaś taka piękna. Wyglądałaś na taką dystyngowaną i ułożoną damę.
- Więc dlatego tak intensywnie mi się przyglądałeś.
- To też, ale... Twoje oczy. - Legolas musnął dłonią jej policzek. Katrin splotła swoją dłoń z jego palcami. Dotknęła srebrnej obrączki na palcu małżonka. Pamiętała ich pierwszy spacer po ogrodach Rivendell. Wtedy pierwszy raz trzymała go za rękę. I pierwszy raz dotykała jego złotych jak łan pszenicy włosów. Legolas mocniej ścisnął jej dłoń. Co jeszcze tak dobrze zapamiętała? Chyba ten wieczór niedługo po koronacji. Trzeba było uregulować w królestwie kilka spraw i mimo późnej pory Legolas wciąż pochylał się nad dokumentami. Musnęła wtedy palcami jego ramię, a potem objęła za szyję, przytulając się do niego. Nie odrywając wzroku od papierów, dotknął jej policzka.
- Przykro mi kochanie, ale nigdzie dziś nie pojedziemy. - powiedział.
- Nie szkodzi. - odpowiedziała szeptem, zamykając oczy.
Innym razem dojrzała go siedzącego na jednym z szerokich parapetów w domu Elronda z fletem przy ustach. Miał zamknięte oczy, nie wiedział, że stoi w drzwiach. I grał tak pięknie...
Był jeszcze ten wyjazd do Dale. Nie widziała jeszcze w Śródziemiu takiego tłumu jak tam. Wtuliła się w jego ramię, nie chcąc zgubić go gdzieś w tłoku. Z uśmiechem próbował ją wtedy od siebie oderwać, co spowodowało, że tym bardziej do niego przywarła. Katrin wyrwała się z zamyślenia.
- Jakby nie było już od czterech lat jesteś,my małżeństwem. - powiedział Legolas, wyraźnie kończąc dłuższą wypowiedź.
- Przepraszam, nie słuchałam. - odparła. - Co mówiłeś?
- Nic ważnego. - uśmiechnął się Legolas. - Wspominałem.
- Podobnie jak ja. - Katrin spojrzała na niego. Odwzajemnił spojrzenie.
- Coś się stało? - spytała, widząc, że przygląda jej się długo i intensywnie. Legolas uśmiechnął. Musnął dłonią jej włosy, policzek. Założył niesforny kosmyk za ucho.
- Przestań... - dziewczyna złapała go za rękę. I umilkła niemal od razu, kiedy elf pocałował ją i pochylił się nad nią tak, że była zmuszona się położyć.
- Czekaj! - zaprotestowała Katrin, przykładając mu dłoń do ust. Zaraz potem oboje odwrócili głowy. W otwartych drzwiach stała Limmaniel, z wyrazem zdumienia na twarzy.
- Przepraszam, zabłądziłam. - wyrzuciła z siebie, zatrzaskując drzwi sypialni. Katrin znów spojrzała na małżonka. Chwilę potem oboje już chichotali, przytuleni do siebie nawzajem.

- Katrin... - odezwał się Legolas, wchodząc do sypialni. - Trzymaj, zjesz? - spytał, podając jej miskę z zupą.
- Wolałabym nie... - odpowiedziała dziewczyna, biorąc od niego naczynie.
- Od wczoraj nie miałaś w ustach ani kęsa. - elf przysiadł obok niej. - Musisz coś zjeść. Będę cię karmił, jeśli trzeba.
- Nie trzeba, dziękuję. - uśmiechnęła się Katrin i powoli włożyła do ust pierwszą łyżkę zupy. Była pożywna i sycąca, a poza tym wspaniale rozgrzewała. Już bez słowa skargi zabrała się do jedzenia. Legolas uśmiechnął się, podając jej kromkę chleba.
- Widzę, że apetyt dopisuje. - odezwał się.
- Nie wiedziałam, że jestem aż tak głodna. - odpowiedziała dziewczyna, oddając mu pustą miskę.
- Nie jest ci niedobrze? - Katrin pokręciła głową przecząco. - A jak maleństwo? - dziewczyna uśmiechnęła się, kładąc dłoń na brzuchu.
- Nic mu nie jest. - odpowiedziała.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków