• Wpisów: 1488
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 4 dni temu, 21:43
  • Licznik odwiedzin: 320 872 / 2135 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/uPWQko9G7a4

Katrin na wpół leżała pod kołdrą, otulona dodatkowo niebieskim wełnianym pledem. Wciąż było jej zimno, ale już się nie trzęsła, co Legolas, wchodzący właśnie do sypialni, uznał za dobry znak.
- Zjesz śniadanie, słońce? - spytał, stawiając na nocnym stoliku talerz z dwoma pajdami chleba.
- Nie, nie mam apetytu. - dziewczyna nieznacznie pokręciła głową.
- Musisz coś zjeść, proszę... - elf podsunął jej chleb, grubo posmarowany smalcem. Katrin niechętnie wzięła pierwszy kęs. Po połowie kromki zaczęła się krztusić i zwymiotowała wprost do miednicy, stojącej przy łóżku. Legolas delikatnie poklepał ją po plecach, zanim doszczętnie wyczerpana, opadła z powrotem na poduszki.
- Zostań, proszę... - wyszeptała.
- Zostanę. - odpowiedział elf. - A ty spróbuj zasnąć. Zaśpiewać ci coś? - dziewczyna lekko skinęła głową. Legolas zanucił więc pierwsze słowa tak dobrze jej znanej ballady.
Elf siedział na szerokim parapecie z książką w dłoni, ale nie mógł skupić się na lekturze. Patrzył tylko na śpiącą pod pledem małżonkę, zastanawiając się, jak mogło do tego dojść. To zazwyczaj energiczne i gotowe do działania stworzenie teraz leżało w łóżku bez ducha. Od zawsze była podobna do matki. Przypomniał sobie ich pierwsze spotkanie. Tę wystraszoną, młodziutką dziewczynę, którą uratował przed hordą orków. Jak zaprosił ją do pałacu i jak zaczęło się rodzić między nimi delikatne, nieśmiałe uczucie. Pamiętał jak oświadczył jej się po raz pierwszy. Siedziała potem na wąskiej leżance w domu Elronda, a on klęczał przed nią, pytając co mógłby zrobić dla niej. Jak w dwa lata później zgodziła się za niego wyjść. Legolas musnął palcem srebrną obrączkę. Po ślubie byli już cztery lata. Tyle przeszli razem. A on pamiętał wszystko. Każdą chwilę. Każdy spacer i taniec. Wszystkie upojne chwile... Katrin jęknęła przez sen i elf wyrwał się z zamyślenia. Co najbardziej utkwiło mu w pamięci? Chyba tamten cudowny wieczór kiedy wciąż siedział w sali audiencyjnej nad papierzyskami. Przyszłą wtedy zobaczyć co się z nim dzieje, gdyż poprzedniego dnia obiecał jej konną przejażdżkę. Objęła go ramionami.
- Przykro mi kochanie, ale nigdzie dziś nie pojedziemy. - powiedział wtedy.
- Nic nie szkodzi. - usłyszał jej cichy głos. - Nie to jest najważniejsze. I nieważne co będziemy robić. Ja chcę po prostu być z tobą. - trwała przy nim wtedy do późna, zajmując dłonie haftem.
Legolas westchnął. To właśnie najbardziej w niej kochał. Oddanie i bezgraniczne zaufanie jakim go obdarzała. Elf podniósł wzrok, kiedy Katrin przebudziła się i poruszyła pod kołdrą.
- W porządku, słońce? - odezwał się. Dziewczyna skinęła mu głową w odpowiedzi, przewracając się na bok, plecami do niego. Legolas uśmiechnął się, siadając obok niej. Położył jej dłoń na plecach i pogłaskał kojąco, kiedy znowu zasypiała.

Legolas zamknął za sobą drzwi sypialni, wychodząc na korytarz i niemal natychmiast obskoczyła do Limmaniel.
- Jak ona się czuje? - spytała, stając obok niego.
- Nie jest już tak lodowato zimna. Dużo śpi i wydaje mi się, że sen dobrze jej robi. - odpowiedział Legolas. - Rano próbowałem ją nakłonić, aby coś zjadła, ale tylko zwymiotowała.
- Lepiej nie dawać jej na razie nic stałego. Przegłodzimy ją jeden dzień, a już jutro powinna zjeść normalnie. Zaniesiesz jej wieczorem napar z ziół, dobrze? Zajrzę do niej później. Idź, bo chyba cię woła. - powiedziała jeszcze elfka, znikając u siebie.
- Legolas... - odezwała się Katrin, widząc wracającego do niej małżonka. - Weźmiesz mnie do wygódki? - spytała.
- Wezmę. - Legolas skinął głową i pochylił się nad nią, odrzucając kołdrę. - Obejmij mnie proszę za szyję. - zrobiła o co ją prosił, a z gardła wyrwał jej się cichy jęk, kiedy ją podniósł. - Jak, w porządku? - Katrin potaknęła. Elf powoli zaniósł ją do niewielkiego pomieszczenia za parawanem i posadził na stołeczku z wycięciem, przytrzymując, kiedy omal nie upadła. Na policzki dziewczyny wystąpił delikatny rumieniec.
- Długo się powstrzymywałaś? - spytał Legolas, słysząc westchnienie pełne ulgi. Katrin z wahaniem skinęła głową. - Dlaczego nie zawołałaś mnie wcześniej? Trzeba było zawołać.
Dziewczyna pozwoliła sobie na cichutkie westchnienie, kiedy elf ułożył ją z powrotem w łóżku. Legolas usiadł przy niej. Była lekka jak piórko, mimo tego, że nosiła pod sercem dziecko, a jej noszenie nie sprawiało mu większego trudu. Elf ujął ją za rękę, uśmiechając się do niej. Drugą dłonią pogładził ją lekko po brzuchu.
- Odpocznij. - odezwał się.
Oboje odwrócili głowy, kiedy do sypialni zajrzała Limmaniel.
- Pomyślałam, że ciepła woda dobrze ci zrobi, Katrin. - odezwała się, stawiając na szerokim parapecie małą miednicę i dzban z wodą. - Pomogę ci się umyć, dobrze? Legolasie... Wszyscy przedstawiciele płci męskiej proszeni są o opuszczenie pomieszczenia. - elf uśmiechnął się, unosząc ręce w geście poddania i posłusznie wyszedł.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków