• Wpisów: 1490
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:24
  • Licznik odwiedzin: 321 004 / 2141 dni
 
abc.atlant
 
Soundtrack; youtu.be/m9N9MewJde0

Po skromnym śniadaniu obie kobiety uklękły na brzegu Celionu postanawiając przeprać brudne ubrania. Mężczyźni pochylali się nad mapą Beleriandu, a w końcu stwierdziwszy, że tutaj można bezpiecznie obozować, również postanowili zażyć kąpieli.
- Zapolujemy na obiad? - spytała Limmaniel, wyżymając upraną suknię. - Widziałam ryby w rzece.
- Tak. - odpowiedziała bez wahania Katrin. - Chciałabym wreszcie zjeść porządny posiłek. - dodała, chwytając za łuk. Wkrótce obie stały na brzegu z napiętymi łukami, co jakiś czas zwalniając cięciwę. Wiele ryb umknęło, a strzały utkwiły w podłożu, ale po jakimś czasie i Katrin i jej matka doszły do jako takiej wprawy i w końcu na trawie leżała już wystarczająca na obiad ilość ryb.
Elrond i Legolas, wyszli spomiędzy traw, kiedy obie starały się przygotować ryby do upieczenia na ognisku. Elrond niemal od razu ukląkł obok, biorąc w dłoń nóż. Katrin obejrzała się na Legolasa, krytycznie oglądającego rozdartą na ramieniu tunikę.
- Daj, zszyję. - odezwała się, zachodząc małżonka od tyłu. - Mam ze sobą igłę i nici. - dodała, wyjmując mu z ręki tunikę.
- Cały czas miałaś ze sobą igłę i nici? - spytał Legolas.
- To rzeczy pierwszej potrzeby. - uśmiechnęła się Katrin, siadając pod drzewem. Elf przysiadł obok niej.
- Mówiłem ci już, że nikt nie może się z tobą równać?
- Mówiłeś, ale możesz powtórzyć jeszcze raz.
- Mhm... - Legolas musnął ustami policzek małżonki. - Kocham cię... - wyszeptał, zakładając jej za ucho niesforny kosmyk włosów i kolejny pocałunek złożył na jej ustach. Katrin odwróciła głowę.
- Przeprasza, nie słyszę, co? - odezwała się.
- Nie drocz się ze mną. - odszepnął Legolas, muskając palcami jej policzek i znów pocałował.
- Podano do stołu wasza wysokość. - odezwała się Limmaniel, zdejmując ryby z ogniska. Katrin odsunęła się od małżonka speszona. Na policzkach wykwitł jej rumieniec. Przyłożyła do ust wierzch dłoni, wciąż czując na wargach dotyk ust Legolasa. Oboje przyłączyli się do siedzących przy ognisku elfki i dwóch mężczyzn. Ogień trzaskał wesoło, a ryby smakowały wybornie po całym tygodniu postu. Wiatr szumiał w koronach drzew, grając swoją melodię, którą wkrótce podjęła Limmaniel, przyłożywszy do ust flet. Muzyka poniosła się daleko delikatną i subtelną nutą.

Legolas siedział nad brzegiem rzeki, wpatrując się w niebo. Katrin wyszła spomiędzy drzew do niego i wstrzymała oddech. Niebo było upstrzone gwiazdami, a na północy mieniła się zorza. Dziewczyna usiadła obok elfa, opierając głowę na jego ramieniu.
- Matka zawsze mi mówiła, że jak się przyjrzeć, to widać duchy. - odezwał się elf.
- Ale chyba nie mówisz o duchach przodków? - odpowiedziała pytaniem Katrin. Legolas skinął głową.
- Tak. Oni tam są, moja matka i mój ojciec też. W Valinorze... - Legolas odetchnął. - Matka zawsze mówiła, że to duchy sprawiają, że świat się zmienia. Na przykład jak liście zmieniają kolor, albo księżyc zmienia kształt. Tylko... Czasem lepiej by było, gdyby nic nie zmieniały.
- Dlaczego? - spytała Katrin.
- Twój ojciec też tam jest. - elf zignorował pytanie. Katrin nie odpowiedziała. Chciała w to wierzyć. Zapatrzyła się w zorzę, jakby rzeczywiście mogła dostrzec w niej ojca.
- Czy twoja matka... - odezwała się wreszcie.
- W dawnych czasach wielu zginęło w Angmarze, w bitwach. Moja matka także... - Katrin podniosła wzrok. - Ojciec nigdy nie chciał o tym mówić. Nie ma grobu... Ani wspomnień... Nic. - dziewczyna spuściła głowę. Legolas odetchnął. - To dawne dzieje. - powiedział, uśmiechając się lekko. - Nie przejmuj się. - Katrin odetchnęła głębiej, wstając z trawy.
- Kładziesz się? - spytała.
- Powinienem pilnować obozowiska.
- Nie będziesz przecież spać. - elf podniósł wzrok na małżonkę. - To jak?
Chwilę potem oboje leżeli na posłaniu z koców i ciepłej skóry, przykryci płaszczem Legolasa. Elf obejmował dziewczynę w talii, a ona oddawała każdy pocałunek, którym ją obdarzał, z namiętnością o jaką sama by siebie nie podejrzewała. Westchnęła z rozkoszą, kiedy elf podkasał jej suknię i wsunął dłoń pomiędzy uda. Drugą dłoń przyłożył jej do ust, nakazując ciszę.
- Do diabła z etykietą. - wyszeptała dziewczyna. - Chcę się z tobą kochać i właśnie to będę teraz robić. - omal nie krzyknęła, gdy Legolas porwał ją w ramiona, a jej delikatne majteczki zsunął do pół uda. Katrin wczepiła się palcami w jego włosy, drugą dłonią bezskutecznie próbowała rozpiąć pasek jego spodni. Pomógł jej, ani na chwilę nie przestając jej całować. Dziewczyna sięgnęła do wypukłości w kroczu i musnęła palcami. Legolas drgnął, płonąc rumieńcem, ale ani na chwilę nie przerwał pieszczoty. Wsunął w nią palce, aż jęknęła z rozkoszy i mocniej przywarła do niego. Elf objął ukochaną ramieniem, przenosząc się z pocałunkami na szyję. Katrin wygięła plecy w łuk, kiedy niemal zdarłszy z niej suknię, wszedł w nią delikatnie. Nie potrzebowała dużo czasu, żeby szczytować, przygryzając mocno rąbek płaszcza.
Katrin zapięła haftki zielonej tuniki i zasznurowała trzewiki. Po nocnych igraszkach suknia wyglądała jak siedem nieszczęść i nadawała się tylko do prania. Legolas objął ją od tyłu.
- Na lye nye ve alta ambar (Jesteś dla mnie całym światem). - wyszeptał. Dziewczyna przygryzła wargę, wciąż się rumieniąc i odwróciła się do niego. Po raz drugi tej nocy całowali się na tle usianego gwiazdami nieba.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków